Lech Poznań nie chce już Gergo Lovrencsicsa? Nie ma oferty kontraktu i może nie być

Lech Poznań do tej pory nie złożył oferty przedłużenia kontraktu Gergo Lovrencsicsowi. Czy węgierski skrzydłowy to kolejny piłkarz z mistrzowskiej drużyny, który opuści Kolejorza?

To byłoby pożegnanie z dziewiątym już piłkarzem, który w czerwcu minionego roku świętował z Lechem Poznań mistrzostwo Polski. Kolejorza szybko opuścili Zaur Sadajew, Muhamed Keita, Luis Henriquez i Arnadu Djoum, a tej zimy odeszli z klubu Kasper Hamalainen, Maciej Gostomski, David Holman i Barry Douglas. Nieoficjalnie wiemy, że jedną nogą poza klubem z Bułgarskiej jest już także Gergo Lovrencsics.

Reprezentant Węgier utrzymuje, że chciałby pozostać w Poznaniu. Sęk w tym, że ma ważny kontrakt z Lechem tylko do czerwca i jako jedyny nie otrzymał jeszcze propozycji przedłużenia umowy. Doszło co prawda w lutym do spotkania władz poznańskiego klubu z agentem zawodnika, ale zamiast gotowej oferty usłyszał on, że przyszłość Lovrencsicsa przy Bułgarskiej jest bardzo niepewna. - Oferty od Lecha nie dostałem, ale rozmawialiśmy o niej - potwierdza 27-letni skrzydłowy i dodaje: - Mamy pewne wspólne plany i zobaczymy, co z nich wyjdzie.

Lech nie przedstawił Gergo Lovrencsicsowi propozycji przedłużenia kontraktu, bo zwyczajnie nie jest zadowolony z formy piłkarza. Poprzedni sezon oraz miniona runda jesienna były najgorszymi w wykonaniu Węgra od czasu transferu z trzecioligowego Lombardu Papa, latem 2012 roku. Owszem Gergo Lovrencsics walczył przez ostatni rok z kontuzjami, ale gdy tylko był zdrowy, grał regularnie. Nie był już jednak tak skuteczny, jak wcześniej. W 31 meczach poprzedniego sezonu zdobył tylko trzy bramki i miał siedem asyst. Dla porównania: Szymon Pawłowski w 43 spotkaniach strzelił 11 goli i zanotował 12 asyst. Jeszcze gorzej było jesienią. W 28 meczach Węgier nie trafił ani razu do siatki rywali, a swoimi podaniami drogę do bramki przeciwnika otwierał kolegom tylko pięciokrotnie.

- W poprzednim roku byłem ciągle kontuzjowany. Teraz jestem zdrowy, do tego zacząłem rundę wiosenną w pierwszym składzie, a dla mnie to ważne, by przede wszystkim wrócić do gry - przekonuje Gergo Lovrencsics.

Lech Poznań chciałby jednak, żeby skrzydłowy nawiązał do swych najlepszych czasów w Poznaniu. Przecież już w pierwszym sezonie - gdy był jedynie wypożyczony do Kolejorza - strzelił osiem goli i miał sześć asyst.

Lech Poznań wykupił więc Węgra w sumie za 300 tys. euro i zaoferował trzyletni kontrakt. Trzeba przyznać, że piłkarz odpłacił się klubowi za zaufanie. W kolejnym sezonie (9 goli, 14 asyst) Węgier stał się czołowym zawodnikiem Lecha. Kibice wybrali go najlepszym obcokrajowcem w drużynie. Wtedy Lovrencsics był bliski opuszczenia Kolejorza i przenosin do Bundesligi. Zainteresowanie Węgrem wyraziła m.in. Borussia Moenchengladbach. Do transferu jednak nie doszło, a forma Lovrencsicsa zaczęła spadać.

- Pamiętam ten okres, gdy strzelałem mnóstwo goli i miałem dużo asyst - przyznaje skrzydłowy, który uważa jednak, że jego gorsza dyspozycja jest związana z tym, że teraz ma na boisku inne zadania niż kiedyś. Chodzi o to, że trener Jan Urban wymaga od Węgra wykonywania większej pracy w obronie. Piłkarz twierdzi, że by strzelać i asystować, musi mieć na boisku więcej swobody. - Teraz wiem, że muszę mocniej się udzielać w defensywie. Dla mnie to trochę trudna zmiana, ale i tak mam dwie albo trzy szanse w trakcie meczu na gola czy asystę - uważa.

Jeśli Gergo Lovrencsics będzie chciał powalczyć o pozostanie w Lechu, to będzie musiał tę nową rolę zaakceptować. Kolejorz pozostawił mu bowiem otwartą furtkę, ale musi spełnić konkretny warunek. Strony wrócą do rozmów o nowym kontrakcie dla Węgra tylko wówczas, gdy ten znów będzie trafiał do siatki i wypracowywał gole kolegów.

Jest jeszcze jedna strona medalu. Kolejorz może nawet byłby skłonny zatrzymać Lovrencsicsa i przedłużyć z nim kontrakt, niż pozwolić mu odejść latem za darmo, ale nieoficjalnie wiemy, że weto w tej sprawie postawił trener Jan Urban. Szkoleniowiec mistrza Polski ma uwagi do postawy Węgra na boisku (zwłaszcza wspomnianej gry obronnej) i wolałby w jego miejsce otrzymać innego skrzydłowego.

Gergo Lovrencsics ma więc ostatnią rundę na to, by nawiązać do swoich najlepszych czasów w Lechu i przekonać do siebie trenera Urbana. Przy okazji piłkarz walczy o miejsce w kadrze Węgier na Euro 2016. A wyjazd z reprezentacją na turniej do Francji na pewno ułatwiłby mu znalezienie nowego klubu.

Zostań Prezesem i zbuduj Swoją Drużynę w Ekstraklasie!

Więcej o: