GKS Katowice - Pogoń Siedlce 1:0. Jerzy Brzęczek: Było gorąco. Rywal mógł wyrównać

- Co trzeba zrobić, żeby w pierwszej lidze gwizdnąć karnego za rękę? - pytał Marcin Sasal, trener Pogoni Siedlce, który po porażce z GKS-em Katowice miał duże pretensje do sędziego Artura Aluszyka.

ŚLĄSK.SPORT.PL w mocno nieoficjalnej wersji. Dołącz do nas na Facebooku >>

- Mieliśmy sporo problemów. Przed meczem rozsypała się nam cała prawa strona - tak swoją pomeczową wypowiedź rozpoczął Marcin Sasal, trener Pogoni. - W pierwszej połowie praktycznie nic się nie działo. Po przerwie chcieliśmy zagrać odważniej, ale - niestety - popełniliśmy fatalny błąd. Zembrowski sam sobie wbił piłkę do bramki. Końcówka była ciekawa. "Główkę" Gołębiewskiego długo jeszcze będziemy pamiętać... Mogliśmy ugrać punkt, ale tylko punkt. Na zwycięstwo nie było nas stać - podkreślał Sasal.

Przy okazji nie krył jednak pretensji do sędziego. - Co trzeba zrobić, żeby w pierwszej lidze gwizdnąć karnego za rękę? Po zagraniu Chyły obrońca GKS-u dotknął piłkę właśnie ręką. Ale arbiter nie podyktował "jedenastki", bo - jak stwierdził - zawodnik gości się tej piłki nie spodziewał. To jak ma się spodziewać? Powinien dostać sms-a? - denerwował się szkoleniowiec gości.

Jak widział ten mecz Jerzy Brzęczek? - Gratuluję chłopakom, choć w pierwszej połowie rzeczywiście brakowało dogodnych sytuacji. Po przerwie było już lepiej. Cieszę się z bardzo dobrego wejścia Pawła Szołtysa. Inna sprawa, że powinniśmy zdobyć gola na 2:0. A tak, było gorąco. Pogoń mogła pokusić się o bramkę wyrównującą - nie krył trener GieKSy.

ŚLĄSK.SPORT.PL ćwierka na Twitterze. Obserwujesz? >>

Więcej o: