GKS Katowice. Co z Rafałem Pietrzakiem? GieKSa bierze przykład z... Borussii i "Lewego"

Wisła Kraków chce sprowadzić Rafała Pietrzaka już tej zimy, ale... - W tym momencie propozycja, jaką złożyła, a nasze oczekiwania to dwa bieguny - przyznaje Dariusz Motała, menedżer GKS-u Katowice.

Czy GKS Katowice awansuje do ekstraklasy? Podyskutuj na Facebooku >>

Piłkarz, którego wiąże z klubem co najwyżej półroczna umowa, może - z wyprzedzeniem - podpisać kontakt z innym pracodawcą. Tak mówią przepisy. Polskie kluby jednak nierzadko narzucają własną "interpretację". Wedle niej, w chwili skorzystania z takiej możliwości zawodnik staje się kimś, kto nie zasługuje na miejsce w kadrze pierwszego zespołu, o występach w wyjściowym składzie nawet nie wspominając. Dopiero co przekonał się o tym Flavio Paixao (od lipca będzie piłkarzem Lechii Gdańsk), który został zesłany do rezerw Śląska Wrocław.

Inaczej do sprawy podchodzą w GKS-ie Katowice, który nie zdołał namówić Rafała Pietrzaka do przedłużenia wygasającej w czerwcu umowy. Lewy obrońca katowiczan wolał ofertę kontraktu, jaką położyła na stół krakowska Wisła. - Do końca wierzyliśmy, że Rafał zdecyduje się zostać na Bukowej. Wybrał inaczej, co absolutnie szanujemy. Po prostu respektujemy przepisy. Zresztą, proszę spojrzeć na przykład Roberta Lewandowskiego. Mając już podpisany kontrakt z Bayernem Monachium, jeszcze przez pół roku bardzo pomógł Borussii Dortmund - zauważa Dariusz Motała, menedżer GieKSy.

Czyli na wiosnę 24-latek nadal będzie ważnym ogniwem katowickiej jedenastki? Niekoniecznie. Wszystko dlatego, że Wisła chciałaby ściągnąć Pietrzaka jeszcze tej zimy. - Jesteśmy otwarci na rozmowy, chociaż nie jest tak, że siedzimy przy telefonie i wyczekujemy oferty. Szczerze mówiąc, w ogóle nie zaprzątamy sobie tym głowy - podkreśla Motała. Kiedy zaś pytamy go o to, na ile pierwszoligowiec wycenia swojego obrońcę, odpowiada: - W tym momencie propozycja, jaką złożyła Wisła, a nasze oczekiwania to dwa bieguny.

Tak czy siak, na Bukowej szukają już następcy Pietrzaka. Mocnym kandydatem do tego miana jest Milenko Malović z serbskiego drugoligowca FK Sindelić, który rozpoczął z katowiczanami przygotowania do rundy wiosennej. - To bardzo dynamiczny i ofensywnie grający lewy obrońca. Jesienią zanotował 14 ligowych meczów. Zagrał też - w krajowym pucharze - przeciwko Partizanowi Belgrad - wskazuje menedżer GKS-u. Nie ukrywa przy tym, że z testami 22-latka wiąże spore nadzieje. - W Serbii co prawda nie byliśmy, ale wykorzystaliśmy swoje kontakty, by dowiedzieć się na jego temat naprawdę sporo. To nie jest zawodnik którego znamy tylko z płyt podesłanych przez jego menedżera. My nie działamy w ten sposób. Wszystkich piłkarzy, którzy są nam proponowani, dokładnie sprawdzamy - zapewnia Motała.

Przypomnijmy, że Malović nie jest jedynym zawodnikiem, który walczy o angaż w GieKSie - z drużyną Jerzego Brzęczka trenuje również Maciej Wojczuk, 19-letni napastnik, jesienią występujący w Motorze Lublin. Już wcześniej natomiast kontrakt w Katowicach wywalczył sobie Wojciech Kochański, 19-letni obrońca rezerw Legii Warszawa. Finalizacja jego transferu to już formalność.

Więcej o: