Czarni ugrali seta, ale to Resovia z kompletem punktów

Siatkarze Cerradu Czarnych Radom nie sprostali Asseco Resovii Rzeszów. Mistrzowie Polski pokonali radomian 3:1, ale na ten sukces musieli solidnie zapracować

Wiara, że Cerrad Czarni są w stanie ugrać w hali Podpromie więcej niż jednego seta okazała się niespełnionym marzeniem. Podopieczni trenera Raula Lozano zagrozili mistrzom kraju, jednak nie dali rady w Rzeszowie zapunktować.

Po wzajemnym badaniu możliwości i remisowej grze do stanu 6:6, Resovia zdobyła dwa kolejne punkty. Najpierw Dmytro Paszycki zaatakował z tzw. krótkiej, a po chwili Bartłomiej Grzechnik w niemal identycznej sytuacji nadział się na blok miejscowych. Akcję radomianina zatrzymał Dawid Dryja. To oznaczało, że mistrzowie kraju na przerwę techniczną schodzili z dwupunktowym prowadzeniem. Tymczasem kiedy z pola zagrywki, w swoim stylu huknął Bartosz Kurek, miejscowi wygrywali 2:9. Serwisu reprezentanta Polski, lecącego z prędkością 108 km/h przyjezdni nie byli w stanie odebrać, nie mówiąc już o wyprowadzeniu ataku. Niedługo potem drużyna z Podkarpacia miała już pokaźną zaliczkę. Kurek bawił się w polu serwisowym, radomianie źle odbierali jego zagrania, dlatego ekipa trenera Andrzeja Kowala zyskała siedem punktów różnicy (17:10). Czarni nieco odrobili, ale i tak seta otwarcia przegrali zdecydowanie. Rozgrywkę zakończył Julien Lyneel, który skutecznie obił blok radomskiego zespołu.

Przyjezdni zanim się zorientowali następnego seta przegrywali już 1:5. Trener Lozano robił co mógł, by odmienić losy konfrontacji. W początkowej fazie odsłony wykorzystał dwie przysługujące przerwy. Pobudzał, motywował, ale długo na próżno. Resovia jak dobrze naoliwiona maszyna punktowała Czarnych, ale okazało się że do czasu. Tak jak w premierowej partii było 17:10 no i wydawało się, że niewiadomą pozostają jedynie rozmiary zwycięstwa mistrzów kraju. Ale Czarni nie poprosili o łagodny wymiar kary. Mało tego zdobyli się na skuteczną pogoń. Po uderzeniu Artura Szalpuka goście prowadzili 23:21. Resovia wyrównała, jednak ostatnie słowo w tym secie należało do graczy Lozano. Decydujące oczka radomianie zdobyli po błędach Sovii. Najpierw gracze ze stolicy Podkarpacia dotknęli siatki, zaś po chwili rezerwowy Olieg Achrem wyrzucił swój atak w aut!

Podrażnieni resoviacy wiedli prym w secie nr 3. Gdyby nie ich błędy, szczególnie w ataku, partię zdobyliby szybko i zdecydowanie. Ostatecznie było trochę męczarni z ich strony. Setbola wykorzystał Achrem. Przyjmujący rzeszowskiego zespołu z trudem, jednak przedarł się przez ścianę złożoną z radomskiego bloku.

W czwartej - i jak się okazało - ostatniej odsłonie miejscowi złamali opór Czarnych w najważniejszej fazie. Seryjnie zdobywane punkty po drugiej przerwie technicznej, pozwoliły zespołowi trenera Kowala dowieźć przewagę do meczbola. Przy stanie 24:20 Paszycki huknął z tzw. krótkiej, kończąc ponad dwugodzinne zawody.

Asseco Resovia Rzeszów - Cerrad Czarni Radom 3:1

Sety: 25:19, 23:25, 25:22, 25:20

Asseco: Drzyzga, Kurek, Lyneel, Jaeschke, Paszycki, Dryja, Ignaczak (libero) oraz Witczak, Achrem, Holmes, Penczew.

Cerrad Czarni: Kampa, La Cavera, Żaliński, Pliński, Szalpuk, Grzechnik, Kowalski (libero) oraz Szczurek, Bołądź, Grobelny.

Więcej o: