Kamil Glik po meczu reprezentacji Polski: Musimy przenieść Warszawę do Wrocławia i będzie idealnie

Reprezentacja Polski dawno nie była tak mocna, a atmosfera wokół niej tak dobra. We Wrocławiu przy komplecie widzów biało-czerwoni w efektownym stylu rozbili Finlandię 5:0.

Znajdź nas na Facebook'u | Ćwierkamy też na Twitterze

Kadra Adama Nawałki przygotowuje się do Euro 2016. Do pierwszego turniejowego meczu Polaków z Irlandią Północną pozostało już 75 dni, a do rozegrania jeszcze dwa czerwcowe mecze z Litwą i Holandią. Spotkanie z Finami miało pomóc trenerowi Nawałce dokonać kolejnych wyborów: którzy zawodnicy na Euro pojadą, a kto mistrzostwa będzie śledził w telewizji.

Wielki mecz w Wielką Sobotę

Mecz we Wrocławiu sprawił, że selekcjoner ma kłopoty bogactwa. Biało-czerwoni pokonali Finów aż 5:0, a czołowymi postaciami meczu byli gracze, którzy w kadrze póki co pełnili role zmienników albo nie grali w niej od bardzo dawna. Takiego bogactwa dobrych piłkarzy polska piłka nie miała już naprawdę dawno.

Najjaśniejszymi punktami polskiej kadry w meczu z Finami wcale nie byli lider klasyfikacji strzelców niemieckiej Bundesligi Robert Lewandowski ani czołowy defensywny pomocnik hiszpańskiej ekstraklasy Grzegorz Krychowiak czy nawet jeden z najlepszych zawodników młodego pokolenia w Europie Arkadiusz Milik.

Błysnął Starzyński

Tym razem prym wiedli zawodnicy, którzy do tej pory w kadrze byli drugoplanowymi albo prawie wcale w niej nie grali: Bartosz Kapustka z Cracovii, Paweł Wszołek z ostatniej drużyny włoskiej Serie A Verony czy jedyny dolnośląski gracz w kadrze Filip Starzyński z Zagłębia Lubin.

Ci gracze - oraz Kamil Grosicki - to niewątpliwie najwięksi wygrani sobotniego meczu. Wszołek zaliczył dwa trafienia i asystę, Starzyński strzelił efektowną bramkę zza pola karnego i miał współudział przy dwóch innych golach, a Kapustka nie tylko umiejętnie rozgrywał piłkę, ale grał też świetnie w defensywie i przez wielu ekspertów uznany został za zawodnika spotkania.

Ciekawie wygląda teraz sytuacja Filipa Starzyńskiego. Jako ofensywny pomocnik zagrał świetnie, tym samym dosłownie w ostatniej chwili zgłosił swój akces do kadry na Euro 2016. Problem w tym, że na jego pozycji jest niesłychana rywalizacja, gdyż Nawałka może wybierać z wielu środkowych pomocników. Pewnie wszystko rozstrzygnie się w ostatniej chwili, ale Starzyński pokazał, iż w przyszłości może być graczem nietuzinkowym.

Ich chce się oglądać

Doskonała gra Polaków spowodowała, że w trakcie meczu i po spotkaniu na wrocławskim stadionie panowała euforia. Humory po takim widowiskowym meczu dopisywały nie tylko kibicom, ale i reprezentantom Polski.

- Drugi raz mam możliwość prowadzenia reprezentacji od początku jako kapitan. Dwa zwycięstwa. Musimy przenieść Warszawę do Wrocławia i będzie idealnie - żartował po końcowym gwizdku stoper Kamil Glik.

Innym wygranym tego meczu był również Wrocław. Stolica Dolnego Śląska przyzwyczaiła już do tego, że reprezentacja Polski może tu liczyć na gigantyczne zainteresowanie i wsparcie fanów. Wrocław dotychczas kadrę Adama Nawałki gościł trzykrotnie (mecze ze Słowacją, Szwajcarią i Czechami) i za każdym razem liczba kibiców na trybunach przekraczała 40 tys.

Sobotni mecz Polaków z Finami oglądało 42 068 widzów. Dobrze, że chociaż raz w roku można poczuć na wrocławskim stadionie atmosferę wielkiego piłkarskiego święta. Niestety pozostałe spotkania rozgrywane na obiekcie we Wrocławiu wyglądają przygnębiająco. Słaby Śląsk w tym sezonie przyciąga rekordowo niską liczbę kibiców na trybuny.

Euforia dla Lewego

- To mój drugi mecz reprezentacji we Wrocławiu. Rok temu oglądałem z trybun pojedynek z Czechami. Wcześniej grę biało-czerwonych śledziłem w telewizji, bo trudno wybrać się na mecz np. do Warszawy. Mam nadzieję, że kadra nadal będzie przynajmniej raz w roku przyjeżdżać do Wrocławia, bo taką drużynę i takich piłkarzy aż chce się oglądać - podkreślał Miłosz z Bystrzycy Kłodzkiej.

Nie ma wątpliwości, że spora część kibiców przyjechała do Wrocławia dla Roberta Lewandowskiego. Supersnajper Bayernu Monachium to dziś jeden z najlepszych zawodników świata na swojej pozycji. Dla polskich kibiców jest czołową postacią tej kadry. Dowód? Wystarczyło posłuchać reakcji widzów podczas meczu z Finami, gdy Lewandowski w 63. minucie wchodził na boisko z ławki rezerwowych. Tak żywiołowo i głośno fani nie reagowali nawet przy bramkach strzelanych przez Polaków.

Zobacz obszerną galerię zdjęć z meczu Polska - Finlandia we Wrocławiu

Więcej o: