Asseco Resovia wygrywa w Warszawie. Ale za nisko...

Mistrzowie Polski, siatkarze Asseco Resovii pokonali w Warszawie AZS Politechnikę Warszawską 3:1 w meczu 21. kolejki PlusLigi i wciąż są w grze o finał. Drugie miejsce przegrywają z PGE Skrą Bełchatów o... jeden zdobyty set.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL

Sytuacja w PlusLidze zmienia się jak w kalejdoskopie. Trzy zespoły walczą o drugie miejsce i grę w finale, ale raz za razem gubią punkty. W weekend niespodziewanie w Lubinie przegrał Lotos Trefl Gdańsk (0:3 z Cuprum), a PGE Skra Bełchatów co prawda wygrała z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, ale tylko 3:2. Asseco Resovia grała ostatni mecz tej kolejki i już przed nim wiedziała, że jeśli wygra w Warszawie 3:0, będzie wiceliderem. Skrę wyprzedziłaby wtedy lepszym stosunkiem setów. A później miałaby wszystko w swoich rękach. Niestety Politechnika wygrała drugą partię i mistrzowie Polski wciąż muszą patrzeć na wyniki innych zespołów.

A zaczęło się bardzo dobrze i wydawało się, że Asseco Resovia wygra pewnie. W pierwszej partii szybko bowiem objęła prowadzenie i tylko powiększała przewagę. Dobrze grała na bloku i w kontrze, Politechnika popełniała zbyt dużo błędów. Tyle tylko, że warszawianie w tym spotkaniu nie mieli nic do stracenia. Mogli zagrać na luzie, zaryzykować. Zapomnieli więc szybko o niepowodzeniu na inaugurację i w kolejnych partiach grali już jak równy z równym.

Rzeszowianie zaczęli też coraz częściej się mylić, zwłaszcza w ataku. To, co zawiodło ich w spotkaniu w Lubinie z Cuprum, zawodziło także w Warszawie. Gdy skuteczność ataku spada poniżej 40 procent, ciężko wygrywać sety. Politechnika zwęszyła więc swoją szansę, odskoczyła przyjezdnym w połowie seta i nie dała sobie wydrzeć przewagi.

Podobnie wyglądała trzecie partia, gdzie Politechnika prowadziła już 10:8, ale wtedy o swojej dobrej zagrywce przypomniał sobie Ukrainiec Dmytro Paszycki. Po jego serwach zrobiło się 12:10 i Asseco Resovia złapała oddech. Politechnika złapała jednak znowu za szyję rywala i emocje rosły z akcji na akcję. Dopiero wejście na boisko Oliega Achrema, kapitana rzeszowian odmieniło ich grę. Końcówka należała do mistrzów Polski, którzy objęli prowadzenie w meczu. Asseco Resovia prowadziła, mimo że jej lider, Bartosz Kurek miał tylko 35-procentową skuteczność w ataku.

Achrem został na boisku także w czwartej partii, ale chwilę zeszło rzeszowianom, by odskoczyć rywalom. Dopiero przed drugą przerwą techniczną serią trudnych zagrywek popisał się wspomniany Kurek, a resztę dopełnił blok i kontry rzeszowian. W momencie zrobiło się 16:10 i takiej przewagi mistrzowie Polski nie mogli roztrwonić.

Wygrali 3:1, ale do pełni szczęścia zabrakło zwycięstwa w tym drugim secie. Bez tego Asseco Resovia jest trzecia, mając tyle samo punktów co PGE Skra, ale Skra wygrała 52 sety, Asseco Resovia 51. Oba zespoły przegrały po 31 partii. Dwa punkty za wspomnianą dwójką jest Lotos, który ma jeszcze zaległy mecz. A do końca sezonu zasadniczego zostało tylko pięć kolejek...

Sety: 18:25, 25:21, 23:25, 18:25.

Politechnika: Zagumny, Samica, Lemański, Filip, Łapszyński, Kowalczyk oraz Olenderek (libero), Wierzbowski, Firlej, Radomski, Świrydowicz, Mikołajczak.

Asseco Resovia: Drzyzga, Lyneel, Dryja, Kurek, Jaeschke, Paszycki oraz Ignaczak (libero), Achrem, Holmes, Śliwka.

Twórz z nami Rzeszów.Sport.Pl! Dołącz do nas na Facebooku

Więcej o: