Na Wiśle jak za dawnych czasów - cztery gole do przerwy

203 dni Wisła czekała na wygraną na własnym boisku. Za to gdy zdobyła trzy punkty, zrobiła to bardzo efektownie. Rozbiła Jagiellonię 5:1, a już do przerwy wprowadziła 4:0.

Jedno z bardziej wyświechtanych piłkarskich powiedzeń mówi, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Temu zawierzył jednak Dariusz Wdowczyk, który debiutował jako trener Wisły przed krakowską publicznością. Choć w poprzedniej kolejce w Niecieczy krakowianie popełnili sporo błędów w defensywie, to akurat w tej formacji szkoleniowiec nie miał zbyt wielkiego pola do manewru. Postawił na tych najbardziej doświadczonych. A że przeciwko Termalice w ofensywie jego podopieczni spisali się bardzo dobrze - strzelili cztery gole (tyle samo co we wszystkich poprzednich meczach ligowych w 2016 roku), to postanowił nic nie mieszać.

Z drużyną z Białegostoku przyjechały dwie doskonale znane osoby przy Reymonta. Łukasz Burliga jeszcze w tym roku zdążył zagrać jedno spotkanie dla Wisły, zanim przeniósł się do Jagiellonii. Michał Probierz, trener gości, przez ponad pół roku prowadził krakowski zespół. Po tym jak podał się do dymisji, była to jego czwarta wizyta w Krakowie. Wcześniej dwa razy wygrał, raz przegrał. To spotkanie będzie chciał jak najszybciej wymazać z pamięci.

Po spotkaniu w Niecieczy Arkadiusz Głowacki, kapitan zespołu, podkreślał, że w końcu, i to z nawiązką, szczęście wróciło do Wisły. Z Jagiellonią może nie szczęście, ale sprawiedliwość była po stronie wiślaków. Już w 7. min z boiska za faul na wychodzącym na czystą pozycję Rafale Boguskim wyleciał Igors Tarasovs.

Gospodarze, jakby trochę zdziwieni takim obrotem spraw, przez kwadrans nie potrafili poważnie zagrozić bramce. W końcu zdecydowali się na uderzenia zza pola karnego. Najpierw strzał ostrzegawczy wysłał Arkadiusz Głowacki, a w końcu Maciej Sadlok (prawą nogą!) pokonał Bartłomieja Drągowskiego.

Z przewagą zawodnika Wiśle grało się lekko i przyjemnie. Zwłaszcza gdy po akcji środkiem boiska podanie od Rafała Wolskiego dostał Paweł Brożek i było 2:0. Za chwilę boisko opuścił Zdenek Ondrasek, który zagrał, pomimo że zmaga się z grypą.

Gospodarze nie zamierzali zwalniać tempa. Za chwilę po kolejnej akcji Brożek zdobył 128. gola w karierze w ekstraklasie (do 10. miejsca w klubie 100 brakuje mu sześciu bramek). Tuż przed przerwą dzieła dopełnił Rafał Wolski.

Po zmianie stron gospodarze nie odpuścili rywalom. Do siatki trafił Rafał Boguski.

Najwyższe prowadzenia Wisły do przerwy

W erze Tele-Foniki krakowianie sześć razy strzelili do przerwy minimum cztery gole. Jak na razie nie do doścignięcia jest mecz z Widzewem Łódź w 1998 roku. Wtedy do przerwy było 5:0, a cztery gole Wisła strzeliła w osiem minut. Spotkanie zakończyło się 6:0.

*11.04.1999 Wisła - Ruch Radzionków 6:0. Cztery gole w 35 minut

*8.09.2001 GKS Katowice - Wisła 1:5. Cztery gole w 26 minut

*9.11.2003 Polonia Warszawa - Wisła 2:5. Cztery gole w 25 minut

*28.08.2004 Wisła - Wisła Płock 4:0. Cztery gole w 28 minut

*1.09.2007 Wisła - Lech Poznań 4:2. Cztery gole w 29 minut

Więcej o: