Rosa zadebiutowała w pucharach i zdała egzamin w Europie

Koszykarze Rosy Radom udanie zapisali się na koszykarskiej mapie Europy w swoim debiutanckim sezonie. Podopieczni Wojciecha Kamińskiego rozegrali łącznie 12. meczów i zakończyli je bilansem pięciu zwycięstw i siedmiu porażek.

Rosa Radom nie musi się niczego wstydzić, bowiem w swoim debiutanckim sezonie na parkietach FIBA Europe Cup, zdała egzamin zarówno organizacyjny jak i sportowy.

Początki były niezwykle trudne, ale chęć stawiania kolejnych kroczków i wyrabiania koszykarskiej marki - już nie tylko w naszym kraju - spowodowały, że radomianie nie bez obaw, przystąpili do historycznych rozgrywek w Europie. Pomimo, że w hierarchii ważności, to dopiero trzecia liga, po Eurolidze i EuroCupie, ale nazwy drużyn w niej występujące nakazywały sądzić, że na kibiców basketu w Radomiu czekają nie lada emocje, jak i niezwykle atrakcyjni rywale. - Dla nas to była doskonała lekcja poglądowa. Mieliśmy możliwość starcia się z wieloma kulturami gry w koszykówkę. Myślę, że powinniśmy być zadowoleni, że pokazaliśmy się w Europie. Mam tu na myśli aspekt nie tylko sportowy, ale i organizacyjny - przyznał Wojciech Kamiński, trener radomian.

Jego podopieczni pierwszą fazę, a więc Round 64 rozpoczęli od zmagań z KTP Basket Kotka (Finlandia), TURK Telekom Ankara (Turcja) i KK Kumanovo (Macedonia). Bilans czterech zwycięstw i dwóch porażek (Rosa uległa tylko TURK, przyp. Red.) spowodował, że działacze musieli szykować się na kolejne emocje związane z losowaniem par, następnej fazy.

W niej obok radomskiego debiutanta w grupie U znalazły się jeszcze: Fraport Skyliners Frankfurt (Niemcy), Royal Hali Gaziantep (Turcja) i Sodertalje Kings (Szwecja). Ostatecznie Rosa triumfowała raz, ale pokonanie Szwedów w hali MOSiR-u było niezwykle ważnym czynnikiem, pod kontem sfery mentalnej zespołu. - Te wszystkie pojedynki na pewno czegoś nas nauczyły. Może ta druga runda nie wyglądała już tak jakby sobie tego oczekiwali kibice, ale miało na to wpływ co najmniej kilka czynników. Nasi rywale byli niezwykle wymagający, a ponadto nie dysponowaliśmy tak szerokim składem, by łączyć mecze w polskiej ekstraklasie z tymi rozgrywanymi w Europie. Teraz zajmujemy w lidze drugie miejsce i wierzę, że te pojedynki w FIBA Europe Cup przełożą się na nasze poczynania w krajowych rozgrywkach - dodał szkoleniowiec.

Rosa więc nie tylko w opinii trenera zdała egzamin pod względem sportowym, ale uczyniła to także pod kontem organizacyjnym.

- Dla całego klubu było to wielkie wyzwanie. Cała ta logistyka, podróże, wyjazdy, przyjmowanie drużyn z Europy w Radomiu itd.,. były wielka niewiadomą. Teraz możemy powiedzieć, że nie mamy się czego wstydzić. Nie spotkałem się z żadną negatywną opinią ze strony klubów z którymi graliśmy. Nawet jak jechaliśmy na rewanż do Ankary, to miejscowi niczego nam nie odmawiali. Wszystko było przygotowane w perfekcyjny sposób, i m.in. dlatego ugościli nas dzień dłużej, niejako rekompensując zadowolenie z pobytu w Radomiu. Jedynym mankament stanowiła hala, ale tak naprawdę, to jedynie Fraport Frankfurt i tureckie zespoły posiadały obiekty z prawdziwego zdarzenia. My również dążymy do wybudowania takiego obiektu, co z pewnością pozwoli na większy komfort oglądania meczów, ale i spowoduje, że będzie można rywalizować na jeszcze wyższym poziomie - podsumował trener Kamiński.

Więcej o: