Godne pożegnanie Cerradu Czarnych z Pucharem Polski

Krótko trwała pucharowa przygoda, dla siatkarzy Cerradu Czarnych Radom. Zawodnicy trenowani przez Raula Lozano, po niezwykle dramatycznym pojedynku i pięciu setach, przegrali z LOTOS-em Treflem Gdańsk odpadając z dalszej fazy rozgrywek.

Zanim siatkarze Cerrad-u Czarnych i Trefla rozpoczęli pojedynek ćwierćfinałowy Pucharu Polski, to wiedzieli z kim ewentualny triumfator zagra w półfinale. Otóż przed tym pojedynkiem, aktualny lider PlusLigi - ZAKSA Kędzierzyn Koźle potwierdził, że nie przypadkowo należy do najlepszych drużyn w kraju i w ciągu kilkudziesięciu minut rozniósł Jastrzębski Węgiel, w trzech setach do: 12, 17 i 15!

Tymczasem faworytem kolejnego starcia byli gdańszczanie, którzy nie tylko w obecnym sezonie siatkarskiej ekstraklasy okazali się lepsi od radomian, ale i bronili trofeum zdobytego przed rokiem. Ponadto w wyjściowym składzie podopiecznych Raula Lozano na próżno było szukać Wojciecha Żalińskiego, którego na pozycji przyjmującego zastąpił młody Igor Grobelny.

Wprawdzie pierwszych kilka piłek na parkiecie we Wrocławiu miało wyrównany przebieg, ale już kolejne minuty zdominowali siatkarze Trefla, a zwłaszcza Wojciech Grzyb. To właśnie on trzykrotnie powstrzymywał blokiem ataki Czarnych i o czas przy stanie 3:6 poprosił Lozano. Ten nie wiele pomógł, bowiem chaotycznie prezentujący się siatkarze Czarnych, stracili następne cztery punkty i set zaczął się oddalać.

Na drugą przerwę techniczną faworyci wychodzili przy prowadzeniu 16:9 i nic nie wskazywało na to, że mogą ją utracić. Dopiero wejście na zagrywkę Lukasa Kampy i jego trudne serwisy spowodowały, że zaczął mylić się Murphy Troy. Dość szybko zrobiło się 14:18 i 17:20. Właśnie wtedy o czas poprosił Andrea Anastasi, uspokajając swoich podopiecznych. Sam trener nie spodziewał się chyba, że jego zawodnicy do końca tego seta pozwolą zdobyć radomianom zaledwie punkt. Tak się stało i pierwszą partię zakończył Miłosz Hebda, trafiając z atomowej zagrywki w Żalińskiego.

Na drugi set Czarni wyszli w identycznym zestawieniu w jakim zaczynali potyczkę. Wprawdzie i ta partia zakończyła się po myśli gdańszczan (25:21), którzy w pełni ją kontrolowali, ale miała już bardziej wyrównany przebieg. Tym razem rywale nękali Czarnych zagrywką, i to głównie po tym elemencie Trefl zdobywał bezpieczną przewagę.

Początek trzeciego seta pokazał, że radomianie nie zamierzają spuszczać głów i bez walki oddać rywalom mecz. Po kilkunastu minutach partii był remis 10:10, ale wówczas dwa oczka przewagi wypracowali sobie przeciwnicy Czarnych. Ich radość z takiego posiadania, nie trwała długo, bo po ataku Artura Szalpuka, ponownie set rozpoczynał się na nowo i było po 12. Po kilku wymianach i następnie trzech kolejnych punktach Cerradu, to właśnie radomianie schodzili na drugą przerwę techniczną w lepszych nastrojach, bo prowadzili jednym oczkiem.

W tej partii zupełnie zawodził Troy - kilkakrotnie blokowany przez radomian, ale Trefl miał w swoich szeregach innego atakującego - Hebdę. To on utrzymywał wynik swojej drużyny, ale po bloku Daniela Plińskiego i on był bezradny i Czarni prowadzili nawet 19:17, a po czasie wziętym przez Anastasiego - 21:17. Właśnie wtedy po raz pierwszy na parkiecie po stronie gdańszczan, pojawił się Mateusz Mika. Zarówno on, ani jego koledzy - nie byli już w stanie odrobić strat i obie ekipy szykowały się do czwartej partii.

W nią lepiej weszli faworyci z Gdańska, i wypracowali sobie kilka oczek przewagi. Trefl prowadził m.in. 12:7 i 16:14. Na szczęście dla przebiegu widowiska, dość szybko radomianie wyrównali, a po ataku Szalpuka wyszli na prowadzenie 19:18, co zapowiadało niemałe emocje. Jeszcze goręcej zrobiło się, gdy zablokowany został atak Damiana Schulza i Czarni wygrywali 21:19. Doskonała końcówka w wykonaniu Zacka LaCavery spowodowała, że radomainie doprowadzili do remisu i jednocześnie - tie-breaku!

Po sześciu piłkach i prowadzeniu Trefla 4:2, o czas poprosił Lozano, by już na początku kluczowej partii pobudzić podopiecznych. Pomimo, że na przerwę techniczną w komfortowej sytuacji schodzili gdańsczanie, bo było 8:5, to dwie następne piłki zdobyli rywale. Czarni nie byli jednak w stanie wyprowadzać skutecznie następnych ataków i to Trefl odzyskał trzypunktowe prowadzenie. Tymczasem przy stanie 12:10, Cerrad wyprowadzał kontratak, ale nie wykorzystał go Szalpuk, atakując ponad blokiem w aut. Cień szansy radomianie mieli jeszcze w samej końcówce, kiedy to zdobyli dwa kolejne oczka i przegrywali 13:14. Niestety atak Schulza okazał się skuteczny i to ten 26-latek zakończył mecz.

Cerrad Czarni Radom - LOTOS Trefl Gdańsk 2:3

Sety: 18:25, 21:15, 25:22, 25:22, 13:15

Cerrad Czarni: Kampa, Grobelny, Pliński, Bołądź, Szalpuk, Ostrowski, Majstorovic (libero) oraz Żaliński, La Cavera, Szczurek, Zwiech, Kowalski (libero).

MVP meczu - Sebastian Schwarz

Więcej o: