Sensacja stała się faktem. KTS SPAR-Zamek Tarnobrzeg w finale Ligi Mistrzyń

KTS SPAR-Zamek Tarnobrzeg po raz drugi pokonał 3:1 hiszpański UCAM Kartagena w półfinale Champions League. To olbrzymi sukces klubu z Tarnobrzega, który w finale rozgrywek wystąpi po raz pierwszy w swojej historii.

Chcesz wiedzieć wszystko o sporcie na Podkarpaciu? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL

Dla mistrzyń Polski z Tarnobrzega sezon zaczął się źle. Już w inauguracyjnym spotkaniu Ligi przegrał z Francuskim Lille i ta porażka raczej skazywała KTS na występy w Pucharze ETTU, który rok wcześniej wygrał. Tymczasem ten zimny prysznic podział na tarnobrzeskie tenisistki bardzo orzeźwiająco. Zniknęła presja i być może wygórowane oczekiwania, których po triumfie w Pucharze przybyło.

Piątkowy mecz z Kartageną był potwierdzeniem wielkiego potencjału drużyny prowadzonej przez Zbigniewa Nęcka. - Wynik z Hiszpanii miał kolosalny wpływ na przebieg tej rywalizacji. Trenerka UCAM Adriana Zamfir miała bardzo ograniczone pole manewru przed dzisiejszym spotkaniem, dlatego musiała tak bardzo ryzykować z ustawieniem. Postawiłem na klasyczny wariant, bo widziałem, że cała moja drużyna jest w wysokiej dyspozycji, co później potwierdziło się przy stole. Natalia, pomimo że przegrała, to również zasługuje na słowa uznania, bo wspaniale walczyła - mówi trener Zbigniew Nęcek.

Sytuacja SPAR-u Zamek już w pierwszej partii wyglądała obiecująco. Han Ying rozpoczęła od wysokiego prowadzenia z Iulią Neculą, z którą w Hiszpanii miała tyle problemów. - Byłam zaskoczona, że tak łatwo zdobywam punkty i to mnie trochę uśpiło. Ona po prostu grała słabo a ja się rozluźniłam i gdy Necula zaczęła w końcu normalnie funkcjonować, to mnie przyblokowało - komentowała swój występ Han Ying. Na szczęście liderka KTS-u szybko przywołała się do porządku i dała gospodarzom prowadzenie.

Drugi punkt, na cenę awansu, stał się udziałem Li Qian. - Byłam trochę zdziwiona, że będę grała z Marią Xiao, ponieważ ona nie lubi grać przeciwko defensywnym stylom, ale szybko przeorganizowaliśmy taktykę, żeby nie przytrafiła się żadna niespodzianka - komentowała Li Qian.

Kiedy było już wiadomo, że UCAM Kartagena pożegnał się z rozgrywkami, najtrudniejsze zadanie tego wieczora czekało Natalię Partykę, która stanęła naprzeciwko Ruty Paskauskiene. Pierwszy set wyraźnie wygrała zawodniczka gości, ale w kolejnym napięcie powoli opuszczało tarnobrzeżankę, która coraz lepiej radziła sobie z trudną technicznie rywalką. Po serii kąśliwych kontrataków w połowie i końcówce seta, Partyka odrobiła straty, obroniła dwie piłki setowe i wyrównała stan meczu. Konsekwentnie realizowana taktyka przyniosła jej zwycięstwo także w trzeciej odsłonie. Jednak rozzłoszczona Paskauskiene kolejnego seta zaczęła bardzo agresywnie i z kolei to ona wyrównała. Decydująca odsłona to od początku minimalna przewaga tenisistki z Hiszpanii, której na dodatek sprzyjało szczęście i w konsekwencji pierwszy punkt dla UCAM.

Powinności dopełniła jednak Han Ying, która nie dała żadnych szans Marii Xiao. - Oczywiście, że jesteśmy bardzo zadowoleni, przed sezonem nikt nie zakładał takiego scenariusza. Nie możemy być jednak najedzeni tym sukcesem i musimy powalczyć o pełną pulę w finale - podsumowała Natalia Partyka.

W finale Ligi Mistrzyń SPAR-Tarnobrzeg spotka się z faworytem rozgrywek, niemieckim TTC Berlin Eastside, który dwukrotnie pokonał austriacki Linz Froschberg. Pierwszy mecz odbędzie się pod koniec kwietnia w Tarnobrzegu.

Więcej o: