Piotr Celeban w rumuńskich mediach przyznaje: Porozumiałem się ze Steauą, ale...

Piotr Celeban raczej nie zostanie piłkarzem Steauy Bukareszt. W rumuńskich mediach piłkarz przyznał, iż doszedł do porozumienia ze Steauą, ale zrywa rozmowy, gdyż prezes tego klubu zbyt szybko pochwalił się publicznie tą transferową informacją.

Pod koniec ubiegłego tygodnia rumuńskie media informowały o pierwszych transferowych ruchach najbardziej utytułowanego klubu tamtejszej ekstraklasy - Steauy Bukareszt. Jednym z pierwszych zimowych wzmocnień miał być obrońca Śląska Piotr Celeban. Polski defensor miał rozwiązać kontrakt z wrocławskim klubem i trafić do Steauy za darmo. O nowym zawodniku mówił już w mediach nawet prezes klubu z Bukaresztu George Becali.

Celeban informuje

Dziś transfer wydaje się już mało prawdopodobny, ale nie z powodów, o których w oświadczeniu na oficjalnej stronie klubu w sobotę pisał sam zainteresowany.

Celeban napisał: "Steaua Bukareszt to wielki klub i zainteresowanie z jego strony może wyłącznie cieszyć. Nie jest jednak prawdą, że uzgodniłem z nim warunki kontraktu, tak samo jak nie jest prawdą, że w mojej umowie ze Śląskiem zawarta została jakakolwiek klauzula umożliwiająca wcześniejsze odejście z Wrocławia. Co więcej, Steaua jak dotąd nie kontaktowała się ani ze mną, ani ze Śląskiem w sprawie ewentualnego transferu, a to podstawowy warunek, jeśli myśli się o sprowadzeniu zawodnika. Jestem piłkarzem Śląska i obecnie zależy mi wyłącznie na jak najlepszej grze dla tego klubu i jego kibiców".

Ale w rumuńskich mediach Celeban mówi już zupełnie co innego i podał prawdziwe powody zerwania rozmów ze Steauą.

Piotr Celeban uzgodnił już główne warunki kontraktu. Jednak informacje o transferze miały być utrzymane w tajemnicy. Jak opowiada jedna z osób blisko związana ze Steauą, właściciel klubu George Becali, mówiąc w mediach o tym, jakich zawodników zimą sprowadzi do klubu, chciał przekonać do pracy w jego klubie nowego trenera Laurentiu Reghecampfa. Celeban był bowiem jednym z transferowych priorytetów nowego szkoleniowca Steauy.

Sam Celeban w jednym z największych rumuńskich dzienników sportowych "Gazeta Sporturilor" opowiada:

"Mieliśmy z prezesem słowne porozumienie w tej sprawie. Ale umówiliśmy się, że do zimy, gdy będę już wolnym zawodnikiem, żaden z nas nic na ten temat nie powie. Teraz Steaua jest być może gotowa za mnie zapłacić, ale ja nie zamierzam przechodzić do klubu, gdzie nie potrafi się dotrzymać słowa. Zostaję w Śląsku do lata - mówi Celeban.

Steaua zapłaci?

Jak informuje portal weszlo.com, Celeban w Śląsku zarabia obecnie ok. 70 tys. złotych miesięcznie. Zwolniłby zatem sporą część miesięcznego budżetu, za którą Śląsk mógłby zakontraktować co najmniej dwóch nowych zawodników. Z naszych informacji wynika, że Polak w Bukareszcie mógłby liczyć na pensję na podobnym poziomie. Wynagrodzenia doświadczonych piłkarzy w klubie Steaua Bukareszt oscylują w granicach 25 tys. euro na miesiąc, czyli ponad 100 tys. zł.

Zdaniem rumuńskich dziennikarzy Śląsk jest gotowy sprzedać Celebana, ale za kwotę oscylującą w granicach 500 tys. euro. Dla Steauy taka kwota nie powinna być problemem, bowiem tylko minionego lata klub z Bukaresztu za podobną cenę pozyskiwał Ghańczyka Sulleya Muniru i Francuza Gregory'ego Tade.

Becali w piłkarskim świecie uznawany jest za, delikatnie mówiąc, prezesa ekscentrycznego. Na swoim koncie ma m.in. zarzuty za korupcję czy współudział w porwaniu. Nie miał problemów, by po ledwie dwóch miesiącach i kilku nieudanych spotkaniach zwolnić z funkcji trenera największą legendę rumuńskiej piłki Georghe Hagiego. Ostatnie dwa lata spędził w więzieniu, ale nie przeszkodziło mu to w kierowaniu swoim klubem. Trzeba jednak przyznać, że 57-latek na piłkarskim rynku transferowym działa sprawnie, jak mało który szef zachodnich klubów.

Kontakty na Bliskim Wschodzie

Steaua od kilku lat udowadnia, że potrafi przeprowadzać spektakularne transfery. Przed sezonem 2014/15 zarobiła ponad 12 mln euro na sprzedaży m.in. Florina Gardosa do Southampton. Becali bardzo sprawnie działa też na Bliskim Wschodzie. Ostatnio za prawie 2,5 mln euro do katarskiej ligi sprzedał 28-letniego Claudiu Keseru, a do Arabii Saudyjskiej za 2,5 mln euro 29-letniego Mihaia Pintiliiego czy za 600 tys. euro reprezentanta Polski Łukasza Szukałę. Co ciekawe, przy większości tych transferów uczestniczyła agentka Anamaria Prodan, prywatnie żona nowego trenera Steauy Laurentiu Reghecampfa. To ona miała też pomóc w sprowadzeniu do Rumunii Piotra Celebana.

Najgłośniejszy był jednak transfer w 2013 roku obrońcy Vlada Chirichesa do Tottenhamu. Steaua za 21-letniego wówczas stopera zainkasowała 9,5 mln euro. Choć jeszcze kilka dni wcześniej Becali zablokował transakcję, krzycząc przez telefon z więziennej celi do swoich współpracowników w Bukareszcie: - Kto to jest Tottenham? Nie ma żadnego transferu, nazywam się Gigi Becali. Nie jestem niczyim niewolnikiem!

Więcej o: