Wisła Kraków. Marcin Kuźba: Kiedy obserwowaliśmy Ondraszka, strzelał bramki. Tutaj też powinien

Skaut Wisły Kraków podsumowuje zimowe okno transferowe i mówi o planach klubu na następne. - Mamy wytypowanych kilku zawodników do wzmocnienia środka pola - twierdzi Marcin Kuźba.

Facebook?  | A może Twitter? 

Dominik Matysiak: Jak pan ocenia zimowe okno transferowe Wisły?

Marcin Kuźba: Zależało nam, aby znaleźć napastnika oraz skrzydłowego, bo tego nam brakowało jesienią. Kiedy Paweł Brożek miał kontuzję to zostawaliśmy bez klasycznego snajpera. Teraz ściągnęliśmy dwóch takich zawodników. Liczę, że w końcu zadebiutuje Krzysztof Drzazga. Na skrzydłach pojawili się Patryk Małecki i Witalij Bałaszow, więc twierdzę, że siła ofensywna jest teraz niezła.

Wisła planuje ściągnąć zimą jeszcze kogoś? Temat Petara Brleka dalej jest aktualny?

- Nie mam pewności czy będą kolejne wzmocnienia. Na pewno już na letnie okienko rozglądamy się za zawodnikami na środek pola. Mamy kilku zawodników wytypowanych do wzmocnienia. O Brleku nie chciałbym się na razie wypowiadać. Na pewno szkoda, że kontuzję ma Krzysiek Mączyński, bo to nam mocno osłabiło drugą linię. Jest kilku środkowych pomocników w zespole i wierzę, że trener wybierze tych najlepszych.

Z klubu odszedł Łukasz Burliga, jesienią podstawowy gracz drużyny. To duże osłabienie?

- Na prawej obronie mamy jeszcze Bobana Jovicia oraz młodego Jakuba Bartosza. Są to zawodnicy na podobnym poziomie i myślę, że spokojnie mogą dać sobie radę. Bartosz pokazał pod koniec jesieni, że stać go na dobra grę i trener będzie miał dylemat: wystawić Jovicia czy jego.

Myśli pan, że Wisła wygrzebie się z dołka już w kolejnym meczu z Górnikiem Łęczna?

- Myślę, że czas najwyższy by zacząć zdobywać punkty. Gramy teraz dwa mecze u siebie i ja nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że obu nie wygramy.

Z czego mogą wynikać porażki i niemoc napastników w ostatnich spotkaniach?

- W końcówce poprzedniej rundy mieliśmy sporo kontuzji i bardzo słabą ławkę rezerwowych. Widać to było zwłaszcza w ostatnich trzech meczach, kiedy to musiało grać bardzo dużo młodych zawodników, mniej doświadczonych. Do tego dochodziły kartki i to według mnie było przyczyną porażek. Teraz ze Śląskiem pechowo straciliśmy bramkę po błędzie indywidualnym.

Jak zawsze brakowało też skuteczności. Od kilku spotkań można powiedzieć, że szczęście nas opuściło, bo i we Wrocławiu mieliśmy cztery dogodne sytuacje. W tamtej rundzie też były takie spotkania, gdzie brakowało tej pierwszej bramki. Mam nadzieję, że to szczęście się do nas uśmiechnie w meczu z Górnikiem Łęczna i będziemy strzelać regularniej także w następnych kolejkach.

Poprawić skuteczność miał Zdenek Ondraszek, ale we Wrocławiu nie wykorzystał kilku dogodnych sytuacji. W następnym spotkaniu trener ponownie da mu szansę czy zagra Paweł Brożek?

- Decyzja należy do trenera, on widzi na treningach w jakiej są dyspozycji. Kiedy obserwowaliśmy Ondraszka potrafił strzelać bramki, więc tutaj też powinien. Paweł Brożek również jest dobrym napastnikiem. Myślę, że w końcu wykorzystają sytuacje, bo mają do tego potencjał.

Przed startem rundy mówiło się nawet o walce o europejskie puchary. Wisła z takim składem w ogóle może myśleć o tym celu?

- Tak naprawdę powinniśmy skupić się na najbliższych spotkaniach by zacząć odnosić jakieś wygrane. Tabela jest spłaszczona, do górnej połówki brakuje nam kilku punktów. Jeszcze sporo może się zdarzyć do końca ligi. Stać nas na to, by awansować do ósemki, a przy odrobinie szczęścia i skuteczności skończyć nawet w okolicach podium.

Więcej o: