Podbeskidzie Bielsko-Biała przygotowane na Niecieczę. "Nie ma mowy o zmęczeniu"

- Znieczuliliśmy się na mówienie o najważniejszym meczu sezonu, bo słyszymy to od początku rundy wiosennej - mówi przed meczem z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza Robert Podoliński, trener Podbeskidzia Bielsko-Biała. - Liga gra do połowy maja i musimy być czujni do końca - twierdzi.

Facebook?  | A może Twitter? 

Na przedmeczowej konferencji prasowej, trener "Górali" pokusił się o scharakteryzowanie sobotniego rywala. - Termalika lepiej prezentowała się w poprzedniej rundzie, ale nadal jest bardzo groźna i posiada te same atuty, które miała - stwierdził. Trudno się z nim nie zgodzić, choć na wiosnę podopieczni Piotra Mandrysza potrafili zaskoczyć: wygrali z Legią Warszawa (3:0) i urwali punkty silnym w tym sezonie Cracovii (1:1) i Pogoni Szczecin (1:1). Szkoleniowiec bielszczan zauważył najsilniejsze strony "Słoników". - Nasi rywale dysponują mocnymi, kreatywnymi bokami w postaci Jakuba Biskupa i Dawida Plizgi. W świetnej dyspozycji jest również napastnik, Wojciech Kędziora, na którego również musimy zwrócić baczną uwagę. W niezłej formie jest Bartłomiej Babiarz, a zespół wzmocnił także Artem Putwicew, ostatnio powołany do reprezentacji Ukrainy - wyliczał trener Podbeskidzia.

Każdy wie co nas czeka

Kibice "Górali" mogą być spokojni o sytuację kadrową swojego zespołu. - Wszyscy, prócz Adama Pazio, są przygotowani do gry. Na treningu mam do dyspozycji dwudziestu zawodników, a decyzję dotyczącą osiemnastki meczowej, podejmiemy w piątek - relacjonował Podoliński. W meczu z Jagiellonią urazu, który jednak nie wykluczył go z dalszej gry na stadionie przy Słonecznej, doznał Marek Sokołowski. Mecz kończył z zabandażowaną głową. - Marek jest gotowy do gry - zapewnił szkoleniowiec TSP.

Bielszczanie mają za sobą długi wyjazd do Białegostoku, a sam mecz także kosztował ich sporo sił. - Sądzę, że dobre morale po zwycięstwie nad Jagiellonią, zrekompensują nam to, iż na regenerację po ostatnim meczu mieliśmy mniej czasu niż Termalika. Mają dwa dni więcej na odpoczynek, ale też w głowach porażkę z Koroną Kielce (0:1) - stwierdził Robert Podoliński. - Siłą rzeczy musimy być zregenerowani, bo czeka nas kolejny mecz o wszystko, więc nie ma w ogóle tematu naszego zmęczenia. Każdy z nas wie, co nas czeka - powiedział "Wyborczej" z kolei Mateusz Możdżeń, pomocnik TSP. - Zajmujemy się sobą i musimy zrobić wszystko, aby mikrocykl treningowy przed sobotnim meczem ułożyć tak, żeby nic złego nie stało się z motoryką naszych zawodników - zakończył temat zmęczenia poniedziałkowym meczem w Białymstoku trener drużyny z Bielska-Białej.

Szkoda prądu

- Nie ma się co oszukiwać, że Termalika to zespół na naszym poziomie. Nie jesteśmy faworytem; w sobotnie popołudnie zagrają przeciwko sobie dwa, równorzędne zespoły - tonuje nastroje Podoliński. Mateusz Możdżeń zapewnia natomiast, że w szatni nie są głośno poruszane tematy awansu do czołowej "ósemki". - Jasne, w rozmowach z kolegami coś się tam pojawia, ale staramy się tym nie zajmować. Nie wszystko jest niestety w naszych rękach, bo wiele czynników musiałoby się złożyć na nasz awans, więc to nie nasza sprawa i zajmujemy się tylko meczem z Niecieczą - zapewnił pomocnik "Górali".

Robert Podoliński odniósł się również do ostatnich plotek i spekulacji transferowych, które pojawiają się w mediach. Przypomnijmy, że od dłuższego czasu niepewny jest los Mateusza Szczepaniaka, którym zainteresowanych jest wiele klubów, a w Bielsku-Białej gra na mocy wypożyczenia z Miedzi Legnica, a w ostatnim wywiadzie dla SPORT.PL Adam Mójta zadeklarował chęć gry w barwach aktualnego mistrza Polski, Lecha Poznań. - To normalna sytuacja, że w mediach pojawiają się takie tematy. Fajnie jednak, że po naszych zawodników chcą sięgać możni ligi, bo to świadczy o tym, że wykonujemy w Bielsku-Białej dobrą robotę. Nie rozmawiamy w szatni na te tematy i skupiamy się tylko na tym, aby utrzymać dla Bielska-Białej ekstraklasę - powtarzał z uporem Podoliński. - Dywagacje są bezcelowe i szkoda na nie prądu; trzeba go zachować na najbliższy mecz z Niecieczą i siedem kolejnych, które będziemy mieli do rozegrania po sobotnim spotkaniu z Termaliką - dodał.

- Mamy prosty plan na ten mecz: strzelić jedną bramkę więcej, niż przeciwnik - mówił pół żartem, pół serio Robert Podoliński. - Radością w pracy z tym zespołem jest to, że nie ma potrzeby większej motywacji przed jakimkolwiek ze spotkań. Nauczyliśmy się już, że każdy kolejny mecz jest najważniejszym w tym sezonie - podkreślił na koniec.

Więcej o: