Trener Pogoni ma kilka zmartwień przed meczem z Termaliką

W niedzielę piłkarze Pogoni Szczecin podejmą u siebie Termalikę Bruk-Bet Nieciecza. Nie wiadomo czy trener Czesław Michniewicz będzie mógł wystawić optymalny skład.

Największym zmartwieniem jest z pewnością brak Adama Frączczaka. Najbardziej uniwersalny zawodnik w kadrze Pogoni, a może i w całej ekstraklasie, w niedzielę nie zagra z powodu nadmiaru żółtych kartek. To bardzo duża strata dla zespołu Michniewicza. Prawej stronie wyrwane zostanie bowiem serce. 28-latek w tym sezonie jest jednym z najbardziej efektywnych piłkarzy Pogoni. Strzelił pięć goli i zaliczył cztery asysty. Jego naturalnym następcą miał być Marcin Listkowski, ale...

- Mamy kilka problemów - mówi Michniewicz. - Listkowski jest na antybiotyku i trzy dni nie trenował. Jutro wyjaśni się czy w ogóle będzie w meczowej "osiemnastce". O grze w pierwszym składzie nie ma mowy.

Szansa dla kolejnego młodziana

Jeśli Listkowski nie będzie mógł zagrać, jego miejsce w kadrze meczowej zajmie Jakub Piotrowski. 18-latek do tej pory w ekstraklasie rozegrał dziewięć minut. I to nie byle gdzie, po przy Łazienkowskiej z Legią. W przypadku Piotrowskiego nie ma jednak mowy o pierwszym składzie, tylko o roli ewentualnego zmiennika.

- Kuba wydaje się naturalnym następcą w takim przypadku. To środkowy pomocnik - mówi trener Pogoni. - Nie mamy więcej alternatyw. Hubert Matynia nadal przechodzi jeszcze rehabilitację po kontuzji, a młody Michał Stańczyk to stoper.

Poza tym, większych niespodzianek w kadrze nie będzie.

Dwójką z przodu?

Listkowski to nie jedyny zawodnik, który zmaga się z problemami zdrowotnymi.

- Mam nadzieję, że do soboty wszystko się wyjaśni, ale faktycznie mamy parę znaków zapytania. Nie chciałbym jednak zdradzać konkretnych nazwisk - tłumaczy Michniewicz.

Remedium na zminimalizowanie ewentualnych braków w składzie, może być wystawienie do gry dwójki napastników - Wladimera Dwaliszwilego oraz Łukasza Zwolińskiego. Na początku rundy Gruzin ma wyższe notowania od wychowanka Pogoni, ale w piątek trener długo pracował indywidualnie z 22-latkiem. Poza tym, w trakcie tygodnia ćwiczono wariant właśnie z dwójką na szpicy.

- Jeśli będzie taka konieczność, to nie wykluczamy takiego rozwiązania - mówi szkoleniowiec granatowo-bordowych. - Mamy dwóch bardzo dobrych atakujących i chcielibyśmy, żeby jak najczęściej grali obok siebie, ponieważ szkoda trzymać jednego z nich na ławce rezerwowych. Ostatnio wybieraliśmy różne warianty, a nad tym niedzielnym jeszcze myślimy. Wiele zależy właśnie od sytuacji kadrowej.

Ta ważna jest nie tylko w kontekście niedzielnego meczu z Termaliką, ponieważ portowcy już w środę grają z Jagiellonią, a w poniedziałek z Ruchem Chorzów. To będzie prawdziwy maraton.

- Kluczem do sukcesu będzie zdrowie. Jeśli będziemy mieli szeroką kadrę oraz długą ławkę rezerwowych, wtedy jesteśmy w stanie powalczyć o dobre wyniki - mówi trener. - Rezerwowi ostatnio dają nam bardzo dużo i nie zawodzą w trudnych momentach. A takie na pewno przed nami.