Cracovia. Współlokator chce iść śladem reprezentanta

Przed meczami chodzą na kawę i ciastko. Jeden zapracował na miano odkrycia ekstraklasy, drugi też chciałby pójść tą drogą. - Czemu miałoby się nie udać? - pyta Mateusz Wdowiak

Kiedy zadzwonił telefon, Wdowiak stał obok. Bartosz Kapustka odebrał, zrobił wielkie oczy i odszedł na bok. Wymienił kilka zdań, podobno uśmiechnął się nieśmiało i wrócił do kolegi. - Od razu widziałem, że coś jest na rzeczy. Bartek był w szoku, więc zacząłem wypytywać, o co chodzi - wspomina Wdowiak.

Dzwonił trener Adam Nawałka, by oznajmić, że zamierza powołać piłkarza Cracovii do reprezentacji Polski.

Po meczach można ich spotkać razem. Podczas zgrupowań najczęściej dzielą pokój, razem byli na wakacjach. I dotąd jeden szedł śladem drugiego. Choć Wdowiak jest starszy o trzy miesiące, to na debiut w ekstraklasie czekał niemal rok dłużej od kolegi.

- To już niemal taki rytuał, że przed meczami spotykamy się na kawie i ciastku. Zdarza nam się też, że wyskoczymy razem na obiad - opowiada Wdowiak i zapewnia, że sukces kolegi nie wpłynął na ich znajomość: - Bartek twardo stąpa po ziemi i nie ma szans, by odleciał. Zresztą w razie czego sam będę go trzymał za nogi.

Wydawało się, że Wdowiak ekstraklasę ma na wyciągnięcie ręki i szybko pójdzie drogą kolegi. Pod koniec sezonu 2014/15 dostawał coraz więcej szans od trenera Roberta Podolińskiego i od czasu do czasu odwdzięczał się niezłym występem. Ale potem skrzydła rozwinęli inni, dla niego zaczęło brakować miejsca. Jesienią trener Jacek Zieliński ani razu nie wystawił go do pierwszego składu. Osiem razy pozwolił wejść w końcówce, ale w sumie Wdowiak spędził na boisku... 65 minut.

Jego problem polega na tym, że w pomocy Cracovia ma kłopot bogactwa. - Takie życie piłkarza, czasem trzeba grzać ławę. Graliśmy ostatnio bardzo dobrze w piłkę i trudno, by w takiej sytuacji trener zaczął coś zmieniał. Staram się robić swoje i czekam. Występy Bartka nas motywują. To sygnał, że w Polsce stawia się na młodych. Zazdrość? Nic z tych rzeczy. Dotąd podążałem za nim, więc czemu miałoby się nie udać także tym razem? - pyta Wdowiak.

Inni twierdzą tak samo. - Dla nas, młodych, przykład Bartka daje dowód, że nie trzeba wyjeżdżać za granicę, by się wybić. Codziennie mamy kontakt, to megapozytywna i skromna osoba, więc nie ma obawy, by do głowy uderzyła mu woda sodowa - zapewnia Krzysztof Szewczyk, rówieśnik Wdowiaka i Kapustki, jeden z ich najbliższych kolegów.

On sam ma za sobą kilka występów w ekstraklasie, ale na więcej na razie nie będzie mógł liczyć. Szewczyk nie poleciał z drużyną na zgrupowanie do Hiszpanii i według naszych informacji jeszcze w tym tygodniu powinien zostać wypożyczony na pół roku, najprawdopodobniej do klubu z II ligi. Nie miałby dużych szans na przebicie się do wyjściowego składu Cracovii, więc wspólnie z trenerem Zielińskim doszli do wniosku, że to będzie dla niego najlepsze rozwiązanie.

Tymczasem Cracovia w Alicante rozegrała sparing z CD Olimpic de Xativa, zespołem z hiszpańskiej Segunda Division B (trzeci poziom rozgrywek). Po niespełna 40 minutach mecz został przerwany. Po brutalnym faulu na Jakubie Wójcickim, obrońca Cracovii sam wymierzył sprawiedliwość - uderzył rywala łokciem. Doszło do przepychanki, a gdy sędziemu udało się opanować sytuację, ukarał Polaka czerwoną kartką. Awantura znów się rozpoczęła i tym razem arbiter zdecydował się przerwać sparing. W środę Cracovia kończy zgrupowanie w Hiszpanii.

Cracovia - CD Olimpic de Xativa 0:0 (przerwany)

Skład Cracovii: Sandomierski - Wójciki, Polczak, Wołąkiewicz, Jaroszyński - Covilo, Dąbrowski - Karaczanakow, Cetnarski, Jendrisek - Kapustka.