Barry Douglas o odejściu i pogróżkach: Nie wystraszyłem się. Rozczarowałem, że ktoś dostał mój numer telefonu

PRZEGLĄD PRASY. - Ja sam nie rozmawiałem z Legią Warszawa, natomiast nie wiem czy były jakieś rozmowy prowadzone w tej sprawie poza mną - mówi Szkot Barry Douglas, który przeszedł z Lecha Poznań do tureckiego Konyaspor. O pogróżkach, jakie odbierał wspomina, że nie wystraszyły go, a rozczarowały. Rozmowę zamieszcza ?Super Express?

Barry Douglas odebrał pogróżki od ludzi, którzy nie chcieli, by poszedł drogą Kaspra Hämäläinena i trafił do Legii Warszawa. Komentuje je w ten sposób: Jestem Szkotem, a Szkota niełatwo przestraszyć. Nie, nie wystraszyłem się. Ta sytuacja bardziej mnie rozczarowała niż przestraszyła. Rozczarowała w tym sensie, że to, iż ktoś wszedł w posiadanie mojego numeru, oznacza, że ktoś inny, komu zaufałem podając numer, komuś go udostępnił. Kto dzwonił? Nie wiem, nie znam tej osoby. Ale na pewno był to zagorzały fan Lecha.

Sprawy oferty z Legii Warszawa nie chce szerzej komentować. Mówi, że osobiście z nią nie rozmawiałem ale nie wie czy ktoś nie prowadził takich rozmów poza nim.

O Lechu i czasie tu spędzonym wypowiada się w superlatywach. - To było niezapomniane 2,5 roku. Czasem nawet myślę, że jeszcze nie doceniłem tego, co z Lechem osiągnąłem. Lech i Poznań zostaną w moim sercu na zawsze - mówi. I dodaje, że będzie mu brakowało Starego Rynku.

O przejściu do Kinyaspor mówi, że to krok do przodu. Ligę turecką uważa za lepszą od polskiej, a na mecze Konyaspor przychodzi po 25-30 tysięcy ludzi,

Więcej tutaj

źródło: Okazje.info

Więcej o: