Lech Poznań. Duńczyk Nicki Bille Nielsen dzisiaj podpisze kontrakt. Nie będzie to jedyny napastnik jakiego pozyska Kolejorz?

Nicki Bille podpisze kontrakt z Lechem Poznań i w środę dołączy do niego na obozie w Hiszpanii. Duńczyk wcale nie musi być jedynym napastnikiem, który tej zimy trafi do Kolejorza

Wszystko w sprawie transferu piłkarza z Esbjerg fB do Lecha Poznań jest już ustalone. Nicki Bille Nielsen był w weekend w Wielkopolsce ze swoim menedżerem i doszedł do porozumienia w sprawie indywidualnego kontraktu. Podpisze go na 2,5 roku, a Kolejorz zagwarantował sobie prawo przedłużenia umowy o kolejny rok. Duński klub dostanie za swojego napastnika ok. 350-400 tys. euro, ale cały transfer ma kosztować mistrzów Polski 600 tys. euro, bo do zapłacenia jest też kwota dla zawodnika za podpisanie umowy i prowizja dla menedżera.

Nicki Bille będzie pierwszym Duńczykiem w Lechu Poznań. W jaki sposób Kolejorz trafił na niego? Przy okazji obserwacji słowackiego bramkarza Martina Dubravki, który od dwóch lat gra w Esbjerg fB. Słowak prawdopodobnie przyszedłby na Bułgarską, gdyby nowej umowy nie podpisał Jasmin Burić. Po tym jednak, jak Bośniak związał się z klubem na kolejne lata, pomysł sprowadzenia Martina Dubravki przestał być aktualny.

Z wypraw do Danii skauci Lecha Poznań przywieźli jednak pozytywne opinie na temat Nickiego Bille. To gracz, który grał już w jedenastu klubach, w ekstraklasach Włoch, Hiszpanii, Francji, Norwegii, no i oczywiście Danii. W reprezentacji swojego kraju rozegrał trzy mecze - wszystkie jesienią 2013 roku.

Bez wątpienia do ekstraklasy trafia napastnik o sporym doświadczeniu i ogromnym potencjale, który jednak dotąd rzadko wykorzystywał. Czy przy Bułgarskiej przejdzie metamorfozę niczym Zaur Sadajew? Na pewno swoim zaangażowaniem i zespołową grą (w piątkowym sparingu zaliczył asystę w wygranym 1:0 meczu Esbjergu) ma szansę zyskać sympatię trybun. Na razie Duńczyk cieszy się sławą dobrego piłkarza, ale też wyjątkowego oryginała, o trudnym charakterze. Wchodził w konflikty z prawem, ale po tym jak został ojcem, podobno się ustatkował.

W Poznaniu ma przejść we wtorek testy medyczne, a nazajutrz polecieć na obóz Kolejorza do Hiszpanii. Z trenerem Janem Urbanem porozumie się bez problemu, bo po występach w Villarealu, Elche i Rayo Vallecano, zna język hiszpański.

W czwartek powinniśmy zobaczyć już Nickiego Bille w stroju Lecha podczas sparingu z Akademią Ferenca Puskasa. Trener Kolejorza nie ma bowiem specjalnie wyjścia, bo w dwóch dotychczasowych meczach sprawdził w ataku czterech zawodników: Dawida Kownackiego, Szymona Pawłowskiego, Dariusza Formellę i Piotra Kurbiela. - Żadna z tych opcji mi się nie podobała, to była improwizacja - ocenił pół żartem, pół serio Jan Urban, a pytany o to, czy wolałby wzmocnić atak piłkarzem polskim czy zagranicznym, trener odparł, z zagadkowym uśmiechem: - Dobre byłyby obie wersje.

Wiadomo, że Kolejorz chce do 8 lutego, czyli do końca okresu transferowego kupić jeszcze lewego obrońcę, ale czy jest możliwe sprowadzenie kolejnego napastnika? Wiceprezes Piotr Rutkowski twierdzi, że wciąż możliwe jest przyjście Mariusza Stępińskiego z Ruchu Chorzów. Śląski klub odrzucił ofertę w wysokości miliona euro za młodego reprezentanta Polski i zapowiedział, że może wrócić do rozmów z Lechem latem. Z drugiej strony jednak piłkarze Ruchu na niedawny mecz towarzyski z futsalowym zespołem Cleareksu Chorzów wyszli w koszulkach z pytaniem "Ile jeszcze?". Nie chcieli wyjaśnić, o co chodzi, ale katowicki "Sport" sugerował, że akcja ma związek z poślizgiem w wypłacie pensji. Może więc sytuacja finansowa zmusi Ruch do powrotu do rozmów z Lechem Poznań.

Zobacz wideo
Więcej o: