Rajd Dakar. Pilot z Olsztyna: "To było szaleństwo"

Litewsko-Polska załoga Benediktas Vanagas/Sebastian Rozwadowski trzeci etap Rajdu Dakar zakończyła na 37. miejscu. Nie obyło się bez przygód, a tym razem były to problemy z wycieraczką.

We wtorek wszyscy uczestnicy imprezy mieli początkowo do pokonania odcinek specjalny długości 314 km. Jednak z uwagi na złe warunki atmosferyczne, start został przesunięty na pierwszy pomiar czasu. Oznaczało to skrócenie odcinka do 202 km. Litewsko-polska załoga Benediktas Vanagas/Sebastian Rozwadowski startowała z 67 pozycji i udało jej się nieco nadrobić straty. Ekipa jechała szybko i utrzymywała stabilne tempo. Już pierwszy punkt kontrolny zakończyli z 29 czasem, a na mecie zajęli ostatecznie 37. miejsce.

Problemy z wycieraczką

Podczas wtorkowego odcinka specjalnego, dość poważnym uszkodzeniom uległ samochód, którym poruszają się sportowcy. Przypomnijmy, że ekipa aby uniknąć czołowego zderzenia z krową musiała zboczyć z trasy, co zakończyło się dachowaniem. Jak przyznaje Sebastian Rozwadowski, jego mechanicy pracowali nad autem całą noc, lecz nie udało się w pełni naprawić przedniej szyby, która uległa największemu zniszczeniu.

- Mieliśmy nadzieję, że nie będzie padać, ale to się stało już po dziesięciu kilometrach drogi - relacjonuje olsztynianin - Musieliśmy posłużyć się starą metodą z garbusa, czyli użycie linki i sterowanie ręczne wycieraczkami.

Spora dawka adrenaliny

Oprócz problemów z wycieraczkami, załoga musiała zmagać się również z niedoborem ciśnienia w oponach. - Musiałem wyjść z auta i ustawić odpowiednie ciśnienia w kołach - mówi Sebastian Rozwadowski. - Na każde koło trzeba przeznaczyć ok. dwóch minut, więc przemokłem zupełnie. Było naprawdę ciężko, szyba parowała cały czas. Wszystko to w połączeniu z naprawdę szybkimi i niebezpiecznymi argentyńskimi trasami wywołało sporą dawkę adrenaliny.

- Przez przednią szybę widziałem tylko ja, po stronie pilota wycieraczka w ogóle nie działała - zauważa Benediktas Vanagas, kierowca Rozwadowskiego. - Na trasie wyprzedziliśmy około 15-20 konkurentów. Nie mogliśmy osiągnąć tej prędkości, na którą nas stać, ale przynajmniej udało się poprawić pozycję, z której będziemy startować w środę.

Etap z przewagą ponad minuty wygrał Sebastian Loeb, dla którego było to drugie zwycięstwo z rzędu. Za plecami Loeba przyjechał Carlos Sainz, a trzeci był Al.-Attiyah z Kataru. Rywalizację na 19. miejscu ukończył Jakub Przygoński, a tuż za nim na metę przyjechał Marek Dąbrowski. Adam Małysz ukończył wtorkową rywalizację na 24. pozycji.

W środę kierowcy będą mieli do przejechania 629 km, a start i meta mają zlokalizowane zostały w miejscowości San Salvador de Jujuy. Odcinek specjalny, na którym będzie mierzony czas będzie miał dystans 429 km.

Więcej o: