Wraca serbska bratnia dusza Vive. Servaas: To wielki człowiek i zawodnik

- To jest naprawdę wielki człowiek i zawodnik. Trudno jednak się dziwić, skoro urodził się 12 lipca, tak jak ja - mówi z uśmiechem Bertus Servaas, prezes Vive Tauron Kielce o Rastko Stojkoviciu.

W sobotnie popołudnie do Kielc z Mieszkowem Brześć na rewanżowe starcie 1/8 finału Ligi Mistrzów (godz. 16) zawita jeden z najbardziej cenionych i najsympatyczniejszych zawodników, którzy grali w Kielcach. Serbski kołowy do Vive Tauron trafił w czerwcu 2009 roku m.in. razem z innymi gwiazdami - Mariuszem Jurasikiem czy Marcusem Cleverlym. Servaas miał szczęście w nieszczęściu, bo ówczesny klub Stojkovicia - niemiecki HSG Nordhorn-Lingen - został z powodów finansowych karnie zdegradowany do drugiej ligi, a zawodnik dostał wolną rękę w poszukiwaniu klubu. Urodzony w Belgradzie zawodnik był jednym z pierwszych wielkich transferów zbrojącego się na podbój Europy kieleckiego zespołu, a na pewno pierwszym znakomitym z Bałkanów. Błyskawicznie stał się ulubieńcem publiczności. Praktycznie na każdym meczu fani skandowali: "Rastko, Rastko, nasz scyzoryk", a ten odpowiadał im zaciśniętą pięścią. Był też bardzo lubiany przez kolegów z drużyny. - To była dobra dusza szatni, miał fajne żarty. Mówił po polsku, serbsku, angielsku, zawsze można było się z nim dogadać - przyznaje Tomasz Rosiński, były zawodnik Vive. - Bardzo rzadko chodził przygnębiony, bo uśmiech nie schodził mu z twarzy. To bardzo pozytywna postać - dodaje Sławomir Szmal.

Stojković stał się również ważną postacią drużyny w ofensywie (w obronie grał sporadycznie). Już w pierwszym sezonie zajął szóste miejsce wśród najskuteczniejszych w Lidze Mistrzów. - Z miejsca stał się kluczowym zawodnikiem naszego klubu. To miejsce, w którym jesteśmy teraz w Europie, to również bardzo duża jego zasługa. I za to wielkie dzięki - mówi Bertus Servaas.

34-letni zawodnik w Kielcach zdobył trzy mistrzostwa Polski oraz cztery puchary Polski. W maju 2013 roku odniósł swój największy sukces - cieszył się z trzeciego miejsca w Lidze Mistrzów (w meczu z THW Kiel zdobył aż osiem bramek). Dwa miesiące później musiał rozstać się z klubem. Na jego pożegnanie zostało zorganizowane specjalne spotkanie z kibicami. Przyszło ponad 100 fanów. - Jestem dumny, że byłem kielczaninem, i mogę powiedzieć: moje miasto, moje Kielce - mówił wzruszony Serb ze łzami w oczach. Więź między Stojkoviciem a kibicami była spora. - Pamiętam, jak podczas Final Four przyszedł jako jedyny z zawodników do kibiców. Siadł z nami i długo rozmawiał. To go wyróżniało od innych, że zawsze miał dla nas czas. Nawet na Białorusi długo przebywał na trybunach, aż wreszcie przyszedł po niego prezes - opowiada Małgorzata Młynik, fanka kieleckiego klubu.

Zawodnicy też żałowali, że musiał odchodzić. - Przez te cztery lata nie miał żadnych konfliktów, nie pamiętam, by się z kimś pokłócił. A przy naszej szerokiej kadrze to niezwykle ważna cecha, bo ciągle spędzamy ze sobą czas. Często się spotykaliśmy po treningach. Zawsze było wesoło. Zaprzyjaźniły się nasze żony i tych wspólnych spotkań będzie brakować - mówił wtedy Grzegorz Tkaczyk.

Stojković musiał zmienić klub, bo Vive podpisało umowę z najlepszym kołowym świata - Hiszpanem Julenem Aginagalde. Z zupełnie... innym typem zawodnika. - Rastko szukał bramek dla siebie, świetnie odnajdywał się, jak biegał po kole i szukał piłek. Jest innym zawodnikiem niż Julen, który doskonale gra dla zespołu - tłumaczy Szmal.

Serb odchodził z Kielc niechętnie, ale z wielką klasą. - Od razu zaprzeczę opiniom, że pożegnaliśmy się z Rastkiem w nieprzyjemnej atmosferze. To bzdura. Dostał on od nas ofertę, ale odmówił. Pokazał wielką klasę, nie patrzył na pieniądze, tylko realnie spojrzał na swoją szansę gry - przyznaje Servaas. I dodaje, że utrzymuje z nim kontakt. - Rozmawiamy czasem na WhatsApp, nasze relacje są znakomite. Cieszę się również, że w mediach Rastko o klubie i o mnie wypowiada się bardzo dobrze. To miło słyszeć. Co ciekawe, pomógł nam też w transferze zawodnika do Kielc - dodaje Servaas.

Po opuszczeniu Vive Stojković miał krótką przygodę w Crvenej Zvezdzie Belgrad, a w grudniu 2013 roku trafił do Mieszkowa Brześć. W tym sezonie jest najlepszym snajperem drużyny. W Champions League jest szósty wśród najskuteczniejszych (82 bramki).

Więcej o: