Przerwa dla kadry pomoże Asseco Resovii?

Przerwa w PlusLidze na rozgrywki reprezentacyjne mogła sporo namieszać w treningach siatkarzy Asseco Resovii. Teraz okazuje się, że może być dla nich zbawienna.

Chcesz wiedzieć wszystko o Asseco Resovii? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL

Trzy tygodnie bez gry, bez podstawowych zawodników, bez możliwości normalnego treningu. Tak będą wyglądały najbliższe dni siatkarzy Asseco Resovii. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że będzie to spory kłopot dla trenera Andrzeja Kowala, by odpowiednio przygotować mistrzów Polski. Czas jednak zmienił podejście do tego czasu. Co prawda nieobecność kilku kluczowych graczy nie jest na rękę nikomu, ale przerwa od gry w PlusLidze akurat Asseco Resovii się przyda.

Bo jesień nie była najlepsza dla faworyta rozgrywek. Zasada "bij mistrza" została przez rywali odebrana dosłownie i faktycznie ci zaczęli bić rzeszowski zespół, który niemal na półmetku rozgrywek jest dopiero piąty, ma sześć punktów straty do drugiej PGE Skry Bełchatów, a w tym roku nie ma przecież fazy play-off, nie można odrobić ewentualnych strat w decydującej części sezonu. By grać o złoto, trzeba być w pierwszej dwójce, inaczej można zapomnieć o obronie tytułu. A na ten moment Asseco Resovia jest daleka od tego. Przegrała pięć meczów na jedenaście rozegranych, w tym z niżej notowanymi rywalami, Cuprumem Lubin, Cerrad Czarnymi Radom, Politechniką Warszawską czy Jastrzębskim Węglem. Wszystkie po tie-breakach. Uległa też Zaksie Kędzierzyn-Koźle, czyli bezpośredniemu rywalowi w walce o złoto. Co gorsza, styl gry rzeszowskiego zespołu nie zachwycał.

Asseco Resovia miała problemy, ale to nie może być wytłumaczeniem dla zespołu z tak szeroką ławką. Przed sezonem w niemal pełnym składzie rzeszowianie trenowali tylko kilka razy. W niemal pełnym, ponieważ z niezaleczoną kontuzją do zespołu dołączył Amerykanin Thomas Jaeschke, kontuzjowany był Piotr Nowakowski, a z urazem pleców wciąż borykali się Francuz Julien Lyneel i Łukasz Perłowski. Z szerokiego składu został więc bardzo wąski, a grać trzeba było co trzy dni. Na domiar złego uraz Nowakowskiego okazał się na tyle poważny, że wykluczył go z gry w tym sezonie, a niemiecki atakujący Jochen Schops podczas wyjazdu na mecz Ligi Mistrzów zwichnął bark i też zakończył sezon. Limit pecha mistrzowie Polski chyba więc wyczerpali.

Jednak mimo problemów Asseco Resovia potrafiła po raz pierwszy w historii wygrać w Bełchatowie ze Skrą w fazie zasadniczej. Ale później było już tylko gorzej. Cztery porażki we własnej hali, która do tej pory była twierdzą, były niezmiernie bolesne. Cierpliwość stracili nawet kibice, którzy w poprzednich sezonach potrafili sami odmienić losy rywalizacji i poderwać do walki swoich siatkarzy. Tym razem było inaczej. W efekcie mistrzowie Polski zamiast w czubie tabeli wylądowali w jej środku i chyba mogą dziękować za te trzy tygodnie przerwy na potrzeby kwalifikacji do igrzysk olimpijskich.

Ten czas przyda się na odpoczynek, zwłaszcza psychiczny, bowiem wymagania są bardzo duże, a presja na wyniki jeszcze większa. A to nigdy nie pomaga. I nie wierzę w żadne puste słowa, że z presją da się żyć, że na nią nikt nie zwraca uwagi. Nie w tym sezonie. Bo w poprzednim Asseco Resovia potrafiła wygrać każdą końcówkę, odwrócić każdy wynik. Teraz była w stanie każdą przewagę roztrwonić, a końcowe piłki oddawać niemal bez walki, popełniając proste błędy. Tu problem nie tkwił w umiejętnościach, tu zawodziła głowa.

Teraz będzie dobry czas na reset. Siatkarze Asseco Resovii dostali kilka dni wolnego, obcokrajowcy mogli pojechać do swoich krajów, swoich rodzin. Oczywiście nie ci, którzy w styczniu powalczą w Berlinie o kwalifikację olimpijską. Ci zamiast odpoczynku dostali trening. Ale i tu sytuacja dla mistrzów Polski wygląda lepiej, niż się zapowiadało. W reprezentacji Polski jest czterech resoviaków, do tego na kadrę pojechali też Bułgar Nikołaj Penczew i Francuz Julien Lyneel. A gdyby nie kontuzje, do tego grona dołączyliby też Piotr Nowakowski i Niemiec Jochen Schops. Trener Andrzej Kowal musiałby sobie więc radzić bez ośmiu graczy, teraz zabrano mu "tylko" sześciu. A zastępujący rekonwalescentów Amerykanin Russell Holmes i Dominik Witczak będą do dyspozycji szkoleniowca w trakcie tej przerwy w PlusLidze. Co ważne, rzeszowianie będą mogli ćwiczyć ustawienia z nominalnym atakującym, a nie przestawiać graczy, tak jak to miało miejsce przed sezonem.

Ważniejsze jednak będzie to, by zacząć wszystko od nowa. W poprzednim sezonie właśnie w styczniu rozpoczęła się seria zwycięstw Asseco Resovii, która nie wyhamowała aż do finału, zdobywając kolejne złoto. Teraz, by grać o najcenniejszy z medali, taka seria to niemal obowiązek, bo do drugiego miejsca mistrzowie Polski tracą sześć punktów, a tego nie da się odrobić w bezpośrednim pojedynku ze Skrą w Rzeszowie.

Zostaje jeszcze tylko kwestia limitu pecha. Jeśli do Rzeszowa cali i zdrowi wrócą wszyscy reprezentanci, Asseco Resovia może wszystko. Ale gdyby tak kontuzja lub nagły spadek formy dopadły np. najlepszego obecnie gracza mistrzów Polski, Bartosza Kurka, nad rzeszowskim zespołem znów zebrałyby się czarne chmury. Jeśli jednak tych nie będzie, rzeszowianie powinni rozpocząć marsz w górę tabeli.

Podyskutuj z autorem tekstu na Twitterze @LewMarcin

Więcej o: