Trener Stomilu Olsztyn o obecnej sytuacji zespołu

- Chcemy, aby najsilniejszy klub w naszym regionie dalej istniał - mówi Mirosław Jabłoński, opiekun biało-niebieskich

Piłkarze pierwszoligowego Stomilu Olsztyn w poniedziałek (pisaliśmy o tym na łamach "Wyborczej Olsztyn") rozpoczęli przygotowania do rundy wiosennej. Zawodnicy ćwiczą w siłowni oraz w miarę możliwości (ze względu na śnieg) trenują na boisku ze sztuczną nawierzchnią na olsztyńskich Dajtkach. W ciągu niespełna dwóch miesięcy sportowcy rozegrają pięć spotkań sparingowych. Pierwsze z nich zostało zaplanowane 30 stycznia, kiedy to biało-niebiescy zmierzą się z ŁKS-em Łomża. Później OKS rozegra mecze z: Arką Gdynia (6 luty), Suduvą Mariampol z Litwy (13 luty - termin może ulec zmianie), Zniczem Pruszków (20 luty) i Sokołem Ostróda (27 luty).

Rozmowa z Mirosławem Jabłońskim, trenerem Stomilu Olsztyn.

Mateusz Lewandowski: Piłkarze wrócili z urlopów po miesięcznej przerwie. Sumiennie realizowali oni indywidualne rozpiski na ten czas, które zostały przygotowane przez trenera?

Mirosław Jabłoński: - Zawodnicy przyjechali w dobrej kondycji, a żaden z nich nie ma nadwagi. Widać, że ten okres przepracowali uczciwie. Niestety ze względów finansowych nie mamy możliwości sprawdzenia tego, choćby przez zrobienie profesjonalnych badań wydolnościowych.

Nie wszyscy zawodnicy stawili się na pierwszy trening. Zabrakło m.in. Dawida Szymonowicza, który odszedł do Jagiellonii Białystok. Nie wiadomo również, jaka przyszłość czeka Irakliego Meschie oraz Arkadiusza Czarneckiego.

- Jeśli chodzi o Dawida to mamy możliwość, aby go w pełni zastąpić. W przypadku Irakliego sprawa jest dość skomplikowana Otrzymałem informację, że chce on odejść ze Stomilu - jego rodzina przebywa poza granicami naszego kraju, która również ma swoje potrzeby. Ponadto wszyscy wiemy, jaką obecnie mamy sytuację w klubie. Natomiast Arkadiusz Czarnecki pewnego dnia zadzwonił do mnie i poinformował, że chce przenieść się do Bytowa. Reszta leży już tylko w gestii władz klubu.

Do zespołu dołączyło natomiast pięciu zawodników, którzy na co dzień grają w grupach młodzieżowych....

- Zawsze daje szansę młodym oraz wyróżniającym się zawodnikom. Podczas treningów popołudniowych, kiedy chłopaki są już po zajęciach w szkołach, będą trenować z pierwszym zespołem. Dzięki temu powoli będą przyzwyczajać się do takiego trybu zajęć oraz poznają prawa rządzące seniorską piłką.

W ostatnich dniach w Olsztynie spadła spora ilość śniegu. Jak w tej sytuacji wyglądają wasze treningi?

- Dopiero co zaczęliśmy nasze przygotowania, a mieliśmy już pewne problemy podczas pierwszych zajęć. Boisko nie było odpowiednio odśnieżone, a mimo to odbył się trening biegowy. Ponadto spotykamy się w siłowni, a w czwartek własnymi siłami chcemy zorganizować sprawdzian, na którym sprawdzimy wydolność zawodników.

W czasie okresu przygotowawczego piłkarze rozegrają pięć spotkań kontrolnych. Planuje pan wyjazd z drużyną na obóz?

- Trudno jest nam to zaplanować, skoro nie wiemy, czy znajdą się na to środki finansowe. Ponadto mogliśmy mieć również lepszych sparing-partnerów. Nie mogliśmy już dłużej czekać, więc postanowiliśmy potwierdzić te spotkania, które są nam potrzebne. Mamy zaplanowany jeden sparing na Litwie [z Suduvą Mariampol - red.] i chciałbym, abyśmy rozegrali tam jeszcze jeden mecz. Wtedy nasz wyjazd przyniesie jeszcze większe efekty. Wszystko okaże się po 18 stycznia.

Tego dnia odbędzie się walne zgromadzenie akcjonariuszy klubu, które zadecyduje o przyszłości zespołu. Czeka pan na ten dzień z niecierpliwością czy raczej zachowuje spokój?

- Wszyscy wierzymy, że praca, którą wykonujemy przez dłuższy czas, stanie się widoczna na szerokim polu. Chcemy, aby najsilniejszy klub w naszym regionie dalej istniał. Dobrze by było, aby garnąca się do tego sportu młodzież, miała zapewnioną odpowiednią opiekę oraz możliwości rozwoju.

Więcej o: