Lech Poznań. Prezes: Jeśli zakończymy sezon w takim stylu, czeka nas poważna przebudowa drużyny

- - Brak punktów w meczach z Podbeskidziem i Jagiellonią - delikatnie mówiąc - wkurzył całą Wielkopolskę i bardzo skomplikował nasze plany, choć mamy jeszcze Puchar Polski - mówi w rozmowie z ?Przeglądem Sportowym? Karol Klimczak, prezes Lecha Poznań.

Karol Klimczak, prezes Lecha udzielił wywiadu piątkowemu "Przeglądowi Sportowemu". Opowiada o polityce klubu wobec trudnej sytuacji w tabeli. Owszem, Lech wykaraskał się z wielkich kłopotów, nie jest już ostatni w tabeli, ale wciąż daleki jest do miejsc w europejskich pucharach.

Tymczasem prezes mówi, że puchary to cel minimum mistrza Polski. - Brak punktów w meczach z Podbeskidziem i Jagiellonią - delikatnie mówiąc - wkurzył całą Wielkopolskę i bardzo skomplikował nasze plany, choć mamy jeszcze Puchar Polski - stwierdził. - Nie możemy zakończyć tego sezonu w takim stylu, w jakim gramy obecnie, bo wtedy czeka nas poważna przebudowa drużyny - dodaje.

Klimczak wrócił też do kryzysu, który dopadł Lecha przez znaczną część rundy jesiennej. - Polegliśmy - moim zdaniem - przez natężenie meczów. Zaliczyliśmy jesienią 38 spotkań. Żaden polski klub nie jest do takiej dawki przygotowany - mówi prezes.

Szef "Kolejorza" utrzymuje, że Lech, zgodnie ze strategią narysowaną do 2020 roku, chce grać w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Co więcej, było to już możliwe w tym sezonie. - Uważam, że gdybyśmy nie trafili na FC Basel, który był zdecydowanie najtrudniejszym przeciwnikiem, to mielibyśmy wielką szansę na fazę grupową - twierdzi Klimczak. - Nie jesteśmy jeszcze gotowi stawić czoła każdemu przeciwnikowi. Jest różnica, czy się trafi na Basel, czy drużynę z Estonii - dodaje.

Klimczak tłumaczy też słowa właściciela klubu - Jacka Rutkowskiego - który napisał w liście do kibiców, że Lech nie będzie prowadził "awanturniczej polityki transferowej", a więc nie ugnie się pod naciskiem i nie będzie robił transferów dla nich samych. Choć potrzeby były widoczne gołym okiem. - Chodzi o wydatki ponad miarę. Nie będziemy chodzić po prośbie do właściciela i mówić "daj, daj, daj". Pożyczanie pieniędzy od właściciela na realizowanie polityki transferowej? Nie tędzy droga. W przychodach i wydatkach musi być balans. A prawda jest taka, że przeciętny klub ligi włoskiej z praw telewizyjnych dostaje tyle, ile cała nasza ekstraklasa - mówi prezes.

Zobacz wideo
Więcej o: