Zakopane już gotowe na Puchar Świata

- W tym roku pogoda tak sprzyja, że skocznia już jest przygotowana na Puchar Świata - podkreśla Andrzej Kozak, dyrektor Tatrzańskiego Związku Narciarskiego, organizatora konkursów.

Stolica polskich Tatr najlepszych skoczków gości po raz 22. W tym sezonie organizatorzy przygotowali prawie 24 tys. biletów na każdy konkurs. Na piątek (22 stycznia) zaplanowano kwalifikację do niedzielnego konkursu drużynowego, a na sobotę rywalizację drużynową. Bilety wciąż są do nabycia - na razie kupiono około 60-70 proc.

- Sprzedaż zależy od poziomu sportowego skoczków. Jeśli dobrze skaczą, momentalnie wzrasta. Tak było od 2013 r., po tym jak Kamil Stoch zdobył mistrzostwo świata, a potem wygrał Igrzyska - podkreśla Kozak. - W związku z sytuacją zwrócimy olbrzymią uwagę na bezpieczeństwo. Mamy apel do kibiców, by nie próbowali wnosić rzeczy sugerujące coś niebezpiecznego. Nawet dziennikarzom sprawdzimy laptopy.

Wielka Krokiew w Zakopanem jest już gotowa do przyjęcia skoczków. - Choć w ciągu dnia jest lekka odwilż, to w nocy temperatura jest poniżej zera i skutecznie "betonuje" skocznię. Warunki są ideale - zapewnia Kozak.

W tym sezonie skoczkowie do Polski zawitają dwukrotnie - w styczniu do Zakopanego, w marcu do Wisły. W poprzednich latach było tak, że konkursy odbywały się w ciągu kilku dni - najpierw jeden w środku tygodnia w Beskidach, a w weekend dwa w Tatrach. - To sytuacja, której życzylibyśmy sobie na dłuższy czas, ale zadajemy sobie sprawę, że w tym roku był to szczęśliwy zbieg okoliczności. Zwolniło się miejsce i natychmiast podjęliśmy decyzję, by zorganizować PŚ w Wiśle - przyznał Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego. - Mamy też inną propozycję, choć nie spodziewamy, by udało się ją wpisać w kalendarz FIS na dłużej. Cykl PŚ na trzech polskich skoczniach - Zakopane, w środku tygodnia Szczyrk, a na koniec Wisła lub na odwrót.

W Beskidach - w przeciwieństwie do Zakopanego mają na razie spory problem, bo pomimo starań, nie udało im się utrzymać na skoczni śniegu. Z tego powodu zapewne zostaną odwołane tradycyjne mistrzostwa Polski w drugi dzień Bożego Narodzenia. - W Wiśle niestety panuje wiosna. Próbowaliśmy wykorzystać każdy moment poniżej -2 stopni do naśnieżania, ale śnieg nam ucieka. Zazdrościmy Zakopanemu. Tory lodowe są w dobrym stanie, zamrożone. Wszystko jest oprócz temperatury. Ostateczna decyzja o zawodach świątecznych zapadnia w poniedziałek, ale prognozy nie są optymistyczne - potwierdza Andrzej Wąsowicz, prezes Śląsko-Beskidzkiego Związku Narciarskiego. - Co z marcem? Starzy górale beskidzcy mówią, że zima się przesuwa i skończy się dopiero w kwietniu. Jestem jednak po rozmowach z firmą, która przygotowywała skocznię na Klingenthal. W zanadrzu będzie urządzenie, które robi z wody lód, kruszy go i rozprasza na skoczni. To porównywalne z kosztem transportu 30 ciężarówek z Chochołowa. Ta firma ma dwie hale, w których produkuje śnieg, w tym jedną w Hamburg.

Skoro Zakopane jest gotowe na przyjęcie skoczków, to mogłoby przejąć organizację MP 26 grudnia. - Jest taki pomysł, ale przyznam szczerze, że trenerzy niezbyt by się zmartwili, gdyby mistrzostwa zostały przesunięte. Planują treningi 22, 23 i może 24 grudnia, więc potem kilka dni odpoczynku by się przydało zawodnikom - twierdzi Tajner.

Prezes PZN uważa, ze udał się zdiagnozować problem słabego początku sezonu w wykonaniu polskich skoczków. - Po treningach w Oberstdorfie na torach lodowych wrócili na chwilę na porcelanowe i potem nie udało im się szybko przyzwyczaić znów do lodowych. Przy małych prędkościach na progu spowodowało niepewność. Teraz jest tendencja wzrostowa, wiec w Engelbergu spodziewam się świetnych występów.

Więcej o: