Termalica Bruk-Bet Nieciecza. Wojciech Kędziora: Nagle poczułem but na głowie

Piłkarze Termaliki Bruk-Bet Nieciecza odnieśli w środę pierwsze zwycięstwo na odnowionym stadionie. - Przy 2:0 za bardzo się cofnęliśmy - przyznaje jednak Dawid Sołdecki, obrońca beniaminka.

Facebook?  | A może Twitter? 

Niecieczanie odrabiali zaległe spotkanie z 28 listopada. Wtedy mecz z Jagiellonią Białystok nie doszedł do skutku z powodu obfitych opadów śniegu. W środę takich problemów nie było i niecieczanie wygrali pierwszy mecz w ekstraklasie od sześciu tygodni.

Niecieczanie wyszli na prowadzenie po golu Dawida Sołdeckiego z rzutu karnego. - Jak zawsze stworzyliśmy sobie dużo sytuacji. Otworzyłem wynik po karnym, do którego w sumie podbiegałem dwa razy. Za pierwszym razem nie słyszałem gwizdka arbitra. Gdy już prowadziliśmy 2:0, to za bardzo się cofnęliśmy. To starała się wykorzystać Jagiellonia - zaznacza obrońca, cytowany przez oficjalną stronę klubu.

Sędzia Tomasz Musiał podyktował "jedenastkę" za faul na Wojciechu Kędziorze. - Byłem przed przeciwnikiem i nagle na głowie poczułem jego but. Potem arbiter zagwizdał - opowiada napastnik.

Więcej kontrowersji wzbudziła jednak druga bramka dla gospodarzy, której autorem był właśnie Kędziora. - Ktoś krzyczał, żeby wybić futbolówkę. Zawodnicy Jagiellonii mieli czas na reakcję. Gdy podbiegałem do piłki, nie wiedziałem, czy została wybita. Pobiegłem z nią i strzeliłem gola. Wiem, że ktoś może mieć o to do mnie pretensje. Trener gości Michał Probierz po tym golu miał ochotę wyjść na murawę i inaczej mi to wytłumaczyć. Gdyby to Jagiellonia miała wybić piłkę, z pewnością jego zachowanie byłoby inne - podkreśla napastnik.

Więcej o: