Barry Douglas żegna się z Lechem Poznań i kibicami. "Mam nadzieję, że dałem wam wiele dobrych wspomnień"

"W mojej pamięci na zawsze pozostaną tamte niewiarygodne sceny z dnia/nocy, gdy zdobyliśmy mistrzostwo Polski" - pisze na pożegnanie z Lechem Poznań Barry Douglas. Szkot jest od środy piłkarzem tureckiego Konyasporu.

Barry Douglas jest piątym zawodnikiem, który ubył z kadry Lecha Poznań w przerwie zimowej, po Macieju Gostomskim, Kasprze Hamalainenie, Davidzie Holmanie i Denisie Thomalli. Mistrzowie Polski nie planowali sprzedaży Barry'ego Douglasa w tym oknie transferowym. Zaproponowali lewemu obrońcy podpisanie nowej umowy, gdyż dotychczasowy kontrakt był ważny tylko do końca sezonu.

Pojawiła się jednak oferta z Konyasporu, siódmej drużyny tureckiej ekstraklasy, która chce się bić o awans do europejskich pucharów. Najpierw na warunki Turków przystał Barry Douglas, a potem do porozumienia doszły kluby. Według nieoficjalnych informacji "Kolejorz" dostanie za piłkarza 300 tysięcy euro. To znacząca kwota, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że za niespełna pół roku Barry Douglas mógłby odejść za darmo. A także to, że dwa i pół roku temu przyszedł na Bułgarską z Dundee United bez kwoty odstępnego.

Z Konyasporem 27-letni gracz podpisał umowę na dwa i pół roku z opcją przedłużenia o kolejne dwanaście miesięcy. Klub z miasta Konya (położone na południu kraju jest siódmym co do wielkości miastem w Turcji) poinformował o zatrudnieniu Barry'ego Douglasa w środę tuż przed północą polskiego czasu.

Niezwykle sympatyczny zawodnik był pierwszym graczem ze Szkocji, który grał dla Lecha Poznań. W sumie Barry Douglas wystąpił w 58 meczach ligowych, w których zdobył trzy bramki (wszystkie w poprzednim sezonuie). Był jednym z kluczowych graczy w drużynie Macieja Skorży, która w czerwcu 2015 roku zdobyła mistrzostwo Polski.

Właśnie do wydarzeń z tamtego dnia nawiązał Barry Douglas w swoim pożegnaniu z Lechem Poznań. "Wielkie dzięki dla Lecha za to, że dał mi możliwość gry w Polsce" - pisze Szkot i dziękuje kolegom z zespołu, trenerom, a nawet "Panu Geniowi", czyli Eugeniuszowi Głozińskiemu, byłemu graczowi "Kolejorza", a od wielu, wielu lat człowiekowi dbającemu o stroje i sprzęt sportowy piłkarzy Lecha. Przede wszystkim dziękuje też kibicom.

"To było niezwykłe 2,5 roku. Mam nadzieję, że dałem wam wszystkim wiele dobrych wspomnień, przede wszystkim tych związanych z wygraniem ligi. W mojej pamięci na zawsze pozostaną tamte niewiarygodne sceny z dnia/nocy, gdy zdobyliśmy mistrzostwo Polski. Dziękuję za wszelkie wsparcie i za to, że ja i Debbie [Shaw - narzeczona piłkarza] mogliśmy się czuć częścią tego klubu. Naprawdę to doceniam. Teraz czas już na nowy rozdział w mojej karierze i nie możemy się doczekać, kiedy się on rozpocznie".

Więcej o: