W Lechu Poznań potrzebne są zmiany. "Aktywnie obserwujemy potencjalnych nowych zawodników"

- W Lechu potrzebne są zmiany. Dlatego nasza aktywność, jeśli chodzi o obserwacje potencjalnych zawodników, jest dosyć duża - przyznaje trener Jan Urban. W sobotę mistrz Polski zagra z Górnikiem Łęczna, ale i tak już nie awansuje w tabeli przed rundą finałową ekstraklasy.

Lech Poznań spisuje się wiosną znacznie poniżej oczekiwań. Jesienią, gdy zanotował świetną passę dziewięciu meczów bez porażki, w kibicach Kolejorza odżyła nadzieja na sukcesy. W tym roku mistrz Polski wygrał cztery mecze, ale też cztery przegrał, notując rekordową w swej historii liczbę 13 porażek. Na osłodę pozostał awans do finału Pucharu Polski, gdzie jednak poznaniaków czeka trudna konfrontacja z Legią Warszawa. - Wydaje mi się, że na razie nasza sytuacja wcale nie jest zła - uważa trener Jan Urban. - Jesteśmy w finale Pucharu Polski, czyli tam, gdzie chcieliśmy być. I jest to jedna z dróg, aby zagrać w europejskich pucharach, ale będziemy się też liczyć w lidze w walce o puchary - dodaje szkoleniowiec Lecha.

Jan Urban nie ukrywa jednak, że nie jest zadowolony z gry swojego zespołu, ale nie narzeka. - Na teraz nie wymagam od drużyny, żeby grała widowiskowo. Skuteczności? Tym bardziej. Przy tych problemach i tak strzelamy dużo bramek - uważa Urban i dodaje: - Chciałbym, żebyśmy grali lepiej, bardziej widowiskowo, ale w tym sezonie działo się tak wiele różnych rzeczy, że naprawdę trudno o stabilizację. Jesienią rotowaliśmy składem, robiliśmy sporo zmian, bo było duże natężenie meczów. Wiosną już nie chcieliśmy tylu zmian. Chcieliśmy stabilizacji, a w każdym meczu musieliśmy dokonywać tylu zmian. Byliśmy do nich po prostu zmuszeni - tłumaczy trener Lecha.

Jan Urban jeszcze nie wie, czy poprowadzi poznański zespół w przyszłym sezonie. To zależy od tego, czy Lech zrealizuje postawiony cel, czyli czy wywalczy awans do europejskich pucharów. Aktualny szkoleniowiec już jednak myśli o przyszłym sezonie. Już teraz zdaje sobie bowiem sprawę, że latem zespół będzie czekać przebudowa. Są piłkarze, którzy mogą zostać sprzedani (Linetty, Kadar, Arajuuri), są tacy, którym kończą się kontrakty (Kamiński, Lovrencsics, Volkov, Sisi) i nie wiadomo, czy zostaną przedłużone. - W Lechu potrzebne są zmiany. Dlatego nasza aktywność, jeśli chodzi o obserwację potencjalnych nowych piłkarzy, już teraz jest dosyć spora - nie kryje Jan Urban.

W sobotę mistrz Polski zagra na wyjeździe z Górnikiem Łęczna w ostatniej kolejce rundy zasadniczej ekstraklasy. - Gramy w zasadzie o dwa punkty, bo już teraz zaczynamy rundę finałową - mówi Jan Urban. Lech już nie poprawi szóstego miejsca w tabeli, może jedynie je stracić. Jeśli przegra w Łęcznej, a Ruch Chorzów pokona Lechię Gdańsk. Jeśli Kolejorz wygra, to utrzyma szóstą lokatę i rundę finałową zacznie od wyjazdowego starcia z Legią w Warszawie. Nawet po podziale punktów strata poznaniaków do lidera będzie bardzo duża, w siedmiu meczach w zasadzie nie do odrobienia, ale do miejsca na podium gwarantującego grę w europejskich pucharach Lech będzie tracił maksymalnie cztery punkty. - Jeśli zdołamy awansować do europejskich pucharów, to ten sezon uznamy za dobry, o ile nie bardzo dobry, biorąc pod uwagę, ile złego wydarzyło się w całym tym sezonie - uważa szkoleniowiec Kolejorza.

Mecz Lecha z Górnikiem Łęczna w sobotę o godz. 18. Transmisja w Eurosporcie.

Więcej o: