Michał Probierz: Moim błędem było to, że...

- Czeka nas walka, ciężka walka o utrzymanie. Oby była skuteczna - mówi Michał Probierz, trener Jagiellonii

BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Jak przegrywa się 15 z 30 spotkań, traci się 54 gole to trudno myśleć o czymś innym niż dolna ósemka.

Michał Probierz: - Tak, to jest prawda. Za dużo było problemów. Na pewno przyszły też jakieś przemyślenia, ale w końcówce rundy zasadniczej nie chcieliśmy ryzykować. Teraz nastał na to czas. To było mój błąd, że nie zaryzykowaliśmy szybciej, ale tego nikt nie mógł przewidzieć.

Mówi pan o błędzie, ryzyku, o czym konkretnie?

- O ryzyku jeśli chodzi o totalne zmiany w obronie. Próbowaliśmy jednego, drugiego, trzeciego rozwiązania i żadne z nich się nie sprawdziło. Trzeba więc zastosować następne. Na pewno Dawida Szymonowicza będziemy przygotowywać po to żeby grał na środku obrony. Grał w sparingach na tej pozycji, grał wcześniej w Stomilu Olsztyn.

Nie można popełniać takich błędów, jak popełnił Igors Tarasovs w meczu z Piastem. Rzadko oceniam piłkarzy w mediach, a to był nieprawdopodobny błąd, nie można takiego błędu popełnić na tym poziomie, w meczu o wszystko.

Na razie to było tak, że zmieniał pan obrońców, a nadal były błędy.

- Ale nie było tak, że kogoś odsuwaliśmy od gry po jednym meczu, zawsze dawaliśmy zaufanie. Chodzi też pan na treningi i widzi, że regularnie pracujemy nad tym. To nie jest tak, że ja nagle załamuje ręce. Ale jak tak można? Z Piastem gramy naprawdę dobre spotkanie, kontrolujemy mecz i po prostu jest trampkarski błąd.

Jeżeli chodzi o treningi to też w sumie nie ma co się dziwić, że ostatnio macie problem z wykorzystywaniem sytuacji do zdobycia goli, bo i na treningach jest z tym kłopot. W meczu z Podbeskidzie i z Piastem było sporo strzałów, ale ani jednej bramki nie strzeliliście.

- Robimy to, trenujemy, zwracamy uwagę, sami się denerwujemy, robimy wszystko co w naszej mocy. Zawsze to podkreślam, że ja wiem ile pracy się w to wkłada. Rozumiem też kibiców, że mogą się zdenerwować.

W meczu z Piastem w drugiej minucie Fedor Cernych ma idealną okazję na otwarcie spotkania, na zdobycie gola, a on tego nie wykorzystuje. Ja często powtarzam, że trening pokazuje mecz. Na treningu nie wykorzystujemy sytuacji, a potem w meczu jest to samo. Potem ktoś mówi, że Probierz krzyczy, ale jak tego nie robić gdy jest coś takiego.

Nam została tylko ciężka praca i to robimy. Na pewno nie położę się i nie jestem taki, jak wielu już to widzi, czy wielu by mnie widziało, że jestem podłamany. Nie, realnie oceniam pewne rzeczy. Pracujemy regularnie nad tymi elementami, które trzeba poprawić. Trzeba wierzyć w to, że ten niefart też w końcu się skończy. Oddajemy tyle strzałów, mamy tyle sytuacji, a ta piłka nie wpada - to musi się odwrócić. Druga sprawa jest taka, że w drugim meczu z rzędu nie został podyktowany rzut karny. Ja już sam nie wiem kiedy jest ręka, a kiedy nie.

Po podziale punktów nad miejscem spadkowym macie tylko dwa punkty przewagi. Walka o utrzymanie wcale nie musi być łatwa.

- Zgadza się, nie ma co tego ukrywać. Są małe różnice punktowe, a do tego dojdzie też stres. Dlatego chcę podziękować kibicom za ostatni mecz, pokazali, że są z zespołem. Nikt nie zarzucił braku ambicji drużynie. W niedzielę w spotkaniu z Górnikiem Łęczna my potrzebujemy każdego kibica. Wierzę w to, że stadion nie będzie się zapełniał tylko wtedy jak będziemy świętowali, ale też teraz, oby kibiców w niedzielę na stadionie było jak najwięcej. Jest to bardzo ważny moment i fajnie żeby ludzi nas wspierali w tych najtrudniejszych momentach.

Trzy punkty zdobyte w niedzielę mogą dać wam pewien oddech.

- Różnice między drużynami są tak małe, że nie ma czas na oddech. Od pierwszego spotkania w grupie spadkowej trzeba walczyć. W trzech ostatnich spotkaniach nie wykorzystywaliśmy swej szansy i nie zasłużyliśmy na to żeby grać w grupie mistrzowskiej. Dlatego czeka nas walka, ciężka walka o utrzymanie. Oby była skuteczna.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

źródło: Okazje.info

Więcej o: