Futbol na błotnych klepiskach: Kompromitujący stan niektórych boisk w ekstraklasie

Legia traci już tylko punkt do lidera Piasta Gliwice, przedostatnie Podbeskidzie rozbiło mistrza Polski Lecha, w derbach Górnego Śląska Ruch pokonał Górnika. Niestety, kilka meczów rozegrano na fatalnych boiskach - tak w skrócie wyglądała 23 kolejka piłkarskiej ekstraklasy

Niemal 25 tys. kibiców przyciągnęły na stadion w Zabrzu piłkarskie Wielkie Derby Górnego Śląska pomiędzy Górnikiem a Ruchem Chorzów. Zabrzanie z otwarciem trzech nowych trybun na obiekcie im. Ernesta Pohla zdążyli niemal na ostatnią chwilę. Ostatni raz podobna frekwencja na domowym meczu Górnika miała miejsce w 1987 roku podczas meczu z Widzewem Łódź.

Niestety, dla kibiców klubu z Zabrza niedzielny mecz zakończył się fatalnie. Górnik przegrał z Ruchem 0:2, a piłkarskie święto na Górnym Śląsku przeniosło się kilkanaście kilometrów dalej - na stadion Ruchu przy Cichej.

Futbol błotny

- Chciałem pogratulować działaczom Korony i organizatorom meczu dobrego przygotowania boiska - mówił z ironią po meczu w Kielcach skrzydłowy Lechii, reprezentant Polski Sławomir Peszko.

- Nie wiem, jak to możliwe, że w ekstraklasie są takie murawy. Nie mieliśmy możliwości pokazania na co nas stać - wtórował mu napastnik gdańszczan Marco Paixao.

Boisko na stadionie w Kielcach faktycznie bardziej przypominało pole błota niż murawę piłkarską. To dziwne, bo około 100 kilometrów od Kielc, na stadionie Termaliki w malutkiej Niecieczy, podczas meczu z Cracovią (1:1) murawa była wręcz idealna. W Kielcach pojedynek ostatecznie zakończył się zwycięstwem Korony 4:2 (trzy bramki Cabrery), a tym razem to Lechia przekonała się, jak to jest grać w osłabieniu (czerwona kartka Gersona). Przypomnijmy, że tydzień temu gdańszczanie pokonali grające połowę meczu w dziewiątkę Podbeskidzie 5:0.

Fatalne warunki panowały również na murawie w Gliwicach podczas meczu Piasta z Pogonią. Tam spotkanie toczyło się dodatkowo przy momentami dość obfitych opadach śniegu na boisku, które w dużej części nie było odśnieżone. Kibicom śledzącym ten mecz należy się medal za wytrwałość, bo nie dość, że gra nie przypominała piłki nożnej, to na domiar złego organizatorzy meczu nie przygotowali się na takie warunki i spotkanie rozgrywane było jaskrawozieloną piłką, która momentami nie była widoczna nawet na ekranach telewizorów wysokiej jakości, a co dopiero z trybun.

Zadyszka Piasta

Legia znów pokazała, że jak na warunki polskiej ekstraklasy, to projekt niezwykle mocny. Wystarczy spojrzeć na ławkę rezerwowych drużyny Stanisława Czerczesowa. W Lubinie siedzieli na niej m.in. Kasper Hamalainen, Ondrej Duda, Ariel Borysiuk, Jakub Rzeźniczak, Bartosz Bereszyński czy Michał Masłowski. W meczowej kadrze nie zmieścił się Łukasz Broź, a kontuzje leczy m.in. Marek Saganowski. Gdyby do tej grupy dokooptować kilku młodzieżowców, taki zespół z powodzeniem walczyłby o ligowe podium. Wystarczy zwrócić uwagę, że wymieniona szóstka rezerwowych piłkarzy zdaniem branżowego portalu transfermarkt.de jest warta więcej niż cała kadra m.in. Śląska Wrocław, Pogoni Szczecin czy Zagłębia Lubin.

Legia z Zagłębiem wygrała 2:1, choć rywale dzielnie walczyli. "Miedziowi" przeciwko Legii grali bez kompleksów, momentami bardzo kombinacyjnie, ale to podopieczni Czerczesowa byli do bólu skuteczni. Dzięki zwycięstwo nad Zagłębiem 2:1 "Legioniści" zbliżyli się już na punkt do liderującego Piasta.

Góralom mistrza nie żal

Porażka Lecha z Podbeskidziem aż 1:4 to z pewnością największe wydarzenie minionej kolejki. Mistrzowie Polski do Bielska-Białej przyjechali pewni zwycięstwa. Wyjechali bez punktów i z prawdopodobnie dość poważną kontuzją mięśniową duńskiego napastnika Nickiego Bille Nielsena.

Podbeskidzie nie wygrało przypadkowo. Bielszczanie przez sporą część meczu dominowali na boisku. A drużyna z Poznania? Starała utrzymywać się przy piłce, wymieniać niezliczoną liczbę podań, grać kombinacyjnie. Po raz kolejny przekonaliśmy się jednak, że piłka nożna nie jest skomplikowaną grą, a efektowne akcje, ekwilibrystyczne zagrania, lepiej czasami zamienić na prosty futbol.

Cabrera bohaterem

Tytuł bohatera 23. kolejki niewątpliwie należy do napastnika Korony Kielce Airama Cabrery. Hiszpan mecz z Lechią Gdańsk zakończył z hat-trickiem. Złośliwi pewnie podają w wątpliwość strzelecki dorobek snajpera Korony, wytykając mu dwie zdobyte bramki z rzutów karnych i trzecie trafienie z minimalnej pozycji spalonej. Ale "jedenastki" trzeba umieć wykorzystać, a gola z pozycji spalonej nie zdobył, strzelając do pustej bramki, tylko przy interwencji bramkarza i defensywy Lechii.

Miano antybohatera weekendu bez wątpienia należy się bramkarzowi Śląska Mariuszowi Pawełkowi. Golkiper wrocławian dawno nie zanotował tak słabego występu. Po jego fatalnych interwencjach Śląsk przegrał w Białymstoku z Jagiellonią 1:2.

Pawełek mocno podpadł trenerowi WKS-u Romualdowi Szukiełowiczowi. Golkiper przerwał dobrą passę szkoleniowca Śląska - trzech kolejnych ligowych zwycięstw. Pawełek podpadł tak bardzo, że zdaniem mediów nowy bramkarz do klubu z Oporowskiej może trafi jeszcze w tym okienku transferowym.

Najbliższa kolejka: Śląsk - Górnik Z (piątek godz. 18), Cracovia - Zagłębie, Górnik Ł. - Korona, Lechia - Piast, Wisła - Podbeskidzie, Lech - Jagiellonia, Pogoń - Termalica, Legia - Ruch

Tabela