Piast Gliwice - Pogoń Szczecin 0:0. Lider Ekstraklasy remisuje drugi mecz z rzędu

W Gliwicach spotkały się dwie czołowe drużyny Ekstraklasy, ale pierwsza połowa, również za sprawą fatalnej murawy, była nieciekawa. Lepiej było po przerwie, choć i tak bramki nie padły.

Facebook?  | A może Twitter? 

Temperatura w okolicach 0 stopni Celsjusza, śnieg... Gliwicom przyszło witać piłkarską wiosnę w mocno zimowej scenerii. Tym bardziej na myśl nasuwało się pytanie o to, czy w piątek Piast obudzi się z zimowego snu? Tydzień wcześniej przecież, w Łęcznej, ekipa Radoslava Latala zagrała ospale, niemrawo. Czyli jak nie ona.

Szybko jednak okazało się, że o dobre widowisko będzie trudno. I nie chodzi nawet o wspomniane opady, ale o murawę, która, nawet jak na te niełatwe warunki atmosferyczne, była w fatalnym stanie. Technicznym zawodnikom, jak Kamil Vacek i Takafumi Akahoshi, pozwalała na bardzo niewiele..

Ciekawiej zrobiło się dopiero w 30. minucie, kiedy w dobrej sytuacji znalazł się Wladimer Dwaliszwili, tyle że zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału. Chwilę później z kolei uderzył na bramkę z rzutu wolnego, Patrik Mraz, ale Jakub Słowik spokojnie złapał piłkę. To było pierwsze celne uderzenie w tym spotkaniu. Niestety, nie okazało się początkiem niczego dobrego. Do końca tej części gry z boiska wiało nudą. Wymowne były zresztą słowa stadionowego spikera, który w przerwie powiedział: - Szacunek dla piłkarzy, że w ogóle grają na takiej murawie.

Nadzieję na emocje dał początek drugiej połowy, kiedy to celnie uderzali Martin Bukata i Josip Barisić. Na pierwszą naprawdę ładną akcję Piasta musieliśmy zaś poczekać do 61. minuty - Bukata uruchomił Mateusza Maka, a ten zagrał dokładną piłkę na głowę Martina Nespora. Bramkarz gości jednak obronił.

W 68. minucie gospodarze byli już bardzo blisko, bo sam przed Słowikiem znalazł się wprowadzony na boisko ledwie chwilę wcześniej Bartosz Szeliga. Górą jednak znów był bramkarz Pogoni. Podobnie jak kilka minut później, kiedy kąśliwym strzałem z dystansu popisał się Radosław Murawski. Piast zaczął łapać odpowiedni rytm, ale wynik już się nie zmienił.

Ludzie Latala bezbramkowo zremisowali więc drugi mecz ligowej wiosny. Jeśli w niedzielę Legia Warszawa wygra z Zagłębiem Lubin, przewaga Piasta nad zespołem ze stolicy zmaleje już tylko do jednego punktu.

Piast Gliwice - Pogoń Szczecin 0:0

Piast: Szmatuła - Pietrowski, Korun, Hebert, Mraz - Mak, Radosław Murawski Ż, Bukata, Vacek (90. Badia) - Nespor (66. Szeliga), Barisić (78. Osyra).

Pogoń: Słowik - Rudol, Czerwiński, Fojut, Lewandowski - Frączczak Ż, Matras, Akahoshi (84. Kort), Rafał Murawski, Nunes (56. Gyurcso) - Dwaliszwili (55. Zwoliński).

Sędziował: Paweł Gil (Lublin); widzów: 5164

Więcej o: