Ruch Chorzów. Mariusz Stępiński: W Norymberdze też nas ważono

Przed Mariuszem Stępińskim pierwszy okres przygotowawczy w barwach Ruchu Chorzów.

Facebook?  | A może Twitter? 

Stępiński dołączył do zespołu z Cichej już w trakcie sezonu, a to oznacza, że przed 20-letnim piłkarzem pierwszy okres przygotowawczy pod okiem trenera Waldemara Fornalika.

- Nikt z piłkarzy nie lubi tego czasu. Każdy chciałby grać, pokazać się przed kibicami, przecież po to właśnie się trenuje. Tyle, że każdy ma też świadomość, że bez tej zimowej pracy nie będzie potem dobrej gry i bramek - mówi zawodnik, który jesienią strzelił dla Ruchu 11 bramek.

Stępiński uważa, że przygotowania w Ruchu nie będą się różnić od tych, których doświadczał grając chociażby w Norymberdze. - W Niemczech też nas ważono po urlopach. To przecież normalne - uśmiecha się.

W tym roku okres zimowej pracy będzie rekordowo krótki, bo potrwa tylko 36 dni. To o cztery dni mniej, niż w ubiegłym roku. - Przy planowaniu zimowych zajęć trzeba być elastycznym. Okres przygotowawczy będzie rekordowo krótki, ale musimy pamiętać o tym, że z kolei jesienią pracowaliśmy rekordowo długo. Myślę, że te pięć tygodni, które dzielą nas od startu ligi w zupełności wystarczą, żeby przygotować się do gry - mówi szkoleniowiec.

Piłkarzom tym łatwiej wejść na wysokie obroty, że w czasie urlopów też nie leżeli brzuchami do góry. - Okres świąteczno-noworoczny spędziłem w Polsce. Bawiłem się m.in. ze znajomymi na Kaszubach. Przez pierwszy tydzień urlopu rzeczywiście odpocząłem od piłki, ale potem ciągnęło mnie już na boisko. Była więc okazja, żeby pograć ze znajomymi na hali czy na "Orliku". Nie potrafię długo bezczynnie siedzieć w domu. Z okazji świąt wiele osób życzyło mi bramek, czy wyjazdu z reprezentacją na Euro. Najważniejsze jest jednak zawsze zdrowie - podkreśla Stępiński.

Więcej o: