Trener Tadeusz Pawłowski ironicznie: W Śląsku nagle znalazły się pieniądze na transfery

Nie wiem, skąd się nagle znalazły pieniądze na transfery, za moich czasów ich nie było - mówi w rozmowie dla portalu slasknet.com były trener Śląska Wrocław, obecnie szkoleniowiec Wisły Kraków Tadeusz Pawłowski.

Niedawno Pawłowski udzielił obszernego wywiadu portalowi slasknet.com . Szkoleniowiec odniósł się w nim do ostatnich transferowych ruchów klubu z Oporowskiej. Zimą Śląsk dokonał czterech interesujących wzmocnień. Do wrocławskiej drużyny dołączyli Gruzin Lasha Dvali, Węgier Andras Gosztonyi i Japończyk Ryota Morioka. Do Śląska wrócił też Robert Pich. Słowak do Wrocławia przeniósł się na zasadzie półrocznego wypożyczenia z niemieckiego 1. FC Kaiserslautern. A niewykluczone, że Pich przy Oporowskiej zostanie na dłużej, bo Śląsk uzgodnił z Niemcami możliwość transferu definitywnego.

- Nie wiem, skąd się nagle znalazły pieniądze na transfery, za mnie ich nie było. Miesięcznie zaczęliśmy oszczędzać 600 tys. złotych, bo takie mieliśmy kominy płacowe. Ale okej, może w tej chwili budżet ma się lepiej, nie chcę w to wnikać. Sądzę jednak, że gdybym dysponował takim zespołem jak dziś, to dalej odnosiłbym sukcesy ze Śląskiem - mówi ironicznie Pawłowski.

I dodał: - Nie jest łatwo zastąpić Milę, Marco Paixao czy Kaźmierczaka w dobrej formie. Tym bardziej bezgotówkowo. To nie będzie nigdy piłkarz tej samej klasy. W momencie, gdy odszedł Robert Pich, czara goryczy się przelała. Choć myślałem, że sobie poradzę. Cały czas w to wierzyłem! Było jednak coraz ciężej i się skończyło, jak się skończyło.

62-letni trener zdradził również, że jednym z jego największych błędów w trakcie pracy w Śląsku były okoliczności zmian w sztabie szkoleniowym.

- Moim największym błędem było, że nie odszedłem razem z nimi. Myślałem, że będę umiał to wszystko naprawić i po pewnym czasie wrócą do pracy. Pracodawca ma prawo zwolnić pracownika. Tak samo jak zawodnik, któremu się kończy kontrakt, ma prawo rozmawiać z innym klubem. Jednak gdy ma się w klubie pracowników z najlepszym wykształceniem, trenera z licencją UEFA Pro, takiego fachowca od motoryki i z wielkim doświadczeniem w ekstraklasie jak Paweł Barylski, to trzeba starać się, by w klubie zostali. Uważam, że pierwszego trenera można pożegnać, ale ludzi z tak ogromną wiedzą i przywiązaniem do Śląska nie powinno się odtrącać. Do dziś tego żałuję. Nie potrafiłem ich obronić, bo to zostało mi narzucone - przyznał Pawłowski.

Więcej o: