Wisła już dawno nie była pod taką presją

To nie walka o wejście do Ligi Mistrzów, ale emocje przy Reymonta wcale nie są mniejsze. Jeśli Wisła pokona Zagłębie Lubin, zagra w grupie mistrzowskiej. - Mam nadzieję, że ten wieczór będzie nasz - mówi trener.

Wisła mobilizuje kibiców, fani namawiają kolegów, by przyszli w sobotę na spotkanie z Zagłębiem. Klub podał w piątek wieczorem o godz. 20, że sprzedał ponad 20 tys. biletów. To oznacza, że padnie rekord frekwencji tego sezonu przy Reymonta (20100 kibiców było z Legią). A to przecież tylko i aż mecz o wejście do grupy mistrzowskiej. Tylko, bo nie tak dawno krakowianie ocierali się o LM. Aż, bo występy w grupie mistrzowskiej dają nadzieję na powrót do europejskich pucharów. To pokazuje, jak wielki głód sukcesu jest w klubie i jego otoczeniu. Wisła od ponad czterech lat czeka na jakikolwiek sukces. Ostatnim było wyjście z grupy Lig Europy.

Wygrana daje krakowianom pewny awans, a jeszcze miesiąc temu zespół był w strefie spadkowej. Teraz wszystko jest w nogach, głowach i rękach piłkarzy. Wisła przygotowuje się do - jak podkreśla trener Wdowczyk - najważniejszego meczu w sezonie.

- Jeszcze niedawno to było nierealne, abstrakcyjne, a teraz jesteśmy o krok od gry w grupie mistrzowskiej - zaznacza Wdowczyk przed meczem z Zagłębiem. - Gramy u siebie, przed wspaniałą publicznością. Nie wyobrażam sobie, byśmy nie wygrali. O niczym innym nie myślę, tylko o tym spotkaniu. Mam nadzieję, że to będzie nasz wieczór.

Zarówno trener, jak i Arkadiusz Głowacki, kapitan zespołu, zdają sobie sprawę, jaka temu spotkaniu towarzyszy presja. - U sportowca charakter jest niezbędny, bo pomaga w wygrywaniu. W tym meczu ważniejsze będą umiejętności, a także to, jak poradzimy sobie z emocjami - przyznaje Głowacki. - Nie możemy sobie pozwolić na błędy, bo Zagłębie to silny rywal. Mecz może układać się różnie, ale na koniec to my musimy wygrać.

Wisła dawno nie była w takiej sytuacji, że musi wygrać jeden jedyny mecz, by osiągnąć cel. - Jeśli sięgnę pamięcią, to wydaje mi się, że to spotkanie jest ważniejsze niż gdy graliśmy o mistrzostwo. Gdy zdobywaliśmy tytuł, to jedna porażka nie byłaby aż tak bolesna, bo można było później nadrobić. Chyba tylko raz ze Śląskiem Wrocław tak było [w sezonie 2008/2009] - wspomina Głowacki. - Wtedy i teraz presja jest wielka. W sobotę zdecyduje się, czy zagramy o utrzymanie, czy o europejskie puchary.

Do kadry meczowej wrócił Krzysztof Drzazga, który dobrze spisywał się w III-ligowych rezerwach. W sobotę na treningu drugiej drużyny mają się za to stawić m.in. Alan Uryga i Donald Guerrier. Coraz bliżej powrotu na boisko jest Krzysztof Mączyński, który w czwartek pierwszy raz od styczniowego zabiegu brał udział w ćwiczeniach z piłkami. Walczy o powrót do formy, by znaleźć się w kadrze na Euro 2016. - Drzazga pokazał, że można wrócić z rezerw do pierwszego zespołu. Donald dalej niech pracuje nad tym, by wskoczyć do kadry meczowej - radzi Wdowczyk. - Jeśli chodzi o Krzyska Mączyńskiego, to jest postęp. Ma jasny cel do zrealizowania, a po treningu nie było żadnych efektów ubocznych.

Zobacz wideo