BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS
Białostoczanie dwa pierwsze gole w poniedziałkowym spotkaniu strzelili sobie sami. Najpierw samobójcze trafienie zaliczył Marek Wasiluk, a następnie Gutieri Tomelin.
- Paradoksalnie nie zaczęliśmy źle tego meczu, mieliśmy jedną czy drugą sytuację do zdobycia gola - mówi Marek Wasiluk. - Pierwsza bramka samobójcza to był typowy przypadek, były dwa rykoszety, drugi gol to brak komunikacji. W drugiej połowie bardzo mocno ten wynik goniliśmy i na dobrą sprawę mogliśmy jeszcze go zmienić przy odrobinie szczęścia. Niestety wszystkie nasze strzały z dużą łatwością wpadały w koszyczek Zubasa. Mimo że były to celne uderzenia, to nie były one zbyt groźne.
Obrońca Jagiellonii pytany o to czy pamięta taką sytuację, żeby zespół strzelił dwa gole samobójcze odpowiada: - W pierwszy meczu zeszłego sezonu z Lechią u siebie jedna z bramek została mi zaliczona jako samobójcza, a przy drugiej był rykoszet czyli też byłem w nią zamieszany. Wiem, że po meczu z Podbeskidziem będę zapisany w protokole jako strzelec bramki samobójczej, ale ja w tej sytuacji nie mogłem nic wielkiego zrobić. Piotrek Tomasik trącił piłkę ja nie byłem w stanie zareagować.
- My większe zagrożenie stanowiliśmy dla własnej bramki niż Podbeskidzie - kontynuuje Marek Wasiluk. - Wejście w drugą połowę mieliśmy naprawdę bardzo dobre, mogliśmy do tego meczu wrócić, ale życie sportowca jest takie, że nie zawsze się wszystko układa po naszej myśli. Trzeba wziąć to na klatę. Wiem, że kibice są rozgoryczeni, ale zapewniam ich wszystkich, że dla mnie też nie sprawia przyjemności przegrywać mecz u siebie 0:3.
Po porażce z Podbeskidziem białostoczanie mocno skomplikowali sobie sytuację jeżeli chodzi o miejsce w grupie mistrzowskiej w dodatkowej części sezonu.
- Zgadza się, z tego co się orientujemy to chyba siedem drużyn jest zainteresowanych dwoma miejscami, które zostały w czołowej ósemce. My absolutnie faworytem w tym wyścigu nie będziemy, ale trzeba mimo wszystko grać o trzy punkty w Gliwicach, bo czy będziemy potem grali w grupie mistrzowskiej czy spadkowej to te punkty będą nam bardzo potrzebne - stwierdza Marek Wasiluk.