Wilki Morskie myślały, że mecz "sam się wygra". W środę okazja do poprawy

Już w środę koszykarze King Wilków Morskich Szczecin rozegrają przedostatni mecz sezonu zasadniczego. W derbach Pomorza Zachodniego podejmą we własnej hali AZS Koszalin.

W niedzielę zakończyła się znakomita seria zwycięstw szczecińskiego zespołu. Podopieczni Marka Łukomskiego przegrali w Azoty Arenie z Asseco Gdynia 100:106. Mimo wpadki, kibice i tak mieli powody do radości, ponieważ Wilki Morskie zapewniły sobie grę w fazie play-off. Już dzisiaj, sezon można więc uznać za udany.

Rozkojarzeni

Po niedzielnym meczu, trener szczecińskiej watahy - Marek Łukomski, nie tryskał jednak entuzjazmem.

- Bardzo źle podeszliśmy do tego spotkania - mówił rozgoryczony szkoleniowiec szczecinian. - Po tej okazałej serii wygranych, która trwała dwa miesiące myśleliśmy chyba, że mecz sam się wygra. Rywale podyktowali jednak bardzo trudne warunki. Najgorsze jest to, że tracimy aż 106 punktów we własnej hali. Poza tym, sami rzuciliśmy 100, a i tak nie potrafiliśmy wygrać. Teraz musimy się już skupić na środowym spotkaniu z AZS-em Koszalin.

Rywale aktualnie zajmują dziesiąte miejsce w tabeli, ale ciągle mają realne szanse na wskoczenie do "ósemki" i grę w fazie play-off. W pierwszym meczu pomiędzy tymi drużynami, koszalinianie wygrali 93:86. Teraz obie drużyny są jednak w zupełnie innym położeniu. Wzmocnione Wilki Morskie wiosną zaczęły efektowny marsz w górę tabeli, natomiast Akademicy są po gruntownej przebudowie, która kosztowała ich lot w dół o kilka pozycji. Zespół opuściła jedna z największych gwiazd, reprezentant Czech Patrik Auda, a pierwszym szkoleniowcem został zaledwie 25-letni Kamil Sadowski.

- Jeśli chcemy walczyć o siódme miejsce (Wilki bronią tej lokaty - przyp. red), to musimy w środę wygrać - mówi Łukomski.

Selekcjoner nie pomógł

Niedzielne spotkanie z trybun obserwował selekcjoner reprezentacji Polski, Mike Taylor. Trener biało-czerwonych obserwował między innymi świetnie dysponowanego Pawła Kikowskiego.

- Ja dodatkowo tego tematu nie poruszałem, ale zawodnicy i tak pewnie mieli ten fakt w głowach - mówi Łukomski. - Wiedzieli, że trener obserwuje i trzeba zagrać lepiej niż normalnie. Jak widać nie zawsze daje to jednak zamierzone efekty i korzyść dla drużyny. Lepiej to wpłynęło chyba na młodych zawodników w drużynie rywali, bo to było jedno z lepszych spotkań Asseco w ostatnim czasie. Inna sprawa, że my też na wiele im pozwoliliśmy.

Początek środowego meczu z AZS-em Koszalin o 20:00 w Azoty Arenie. Bilety na to spotkanie są przecenione aż o 50%.