Feralny ostatni karny Reichmanna i tylko remis Vive w Szwecji

Vive Tauron oddaliło się od zajęcia pierwszego miejsca w grupie B Ligi Mistrzów. Kielczanie po fatalnej grze w obronie zremisowali na wyjeździe z IFK Kristianstad.

Faworyci fatalnie rozpoczęli pierwszy pojedynek w Champions League w tym roku. Zanim się obejrzeli, zapoznali z halą w Kristianstad, to po zaledwie pięciu minutach przegrywali 1:5. Bardzo słabo grali w obronie (nie potrafili zatrzymać rzutów z dystansu gospodarzy) i popełniali proste błędy w ataku pozycyjnym. Zdenerwowany Tałant Dujszebajew błyskawicznie poprosił o przerwę. - Panowie co to jest, co wy robicie - pytał się ironicznie swoich zawodników. Jego podopieczni wzięli sobie do serca te słowa i zdecydowanie poprawili grę. Pomogła zmiana systemu obrony z 6-0 na wysuniętą 5-1. Szwedzi nie zdobywali już bramek z tak dużą łatwością i nie było już tak wielkich dziur w defensywie. W efekcie mistrzowie Polski zaczęli błyskawiczne odrabiać straty. Po dwóch przechwytach w obronie i kontratakach po kwadransie goście prowadzili już 10:9. Siedem minut później po trafieniu z prawego skrzydła Ivana Cupicia było już 16:13. Nie podłamało to jednak gospodarzy, którzy błyskawicznie wyrównali i wrócili do gry.

I po raz kolejny zaskoczyli Vive na początku drugiej połowy. Kielczanie znów słabiutko grali w obronie i zupełnie zacięła się ofensywa. Nieskuteczny był Karol Bielecki, który po zaledwie ośmiu minutach tej części, dwóch nieskutecznych rzutach i stracie usiadł na ławce rezerwowych (zastąpił go Michał Jurecki). W 39. minucie niesieni głośnym dopingiem gospodarze objęli prowadzenie 22:21. A za chwilę po błędzie przy wyprowadzaniu piłki (fatalne podanie Julena Aginagalde) - Christian O, Sullivan trafił z połowy do opuszczonej bramki przez Sławomira Szmala i dał dwubramkowe prowadzenie. Bramkarz Vive Tauron dał za chwilę sygnał do lepszej gry broniąc w sytuacji sam na sam z Jamalim, a chwilę później świetnie zachowując się przy rzucie ze skrzydła Jerrego Tollbringa. Kielczanie zdobyli trzy bramki z rzędu m.in. dzięki świetnym przechwytom Mateusza Jachlewskiego. Wydawało się, że wreszcie włączą swój szósty bieg. Niestety dla kieleckich kibiców znów się zacięli, zupełnie nie potrafili zatrzymać niesamowicie grającego Jamaliego i w 55. minucie byli już w krytycznej sytuacji, bo przegrywali 29:32. Potrafili się jednak podnieść, wreszcie wzmocnili obronę i zdobywali błyskawiczne gole. 60 przed końcem po trafieniu Jureckiego był remis. Szwedzi zagrali mądrze, bardzo długo, ale Jamali nie trafił w bramkę. Kielczanie mieli dziesięć sekund. Akcję zagrali po profesorsku i "Dzidziuś" wywalczył karnego. Niestety bezbłędny dotychczas Reichmann trafił w bramkarza.

W sobotę Vive Tauron Kielce zagra w PGNiG Superlidze na wyjeździe z MMTS-em Kwidzyn (godz. 17.30, transmisja w Polsacie Sport). We wtorek do Hali Legionów przyjedzie beniaminek rozgrywek - KPR Legionowo. Do Ligi Mistrzów zespół Dujszebajewa wróci w przyszłą sobotę - pojedynkiem w Kielcach z Rhein-Neckar Lowen (godz. 17.30).

IFK Kristianstad - Vive Tauron Kielce 35:35 (17:19)

IFK: Larsson, Simić - Jamali 8, Gudmundsson 7, Dahlin 6, Pettersson 5, Tollbring 4, Bjornsen 3, O, Sullivan 2, Cosmo, Hanisch, Hansson, Larsson, Jepson, Eriksen.

Vive Tauron Kielce: Szmal, Sego - Reichmann 9, Buntić 8, Cupić 6, Zorman 4, Jurecki 4, Paczkowski 2, Bielecki 1, Strlek 1, Jachlewski, Aginagalde, Kus, Chrapkowski

Przebieg - I połowa: 5:1, 8:4, 8:6, 9:8, 9:10, 11:12, 13:16, 16:16, 17:19. II połowa: 19:19, 21:20, 22:21, 24:22, 24:25, 25:25, 28:26, 28:27, 29:27, 32:29, 33:30, 33:32, 34:32, 34:34, 35:34, 35:35.

Więcej o: