KOMENTARZ. To będzie smutny jubileusz 90-lecia Broni

Radomska Broń w tym roku święci obchody 90-lecia istnienia klubu. Niestety wszystko wskazuje na to, że flagowa dyscyplina - a więc piłka nożna - w wykonaniu seniorów, te uroczystości mocno zniweczy.

Zanim dotrzemy do czasów współczesnych, nieco cofnijmy się o kilka lat - kiedy to radomska Broń miała wszelkie atuty ku temu by w Radomiu stać się numerem jeden.

Lokalnego rywala, nie tylko przeważała w tabeli III ligi, czy nawet w bezpośrednich derbowych starciach, ale i organizacyjnie. Co ważne Broń miała również duże poparcie polityczne, ale najważniejsze, że klub bił Zielonych pod względem organizacyjnym. To Broń miała najlepiej zorganizowane zajęcia z drużynami młodzieżowymi i to na niemalże każdym etapie wiekowym! Kilka z kilkunastu drużyn - najmłodszych adeptów - uczestniczyło w czołowych rozgrywkach na Mazowszu, a nawet w kraju. Współpracę Broni zaproponowała nawet jedna z największych akademii piłkarskich a więc ta z Legii Warszawa.

Co więcej pracować w drużynie Broni, i to nie w tej seniorskiej, ale chociażby z chłopcami kilkuletnimi chciało wielu, ale nie wszystkim było to dane. Poza dokumentami potwierdzającymi kwalifikacje trenerskie trzeba było również, a raczej przede wszystkim odpowiedzieć w gabinecie działaczy, że Broń po prostu ma się w sercu. Kto tego nie czuł, odchodził z niczym. Tak właśnie było!

Tak funkcjonujący klub miał wszelkie atuty, ku temu był piąć się w górę w hierarchiach poszczególnych rozgrywek.

Niestety wszystko prysło niczym bańka mydlana jeszcze szybciej, aniżeli mogło by się wydawać. Kto wie, czy największym tego powodem, nie była. reorganizacja rozgrywek III ligi. Awans do II ligi wywalczył Radomiak, co przełożyło się m.in. na zmniejszenie wypłat dla piłkarzy z kasy miasta. Ja jednak uważam, że niestety największy błąd - popełnili działacze Broni.

Dokładnie nieco ponad rok temu, przed wznowieniem rundy wiosennej - kiedy Radomiak miał już sporą przewagę nad pozostałymi zespołami - w tym Bronią - rozmawiałem z Tomaszem Dziubińskim, trenerem Broniarzy. Ten w wywiadzie dla "Gazety" mówił, że doścignięcie Zielonych jest po prostu niemożliwe, ale zapewniał, że po rozmowach z działaczami - Broń szykować będzie drużynę na nowy - czyli obecnie trwający sezon w III lidze. Ten jak wiemy jest przełomowym, bowiem utrzymanie zapewni sobie najlepszych: sześć, może siedem drużyn - spośród 18.

Tak więc właśnie wtedy był najlepszy czas na to, by dać szansę gry młodym, perspektywicznym piłkarzom - wychowankom! Takim, którzy nawet nie mając jeszcze odpowiednich warunków fizycznych, czy nawet umiejętności, mogliby się ogrywać. Spadek radomianom i tak przecież nie groził.

Zaskoczenie przyszło jednak tuż po zakończeniu sezonu. Broń zupełnie - nie widzieć czemu - zmieniła swoją strategię. Rozwiązano umowy z tymi, którzy byli Broniarzami z krwi i kości, a pozyskano, często naprędce, takich którzy z Bronią nie mają za wiele wspólnego.

Przykładów jest aż nadto, a najdobitniej świadczy o tej złej decyzji - obecna sytuacja zespołu w tabeli III ligi gr. łódzko - mazowieckiej. Teraz nie dziwię, się działaczom, że ci jeszcze kilka miesięcy temu, czynili w przerwie pomiędzy rozgrywkami wiele by uniknąć na wiosnę rozczarowania, ale po spotkaniu w Białobrzegach, już nawet najwierniejsi sympatycy Broni nie wierzą w utrzymanie. Już po prostu jest za późno.

Jeszcze przed rokiem, na tym samym obiekcie nad Pilicą, podczas ligowego starcia, Broniarzy dopingowało około 200 widzów. W ostatnią środę, sektor gości był pusty a z trybun co jakiś czas słychać było pojedyncze okrzyki fanów radomian, którzy w niecenzuralny sposób zwracali się w kierunku swoich piłkarzy.

Niestety, ci może poza małymi wyjątkami zupełnie zawiedli. Broń w ogóle nie przypominała zespołu. Nie przypominała ekipy, która ma świadomość o jaką stawkę toczy się ten pojedynek - zresztą podobnie było również w meczu wcześniejszym z Ursusem!

Ja się jednak takiemu stanowi rzeczy nie dziwię. Proszę tylko spojrzeć na obecny skład Broni i wskazać wychowanków; chłopców, którzy kilka lat temu byli juniorami i czołowymi zawodnikami w swoim wieku chociażby na Mazowszu. Ten atut gdzieś zaginął.

Na jak długo.?

Więcej o: