Lech Poznań. Nicki Bille gotowy na pierwszy mecz z Termaliką Nieciecza

- Od pierwszego dnia w Lechu Poznań wiem, że wszyscy będą oczekiwali ode mnie goli. Kocham tę presję - mówi nowy napastnik mistrza Polski Nicki Bille Nielsen. Duńczyk wyleczył kontuzję i będzie gotowy do gry w niedzielnym meczu Kolejorza z Termaliką Nieciecza.

Nicki Bille, który przyszedł do Lecha Poznań z duńskiego Esbjerg, doznał urazu pachwiny już w drugim swoim sparingu w barwach Kolejorza - przeciwko Slavii Praga na zgrupowaniu w Hiszpanii. Przez to stracił kilka dni przygotowań do wiosennych rozgrywek. Duńczyk wygrał jednak wyścig z czasem. W ostatnim sparingu z Chrobrym Głogów - ukrytym dla publiczności - zagrał przez jedną połowę. W niedzielę będzie gotowy, by zadebiutować w barwach Kolejorza w ekstraklasie przeciwko Termalice Nieciecza.

- Z moim zdrowiem wszystko dobrze - przekonuje nowy napastnik Lecha. - W przeszłości nigdy nie miałem poważnych kontuzji, jestem w dobrej dyspozycji fizycznej. Przez ostatnie dni mocno trenowałem, zagrałem w sparingu z Chrobrym i bez żadnych problemów będę gotowy na niedzielny mecz.

Nicki Bille nie może doczekać się ligowego debiutu w barwach Kolejorza, choć - jak przyznaje - do końca nie wie, czego spodziewać się po ekstraklasie. - Trudno mi na razie ocenić, która z dotychczasowych lig, w których grałem, jest stylem gry najbardziej zbliżona do polskiej ekstraklasy, bo jeszcze nie miałam okazji zagrać tu ani jednego meczu - mówi Duńczyk, który w przeszłości grał w klubach z Hiszpanii, Norwegii, Włoch, Norwegii i Danii. - Najwyższy poziom był w Primera Division. We Francji też nie było łatwo walczyć z ogromnymi i silnymi obrońcami z krajów afrykańskich - wspomina. Nicki Bille od samego przyjścia do Lecha Poznań tryska optymizmem. - Dzień dobry everybody - przywitał się radośnie z dziennikarzami. Uśmiech z twarzy Duńczyka nie zniknął nawet wtedy, gdy padło pytanie o krnąbrny charakter piłkarza i to, jak jego wybryki z przeszłości wpływają na karierę. Odrzekł wyluzowany: - Tak, to prawda, że jestem nieco zwariowany. Ale myślę, że w pozytywnym znaczeniu.

- Mieszkałem z nim w jednym pokoju w Hiszpanii i potwierdzam: Nicki jest szalony - wtrącił siedzący obok Vladimir Volkov, inny nowy gracz poznańskiego zespołu. Po czym dodał: - Oczywiście w pozytywnym sensie.

Duński snajper zdaje sobie jednak świetnie sprawę z tego, że kibice Kolejorza wiążą z jego przyjściem spore nadzieje na strzelanie goli. Nie było bowiem bramkostrzelnego napastnika w Lechu od czasów Łukasza Teodorczyka. - Wiem to od pierwszego dnia, kiedy tu przyszedłem, ale ja to kocham! Jeśli nie czujesz na sobie presji, to nie odczuwasz później satysfakcji. Mam doświadczenie, bo grałem na dużych stadionach przeciwko dużym klubom i wiem, że tu też jest duża presja. Ja to lubię i zrobię wszystko, żeby spełnić oczekiwania kibiców - zapewnia.

Więcej o: