Ruch Chorzów. Marin Malinowski: Po WDŚ nadal trzeba być czujnym

- O randze derbów przekonaliśmy się w niedzielny wieczór, kiedy kilka tysięcy kibiców stawiło się na Cichej, by świętować z piłkarzami zwycięstwo. Gdy o tym myślę, to mam ciarki na całym ciele. To trzeba przeżyć, żeby zrozumieć - mówi Marcin Malinowski, były kapitan Ruchu Chorzów.

Stwórz własną drużynę i Wygraj Ligę!

Zdaniem byłego piłkarza i kapitana niebieskich chorzowianie byli świetnie przygotowani mentalnie do derbowej rywalizacji z Górnikiem Zabrze. - Obawiałem, że pełny stadion nieprzychylnych kibiców może spętać nogi zawodnikom Ruchu, a okazało się, że presji nie udźwignęli gospodarze. Bałem się o niebieską młodzież. Okazało się, że niepotrzebnie. Wsparta Łukaszem Surmą, Maćkiem Iwańskim i praktycznie bezbłędnym Rafałem Grodzickim doskonale sobie radziła przy zabrzańskiej publiczności - mówi.

Malinowski jest również pod wrażeniem fety, jaką drużynie urządzili na Cichej kibice. - O randze tego spotkania przekonaliśmy się w niedzielny wieczór, kiedy kilka tysięcy kibiców stawiło się na Cichej, by świętować z piłkarzami zwycięstwo. Gdy o tym myślę, to mam ciarki na całym ciele i włosy stają dęba. To trzeba przeżyć, żeby zrozumieć. Niezapomniane chwile, które wbijają się w pamięć na długo - podkreśla Malinowski, który przeżył podobną fetę w październiku 2011 roku, gdy Ruch wygrał w Zabrzu 2:1.

Teraz przed niebieskimi wyjazdowy mecz z Legią Warszawa. - Znając trenera Fornalika, to szybko sprowadzi zespół na ziemię i rozpocznie operację "Legia". W Warszawie niebieskich czeka ciężkie spotkanie. Stołeczny zespół jest rozpędzony. Później przyjdą kolejni trudni rywale - Cracovia, Pogoń, Lech. Trzeba być czujnym. Fajnie się wygrywa, zwłaszcza seriami, ale gdy noga się powinie w dwóch-trzech meczach to zaczynają się kłopoty. Różnice w tabeli nie są tak duże, by chorzowianie mogli spać spokojnie - zakończył Malinowski.

Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Ruchu Chorzów na Facebooku >>

źródło: Okazje.info

Więcej o: