Przełamanie Czarnych. Kibice na triumf czekali blisko dwa miesiące

Siatkarze Cerrad-u Czarnych Radom okazali się po raz drugi w sezonie PlusLigi lepsi od Łuczniczki Bydgoszcz. Wprawdzie tym razem podopieczni Raula Lozano stracili seta, ale i tak po meczu cieszyli się z kompletu oczek.

Przed rozpoczęciem meczu komplet publiczności zasiadający w hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, zastanawiali się czy Cerrad Czarni przerwą swą złą passę - nie wygranych pięciu kolejnych pojedynków i tym samym przerwą passę Łuczniczki. Otóż goście z Bydgoszczy w trzech ostatnich pojedynkach nie tylko każdy z nich wygrali, ale również zdobyli w nich komplet oczek.

Lepiej w mecz weszli gospodarze, a Piotr Makowski szkoleniowiec Łuczniczki, już po dwóch minutach, poprosił o przerwę, bo jego podopieczni przegrywali 4:1. Czas zadziałał na korzyść przyjezdnych, bowiem kilka chwil później było już 6:6, a na pierwszą przerwę techniczną z jednopunktowym prowadzeniem schodzili Czarni, bo Jakub Jarosz zepsuł zagrywkę, trafiając piłką w pół siatki. Wyrównany wynik utrzymywał się do stanu po 12, ale właśnie wtedy, dwie kolejne piłki padły łupem miejscowych. Podopieczni Raula Lozano nie utrzymali takiej przewagi do drugiej przerwy technicznej, ale i tak prowadzili 16:15. Prawdziwe emocje w tej części gry rozpoczęły się w samej końcówce, kiedy to mocną zagrywkę na stronę radomian posłał Michał Ruciak, a przechodzącą piłkę skończył Jarosz i był remis po 22. Wtedy czas wziął Lozano i ten poskutkował o tyle, że następne dwa punkty zdobyli radomianie i byli w posiadaniu piłki setowej. Jak się okazało już pierwsza z nich została wykorzystana, a atak Jarosza zablokował Artur Szalpuk.

Kolejny set zaczął się odwrotnie niż poprzedni, a to dlatego, że 5:2 prowadzili goście z Bydgoszczy i o przerwę poprosił Lozano. Jakby tego było mało, to kilka chwil później Czarni doprowadzili do remisu 6:6 i partia rozpoczynała się na nowo. Po kolejnych minutach, nadal w hali MOSiR-u brakowało efektownych bloków, ale to miejscowi prowadzili 13:11, bo goście mylili się w ataku, posyłając piłki w aut. Po 50. minutach gry Czarni wygrywali 16:15 i nic nie wskazywało na to, że mogą oddać inicjatywę swoim rywalom. Niestety wystarczyło, że na zagrywkę wszedł Ruciak, i to goście uzyskali następne dwa oczka. Wynik zaczął się oddalać w następnej fazie gry, kiedy Łuczniczka prowadziła 19:17, 20:18 i 21:19. Wydawało się, że jeszcze gorzej będzie po nieskutecznym ataku Zacka LaCavery. Na szczęście trener Lozano poprosił o challenge, i ten przyniósł zmianę decyzji, bo piłka najpierw dotknęła bloku, a dopiero później opuściła boisko. Wówczas Czarni przegrywali nadal, ale ich strata wynosiła dwa, a nie trzy punkty. Niestety o ile jeszcze pierwszą piłkę setową udało się miejscowym uratować, tak drugą wykorzystał Jarosz, trafiając w sam narożnik.

Prawdziwa huśtawka nastrojów towarzyszyła radomskim kibicom na początku trzeciego seta. Najpierw Czarni przerywali 1:4, by zdobyć pięć kolejnych punktów i zmusić trenera Makowskiego, do wzięcia przysługującego mu czasu. O ile we wcześniejszych próbach, przerwy skutkowały odrabianiem strat, tak tym razem było zupełnie odwrotnie i przy stanie 13:8 dla gospodarzy opiekun Łuczniczki po raz drugi przerwał mecz, biorąc czas. Ten pomógł o tyle, że na drugą przerwę techniczną strata bydgoszczan wynosiła trzy oczka, a po dwóch następnych piłkach - także zdobytych przez gości, już tylko punkt. Najbardziej dramatyczny i najdłuższy trzeci set zakończył się jednak triumfem radomian, ale ci musieli się sporo namęczyć, by skończyć go dopiero po piątej piłce setowej!

O tym, czy miejscowi przerwą passę pięciu porażek i zwyciężą Łuczniczkę za trzy oczka, miał decydować czwarty set. Po pierwszej przerwie technicznej i dobrej dyspozycji na zagrywce Patryka Szczurka, wydawało się że tak też się stanie, bo było 8:5 dla miejscowych. Przewaga Czarnych nie tylko została utrzymana do następnej przerwy, ale i powiększona do siedmiu punktów. Po asie Szalpuka radomianie prowadzili nawet 18:10, a kibice zaczęli się wówczas zastanawiać - jaką przewagą ich ulubieńcy zakończą ostatniego seta.

- Wiedzieliśmy, że czeka nas znacznie trudniejszy mecz niż ten z pierwszej rundy z Bydgoszczy (Czarni wygrali tam z Łuczniczką zdecydowanie 3:0 przyp. Red.). Na szczęście wszystko się dobrze potoczyło i teraz z usmiechem na twarzach możemy jechać do Wrocławia na Puchar Polski - powiedział Daniel Pliński, kapitan zwycięzców.

Cerrad Czarni Radom - Łuczniczka Bydgoszcz 3:1

Sety: 25:22, 21:25, 28:26, 25:16

Cerrad Czarni: Kampa, Bołądź, Żaliński, Szalpuk, Ostrowski, Pliński, Majstorović (libero) oraz Szczurek, La Cavera, Grobelny

Łuczniczka: Radke, Jarosz, Klinkenberg, Ruciak, Jurkiewicz, Kosok, Żurek (libero) oraz Wolański, Murek, Krzysiek.

Więcej o: