Szybka kartka i porażka. Jagiellonia wysoko przegrała z Wisłą

Grając przez niemal całe spotkanie w osłabieniu piłkarze Jagiellonii nie potrafili przeciwstawić się Wiśle. Białostoczanie przegrali w piątek w Krakowie aż 1:5

BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

- Wszystko mamy w swoich rękach i wszystko od nas zależy. Chcemy żeby po tej kolejce inne zespoły nadal martwiły się, jak nas dogonić - mówił przed spotkaniem w Krakowie Michał Probierz, trener Jagiellonii, która była na ósmej pozycji w tabeli.

Szkoleniowiec dodawał też, że jego zespół ma plan na to spotkanie, ale najważniejsze to zrealizować założenia na boisku. Możliwość wykonania tego planu białostoczanie stracili bardzo szybko. Już w siódmej minucie Igors Tarasovs popełnił faul po którym został ukarany czerwoną kartką.

Konstantin Vassiljev źle podawał piłkę do własnego bramkarza. Ponadto Bartłomiej Drągowski nie zrozumiał się chyba z Igorsem Tarasovsem i sam na sam z bramkarzem wychodził Rafał Boguski. Pomocnika Wisły tuż przed polem karnym sfaulował obrońca Jagiellonii.

Po stracie zawodnika trener Michał Probierz był zmuszony wykonać zmianę (Konstantina Vassiljeva zastąpił Sebastian Madera), ale białostoczanie w osłabieniu w żaden sposób nie potrafili poradzić sobie z rywalem. Wyglądało to tak jakby wraz ze stratą piłkarza zespół stracił też wiarę w osiągnięcie korzystnego wyniku. Wisła dość łatwo zaczęła stwarzać sobie sytuacje do zdobycia goli. Co prawda bardzo dobrze w bramce spisywał się Bartłomiej Drągowski, ale i on w końcu skapitulował. W pierwszej połowie aż cztery razy wyjmował piłkę z własnej bramki. Najpierw strzałem z dystansu pokonał go Maciej Sadlok. Później podanie Rafała Wolskiego na gola zamienił Paweł Brożek. To również on zdobył gola numer trzy dobijając piłkę po strzale Rafała Boguskiego. Tuż przed przerwą na listę strzelców wpisał się jeszcze Rafał Wolski.

- Pewnie czerwona kartka ułatwiła nam zadanie, ale trzeba to też wykorzystać - stwierdził w przerwie meczu na antenie nc+ Paweł Brożek.

- W drugiej połowie musimy skupić się na tym żeby nie stracić już żadnej bramki - mówił z kolei obrońca Jagiellonii Piotr Tomasik, a trzeba wspomnieć, że już dwa wcześniejsze wiosenne mecze białostoczanie kończyli ze sporym bagażem bramek (0:4 z Legią Warszawa, 1:5 z Lechią Gdańsk).

Czystego konta po zmianie stron białostoczan nie udało się jednak zachować. W 63. minucie Wisła po strzale Rafała Boguskiego prowadziła już 5:0. Siedem minut później Jagiellonii w końcu udało się wyjść z kontrą. Akcję białostoczan faulem na Przemysławie Frankowskim tuż przed polem karnym zakończył Richard Guzmics. Piłkę ustawił sobie Karol Świderski i 19-letni zawodnik bezpośrednim strzałem z rzutu wolnego zdobył honorowego gola.

Wisła ostatecznie wygrała 5:1, a było to jej pierwsze zwycięstwo na własnym obiekcie od sierpnia. Podwójną satysfakcję po tym spotkaniu miał zapewne Dariusz Wdowczyk. Po pierwsze był to drugi mecz zespołu z Krakowa pod jego wodzą i druga wygrana, a po drugie swego czasu szkoleniowiec ten stracił pracę w Pogoni Szczecin po porażce 0:5 z Jagiellonią.

Po porażce w Krakowie białostoczanie mogą wypaść z czołowej ósemki ekstraklasy, a kolejne spotkanie rozegrają dopiero 4 kwietnia (zmierzą się wówczas na własnym stadionie z Podbeskidziem Bielsko-Biała). Teraz w ekstraklasie następuje przerwa na mecze reprezentacji.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Więcej o: