Prezes Stomilu odpowiada Grzymowiczowi na Facebooku

Trochę to inaczej zabrzmi, ale miasto nie może powiedzieć, że może być tylko partnerem spółki, ponieważ jest jej właścicielem. Te dwa pojęcia się wykluczają - napisał na portalu społecznościowym Mariusz Borkowski, prezes Stomilu Olsztyn.

W niedzielny wieczór prezydent Piotr Grzymowicz na swoim blogu internetowym odniósł się do obecnej sytuacji w Stomilu Olsztyn. Przypomniał, że miasto wraz z wodociągową spółką miejską w ubiegłym roku zasiliło Stomil kwotą 1 mln 370 tys. zł. "Pomimo tego na koniec roku 2015 strata Spółki wyniosła 1 mln 42 tys. zł, zaś zobowiązania 1 mln 230 tys. zł. I co roku tłumaczymy, że utrzymywanie zawodowej drużyny piłkarskiej - przy całej sympatii do jej historii i osiągnięć - nie jest zadaniem miasta. Profesjonalna piłka rządzi się swoimi prawami i są to prawa oparte o biznes. I jak to w biznesie, twoja atrakcyjność - sportowa, wizerunkowa, ekonomiczna - decyduje o twoim sukcesie" - napisał Piotr Grzymowicz. ( Piotr Grzymowicz o sytuacji w Stomilu )

Szybka odpowiedź prezesa Stomilu

Na odpowiedź Mariusza Borkowskiego, prezesa olsztyńskiego klubu nie trzeba było długo czekać. Zaledwie godzinę po wpisie prezydenta, opublikował swój komentarz na Facebooku. "Trochę to inaczej zabrzmi, ale miasto nie może powiedzieć, że może być tylko partnerem spółki, ponieważ jest jej właścicielem - te dwa pojęcia się wykluczają. Oczywiście, że nie zakładało, że będzie jedynym udziałowcem i głównym. To jest inna kwestia. Ale pytanie brzmi - dlaczego nie ma chętnych na partnerstwo?" - napisał Borkowski.

Prezes Stomilu przedstawił również dokładne kwoty, które trafiają na konta olsztyńskiego pierwszoligowca. Jak podkreślił, spółka Stomil Olsztyn SA, którą zarządza od maja ubiegłego roku, wygenerowała samodzielny przychód w wysokości 960 tys. zł. Przypomina też skąd się wzięła kwota 1 mln 370 tys., o której napisał prezydent. - Taką kwotę prezydent przeznaczył na Stomil w 2015 roku, a składa się na to: 180 tys. zł - dotacja dla Stowarzyszenia Stomil Olsztyn, 440 tys. zł - Wod-Kan dla Stowarzyszenia, 500 tys. zł - kapitał zakładowy powstającej spółki Stomil SA, która powstała w maju 2015 roku, 250 tys. zł pożyczka Wod-Kan dla Spółki." - czytamy we wpisie.

"Strata spółki to nie dług"

Prezes podkreśla także, że w chwili obecnej spółka posiada stratę w wysokości 1,42 mln zł. I tłumaczy w swoim wpisie: "Strata spółki to nie dług, to kwota wynikająca z czystych zapisów księgowych. I tak np. kapitał zakładowy, do którego miasto wniosło 500 tys. zł nie może być liczony jako przychód, pożyczki nie mogą być liczone jako przychód, zaliczki nie mogą być liczone jako przychód. Już na początku przy powstawaniu spółki, do straty tego podmiotu - jakim jest spółka - jest zobowiązanie, jakie przejęła spółka, czyli wynagrodzenia wszystkich pracowników klubu - a to jest kwota prawie 600 tys. zł (netto + narzuty) i głównie one generują stratę. Wynika to z zapisów księgowych, których nie można uwzględnić po stronie przychodów, mimo że kasa wpłynęła do klubu. Trzecia kwota 1 mln 230 tys. zł to zobowiązania: 250 tys. zł - pożyczka Wod-Kan, ok. 138 tys. zł - zaległości wobec usługodawców - ale ta kwota już nie jest aktualna, ponieważ to jest stan na 31.12.2015 r. Dużą część tej kwoty spłaciliśmy, resztę płacimy na bieżąco, 842 tys. zł to zobowiązania pracownicze, z czego ok. 500 tys. zł, to są zobowiązania, które przejęła spółka, czyli przejęła dług do spłaty - tego długu spółka nie wygenerowała sama podczas swojej pracy. Spółka zalega z dwoma pełnymi wypłatami dla pracowników klubu".

Więcej o: