Rewelacja PlusLigi na Podpromiu. Asseco Resovia gra z Czarnymi Radom

Siatkarze Asseco Resovii w piątek podejmą we własnej hali Cerrad Czarnych Radom, w meczu 22. kolejki PlusLigi. Jeśli myślą jeszcze o grze w finale muszą wygrać, najlepiej bez straty seta.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL

Na pięć kolejek przed końcem sezonu zasadniczego mistrzowie Polski są na trzecim miejscu w tabeli, tuż za PGE Skrą Bełchatów. Przegrywają z nią tylko jednym zdobytym setem. To pokazuje, że w końcowej klasyfikacji może decydować wszystko, nie tylko punkty, nie tylko sety, ale może nawet stosunek małych punktów, czyli tych zdobytych w każdej partii. Dlatego tak istotne będzie dla rzeszowian wygrywanie każdego pojedynku i to jak najwyżej.

Podopieczni trenera Andrzeja Kowala muszą wygrywać wszystko do końca i liczyć na potknięcie bełchatowian. Nie wszystko bowiem zależy od nich. Co prawda Lotos Trefl Gdańsk, jeśli wygra swoje zaległe spotkanie, wyprzedzi obie ekipy, ale rzeszowianie na sam koniec sezonu grają właśnie z nimi, wszystkie straty mogą więc odrobić w bezpośrednim starciu. A w finale w tym roku zagra przecież tylko pierwsza i druga drużyna sezonu zasadniczego.

- Dla nas każdy mecz jest grą o wszystko, w każdym musimy zagrać na sto procent, obojętne z kim gramy - mówi Andrzej Kowal, szkoleniowiec mistrzów Polski, którzy w piątek podejmą niezwykle ciężkiego rywala, Cerrad Czarnych Radom. Radomianie to rewelacja rozgrywek, przynajmniej jej początku. Przez pewien czas Czarni byli nawet liderem rozgrywek, ale ostatnio złapali zadyszkę. Niemniej jednak wciąż mają szanse nawet na wspomniany finał. Grają przecież i z Asseco Resovią, i z Lotosem i ze Skrą. A do drugiej pozycji tracą tylko cztery punkty. To efekt słabej gry faworytów i sporej ilości pogubionych punktów. Radomianie mogą też, podobnie jak Cuprum Lubin ułożyć całą czołówkę ligi. Lubinianie ograli już rzeszowian i zespół z Gdańska. Jeśli ich śladem pójdą Czarni, będą mogli dzielić pozycjami w czubie tabeli. Na razie jednak sami powalczą o możliwość gry o medale.

Podopieczni Argentyńczyka Raula Lozano raz w tym sezonie już ograli Asseco Resovię. W swojej hali wygrali 3:2, zresztą całkowicie zasłużenie. W piątek na Podpromiu nie będą mieli wiele do stracenia, więc z pewnością też postawią wszystko na jedną kartę. Jeśli rzeszowianie przetrzymają napór rywali i nie będą oddawać im masy punktów, jak przeciwnikom w ostatnich meczach, będą mogli nadal pozostać w grze o finał. Jeśli nie, ich szanse zmaleją do minimum.

Początek spotkania w piątek o godz. 18. Transmisja w Polsacie Sport.

Twórz z nami Rzeszów.Sport.Pl! Dołącz do nas na Facebooku

źródło: Okazje.info

Więcej o: