AZS Olsztyn. "To spotkanie trzeba było wygrać"

- Po przegranej z MKS Będzin, mieliśmy duży żal do siebie. Dlatego cieszymy się, że teraz zdobyliśmy komplet punktów. - mówi Michał Potera, siatkarz Indykpolu AZS Olsztyn po zwycięstwie 3:0 nad Effectorem Kielce.

Olsztyńscy akademicy w piątek dość pewnie pokonali bez straty seta Effectora Kielce. Podopieczni trenera Andrea Gardiniego byli lepsi w każdym elemencie gry. Indykpol AZS lepiej przyjmował od swoich rywali (52 do 46 procent w dokładnym przyjęciu), był skuteczniejszy w ataku (54 do 37 procent) oraz zdobył więcej punktów blokiem (14 do 2). Oby dwa zespoły zdobyły jedynie taką samą ilość asów serwisowych - 5. Choć najwięcej punktów w całym meczu zdobył Paweł Adamajtis (25), to najlepszym zawodnikiem uznano Miłosza Zniszczoła.

Rozmowa z Michałem Poterą, libero Indykpolu AZS Olsztyn.

Mateusz Lewandowski: Zwycięstwem nad Effectorem Kielce w pełni zrehabilitowaliście się za ostatnią porażkę. Spodziewał się pan takiego przebiegu spotkania?

Michał Potera: - Po przegranej z MKS Będzin (0:3), mieliśmy duży żal do siebie. Dlatego cieszymy się, że teraz zdobyliśmy komplet punktów. To spotkanie trzeba było wygrać .

Od początku przeważaliście na parkiecie. Kielczanie nie mieli żadnego pomysłu, aby się wam przeciwstawić.

- Wiemy, że nasi przeciwnicy muszą zmagać się z problemami kadrowymi. Muszą radzić sobie z jednym rozgrywającym, dwoma środkowymi i przyjmującymi. Ponadto w pełni sił nie jest Mateusz Bieniek, który zdobywa dużo punktów dla swojego zespołu. Mimo to starali się oni walczyć i w niektórych momentach robili to nawet lepiej niż my. Jeśli jednak spojrzymy na składy obu zespołów, to więcej atutów było po naszej stronie.

Najwięcej problemów gracze Effectora sprawili wam w trzecim secie. W wasze szeregi wkradło się wtedy rozkojarzenie?

- Kiedy trzy razy z rzędu atakujemy w aut, to można było tak pomyśleć. Nie powinno nam się to zdarzać. Zespół z wyższej półki takiego prowadzenia już nie wypuści z rąk. Na całe szczęście, w późniejszej fazie seta wróciliśmy do swojej normalnej gry. Jedynie w samej końcówce ponownie zrobiło się nerwowo, lecz udało nam się zakończyć zwycięsko partię, jak i cały mecz.

Dzięki dobremu przyjęciu również coraz więcej szans do ataku mieli środkowi.

- To cieszy, ponieważ kielczanie mają bardzo zróżnicowany repertuar zagrań w polu zagrywki. Mimo, że "pokąsali" nas w tym elemencie gry, to sporo piłek było przez nas przyjętych bardzo dobrze. Dlatego nagroda MVP dla Miłosza Zniszczoła była jak najbardziej zasłużona.

W następnej kolejce zmierzycie się z BBTS Bielsko-Biała. Uważa pan, że z pozoru wydaje się to być łatwe spotkanie?

- Pragnę jednak zauważyć, że gramy na bardzo ciężkim terenie. W tym sezonie na wyjazdach nie idzie nam zbyt dobrze, dlatego musimy podwójnie zmobilizować się na to spotkanie. Mam jednak nadzieję, że wynik będzie taki sam, jak w naszym pierwszym spotkaniu (AZS wygrał 3:0).

Indykpol AZS Olsztyn - Effector Kielce 3:0

Sety: 25:19, 25:18, 25:22

PLUSLIGA

Więcej o: