Pogoń Szczecin jedzie do jaskini lwa

W piątek o godzinie 20:30, czwarta w tabeli Pogoń Szczecin zagra na wyjeździe z liderem - Piastem Gliwice. W przypadku zwycięstwa przynajmniej do sobotniego meczu Cracovii wskoczy na trzecią pozycję.

Portowcy do tego spotkania podchodzą w zdecydowanie lepszych humorach od swoich rywali. Na inaugurację rundy wiosennej, po dramatycznym spotkaniu pokonali Koronę Kielce 3:2. Po niespełna 20 minutach przegrywali już 0:2 i wydawało się, że nie będą w stanie podnieść się po dwóch tak szybkich ciosach. Trener Czesław Michniewicz w przerwie wstrząsnął jednak swoim zespołem (po jego przemowie miały pojawić się brawa) i na drugą połowę wyszła zupełnie inna drużyna, która rzuciła się do szaleńczego pościgu. Pogoń w pół godziny zdobyła trzy gole i zainkasowała komplet punktów.

Krótka przerwa

- Pokazaliśmy charakter i oby tak było już do końca sezonu - mówi stoper, Jarosław Fojut. - W kolejnych meczach można by było jednak nieco oszczędzić nerwów nam, kibicom oraz sztabowi szkoleniowemu.

Pogoń już w pierwszym meczu pozytywnie zaliczyła więc bardzo poważny sprawdzian i zahartowała przed kolejnymi wiosennymi spotkaniami. Teraz poziom trudności wcale jednak nie spadnie, ponieważ granatowo-bordowi jadą na starcie z liderem tabeli - Piastem Gliwice. Co istotne, mają w zasadzie tylko trzy dni na odpoczynek, ponieważ z Koroną grali w poniedziałek.

- Ciężko w tej chwili o trudniejszego przeciwnika. Mam nadzieję, że uda nam się szybko zregenerować - mówi Michniewicz. - Przed spotkaniem przeprowadzimy jeszcze specjalne badania poziomu zmęczenia poszczególnych zawodników. To na ich podstawie wybierzemy wyjściową jedenastkę. Postawimy na piłkarzy, którzy zachowali najwięcej sił.

Szkoleniowiec Pogoni nie może jednak w piątek wcielić w życie maksymy, która mówi o tym, że zwycięskiego składu się nie zmienia, ponieważ w Gliwicach zabraknie Marcina Listkowskiego. 18-latek w meczu z Koroną zobaczył czwartą żółtą kartkę w tym sezonie, co oznacza, że spotkanie z liderem zobaczy w telewizji. Wydawało się, że jego naturalnym następcą będzie Iworyjczyk Ismael Traore, ale do klubu nadal nie dotarł jego certyfikat, więc pomocnik wciąż nie jest zarejestrowany jako zawodnik Pogoni. W związku z tym, do meczowej osiemnastki został dołączony młody Michał Walski.

Znak zapytania przy taktyce

Trener portowców przed piątkiem myśli nie tylko nad zestawieniem wyjściowej jedenastki, ale także nad taktyką. Piast gra bowiem rzadko spotykanym ustawieniem z trójką obrońców i angażuje bardzo dużą liczbę zawodników w grę ofensywną. Być może Pogoń przeciwstawi się tym samym i Michniewicz od pierwszej minuty deleguje do gry duet swoich najlepszych napastników - Wladimera Dwaliszwilego oraz Łukasza Zwolińskiego.

- Faktycznie, rozważamy dwie opcje na grę w ofensywie - mówi trener. - Łukasz Zwoliński i "Władek" rozegrali w poniedziałek dobre zawody. Ten drugi zaliczył zresztą bardzo przytomną asystę, ale mimo wszystko wciąż się zastanawiamy, co będzie korzystniejsze. Czy właśnie posłanie w bój dwójki napastników, czy może jednak pozostanie przy trzech środkowych pomocnikach.

Falstart Piasta

Piast do meczu z Pogonią przystępuje nadal jako pierwszy zespół w tabeli, ale morale w drużynie Radoslava Latala nie jest najwyższe. Gliwiczanie na rozpoczęcie rundy wiosennej tylko bezbramkowo zremisowali na wyjeździe z niżej notowanym Górnikiem Łęczna, co na Górnym Śląsku przyjęto ze sporym niedosytem. W meczu z Pogonią będą więc pod ścianą, ponieważ kolejna strata punktów spowoduje, że ich wypracowana jesienią przewaga nad resztą stawki, może stopnieć niemal do zera.

- Mówi się, że ciąży na nas ogromna presja, ale my nie zwracamy uwagi na innych. Chcemy grać swoje, najlepiej jak potrafimy. Niech gazety piszą, co muszą. My zajmiemy się naszymi zadaniami - tłumaczy czeski trener. - Zmiany na pewno będą. Choćby wymuszona Macieja Jankowskiego, który nie zagra ze względu na cztery żółte kartki. Ale nie wykluczam też innych ruchów. Gramy u siebie, a to wymaga kilku korekt w składzie.

Powtórzyć wynik z jesieni

Piast w pierwszej wiosennej kolejce zawiódł, ale w Szczecinie nikt nie chce już popełnić błędu z poniedziałku i na pewno nie zlekceważy rywala z powodu jednej wpadki.

- Posiadają bardzo dużo atutów w ofensywie i tych nazwisk można by wymieniać naprawdę wiele - ocenia Michniewicz. - Grają w określony sposób, który przyniósł im już 46 punktów. Poza tym zdobywają u siebie dużo bramek. Jedziemy tam jednak z optymizmem i wiarą w dobry rezultat. Myślę, że będzie to wyrównany, ale jednocześnie stojący na wysokim poziomie pojedynek.

Pogoń pokazała już w tym sezonie, że potrafi wygrywać z Piastem. W rundzie jesiennej granatowo-bordowi pokonali gliwiczan na własnym stadionie 3:1. To właśnie wtedy fantastyczną bramkę z połowy boiska zdobył Jarosław Fojut. Dla rywali była to jak dotychczas jedna z zaledwie czterech porażek w trwających rozgrywkach. Z drugiej jednak strony, portowcom na stadionie w Gliwicach gra się bardzo ciężko. Ostatnie zwycięstwo odnieśli tam w sezonie 1980/1981, a od powrotu do ekstraklasy, z Górnego Śląska przywieźli zaledwie remis oraz dwie porażki.

Szczecinianie do Gliwic wyruszyli już w czwartek, po porannym treningu. W piątek będą mogli liczyć na głośne wsparcie swoich kibiców, którzy mocno mobilizują się na mecz z liderem i na Górny Śląsk pojadą w dość pokaźnej liczbie.