Wisła Kraków. Denis Popović: Kiedyś tata przywiązał mi piłkę do nogi

Pomocnik ze Słowenii w rozmowie z klubowym serwisem Wisły opowiedział ciekawą historię. Zdradził, w jaki sposób tata oswajał go z piłką.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl - Tuż po tym, jak zacząłem chodzić, tata przywiązywał mi do nogi piłkę na sznurku, abym miał ją przez cały czas przy nodze. Może to zabawnie brzmi, lecz to nie była tylko zabawa. Mój tata był profesjonalnym piłkarzem, który grał zawodowo do 25. roku życia, dlatego chciał, żebym od małego oswajał się z piłką. Chyba już wtedy chciał, bym w przyszłości poszedł w jego ślady - wyjaśnia Popović.

Opowiada też, że jego pierwszym boiskiem była ulica w Celje, w Słowenii. - Na tej ulicy ustawialiśmy z dziećmi bramki z opon i rozgrywaliśmy pierwsze gierki - mówi pomocnik Wisły.

Przekonuje, że wszystko osiągnął dzięki ojcu. To on był jego pierwszym "piłkarskim idolem" i on zaprowadził go na pierwszy trening. - Tata przyszedł po mnie i powiedział: "bierz swoje rzeczy i idziemy na trening". To był trening drużyny NK Celje, w której przeszedłem potem przez wszystkie szczeble rozwoju i zadebiutowałem w pierwszym zespole. Pierwszy mecz, który pamiętam odbył się już parę lat później. Miałem zapewne jakieś osiem lat. To było na boisku przed szkołą, obok mojego bloku. Było bardzo gorąco. Graliśmy turniej, lecz szczegółów już nie pamiętam - opowiada Popović.

W NK Celje grał do 22. roku życia. Wtedy przeniósł się do FC Koper, a następnie zdecydował na wyjazd za granicę. Przez pół roku grał w Grecji, skąd trafił do Polski. Najpierw był w GKS-ie Tychy, potem w Olimpii Grudziądz, a przed obecnym sezonem trafił do Krakowa. Przy Reymonta musiał zmierzyć się z porównaniami do Semira Stilicia, który wcześniej błyszczał w Wiśle. Szybko okazało się, że Słoweńcowi do poziomu Bośniaka jeszcze dużo brakuje.

Więcej o: