Świąteczny spektakl w Radomiu. Rosa po dogrywce pokonała Stelmet

Niezwykle dramatyczny pojedynek Tauron Basket Ligi obserwował komplet publiczności w Radomiu. W nim po 45. minutach Rosa Radom pokonała Stelmet Zielona Góra, a decydujące punkty pod koniec dogrywki zdobył Michał Sokołowski.

Świąteczny hit w Radomiu zgromadził na trybunach komplet widzów, a to oznaczało, że po raz pierwszy w obecnym sezonie, już na kilka godzin przed rozpoczęciem pojedynku Rosa - Stelmet, sprzedane zostały wszystkie wejściówki.

Tymczasem tuż przed startem gry nastąpiła miła uroczystość, bowiem właściciel Rosy - Roman Saczywko, został uhonorowany złotą odznaką Polskiego Związku Koszykówki.

Na parkiecie w hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji naprzeciw siebie stanęły dwie drużyny, które reprezentowały Polskę na arenie europejskiej: Stelmet w Eurolidze, a Rosa w FIBA Europe Cup. Ponadto pojedynek podopiecznych Wojciecha Kamińskiego z aktualnym mistrzem Polski miał stanowić dla gospodarzy rewanż za mecz inaugurujący sezon. W Superpucharze Polski, bo o nim mowa - lepszy o jeden punkt okazali się zielonogórzanie, a decydujące o triumfie punkty, zdobył na 2 sek. przed końcem gry Mateusz Ponitka.

Tym razem pierwsze oczka padły łupem Dejana Borovnjaka, ale szybko odpowiedział C.J. Harris. Następnie punkty drugiej szansy zdobył Ponitka i było 3:4. Od tego momentu, przez następne cztery minuty miejscowi wypracowali sobie sześć oczek przewagi, 15:9 (Robert Witka - 7 pkt.), i o czas poprosił Saso Filipovski. Po nim akcję dwa plus jeden zakończył Ukrainiec Igor Zajcew, a po "trójce Witki - było już 21:9. Takiego nokautu w wykonaniu radomian, mało kto się spodziewał. Ostatecznie kwarta otwarcia zakończyła się pewnym triumfem czwartej drużyny ostatnich rozgrywek TBL, a Kamiński co chwila oklaskami nagradzał skuteczne akcje swoich podopiecznych.

Ci na drugą ćwiartkę wychodzili z zapasem dziesięciu oczek, i ze znakomitą skutecznością rzutową (70 procent), w rzutach za dwa punkty!

Kolejne 10. minut skutecznym rzutem zza linii 6.75 m rozpoczął Michał Sokołowski, i było to piąte takie trafienie Rosy w tym pojedynku. W ciągu następnych czterech minut gospodarze zdobyli jednak już ledwie dwa oczka, i trener Kamiński wziął przysługujący mu czas. Podczas niego uczulał zawodników, by ci nie spieszyli się z oddawaniem rzutów i tak jak na początku - starali się grać konsekwentnie. To przy agresywniejszej postawie gości, niezbyt się udawało, i na przerwę Stelmet schodził tracąc do przeciwników cztery oczka.

Po zmianie stron, w pierwszej piątce radomian pojawił się Seid Hajrić, który przez ostatnie tygodnie zmagał się z urazem. Wprawdzie nie wniósł on zbyt wiele do gry Rosy, ale jego koledzy utrzymywali kilkupunktowe prowadzenie. Po efektownym wsadzie piłki do kosza w wykonaniu lidera gospodarzy Sokołowskiego, było 52:47 i Filipovski ponownie zażądał przerwy. Poskutkowała ona tym, że mistrzowie kraju na ostatnia ćwiartkę gry wychodzili ze stratą trzech oczek. Podobny scenariusz towarzyszył ostatniemu starciu obu ekip, które ostatecznie zakończyło się triumfem Stelmetu.

Kibice gospodarzy wierzyli jednak, że tym razem tak nie będzie a w tym przekonaniu miała ich utwierdzić gra ich ulubieńców w początkowych fazach tej kwarty. Kilka celnych rzutów z dystansu spowodowało, że Rosa prowadziła 65:58 zaś do końca gry pozostawało niespełna siedem minut. Po starcie piłki przez Łukasza Koszarka i celnej trójce Harrisa, było nawet 68:58, ale goście nie zamierzali składać broni. To właśnie Koszarek zdobył siedem następnych oczek dla swojego zespołu, a to oznaczało, że Stelmet nadal pozostawał w grze.

W 38. minucie stelmecianie po penetracyjnym wejściu i rzucie Dee Bosta tracił oczko, a po kolejnej akcji i dobitce Nemanja Durisića, przyjezdni wyszli na prowadzenie 73:72. Na 32 sekundy przed końcem, Djurisić faulował Toreya Thomasa, a ten stanął na linii rzutów wolnych i po dwóch celnych rzutach, to Rosa odzyskała prowadzenie. Jako, że akcji mistrzów Polski nie zakończył celnym rzutem Bost, to cztery sekundy przed końcem goście faulowali Harrisa. Ten trafił jeden z dwóch rzutów i piłka była w posiadaniu przeciwników. Równo z końcową syreną faulowany był jednak Bost, który przy ogłuszającym buczeniu miejscowych kibiców stanął na linii rzutów wolnych, by wykonać tzw. osobiste. Te pomimo, że piłka dwukrotnie odbijała się od obręczy zakończyły się punktami i doszło do dodatkowych pięciu minut.

Te doskonale rozpoczęły się dla radomian, bowiem koszykarze z tego miasta uzyskali siedem kolejnych punktów i czas wziął Filipovski. Gdy wydawało się, że przyjezdni nie zdołają już dorobić takiej straty, to końcówka należała jednak do nich, i po rzucie Djurisića na 21 sekund przed końcem dogrywki - było 86:86.

Piłka była wówczas w posiadaniu podopiecznych Kamińskiego. Ten nawet wziął czas, by rozrysować ostatnią akcję. Wprawdzie punktów nie udało się zdobyć za pierwszym razem, szarżującemu na kosz Danielowi Szymkiewiczowi, ale piłkę z tablicy zebrał najlepszy zawodnik meczu Sokołowski i dobijając ją spod kosza, ustalił wynik zaciętej konfrontacji.

Rosa Radom - Stelmet Zielona Góra 88:86 po dogrywce

Kwarty: 28:18, 16:22, 11:12, 20:23. Dogrywka 13:11

Rosa: Thomas 11, Witka 12, Zegzuła 0, Harris 18, Zajcew 8, Szymkiewicz 4, Sokołowski 22, Adams 2, Bonarek 8, Jeszke 2, Hajrić 0.

Stelmet: Bost 17, Szewczyk 0, Marcel Ponitka 1, Moldoveanu 9, Mateusz Ponitka 14, Gruszecki 3, Hrycaniuk 4, Zamojski 4, Borovnjak 12, Djurisić 13, Koszarek 9.

Więcej o: