Ruch Chorzów. Kibice niebieskich siali popłoch mimo zakazu. Ekstraklasa oczekuje wyjaśnień

Kibice Ruchu Chorzów nie będą dobrze zapamiętani po ostatnim meczu w Bielsku-Białej. Komisja Ligi Ekstraklasy sprawdza czy Podbeskidzie dopełniło wszystkich obowiązków związanych z zabezpieczeniem meczu z niebieskimi.

Pomimo, że na kibicach Ruchu ciąży wyjazdowy zakaz dla grup zorganizowanych, to na stadionie w Bielsku-Białej pojawiło się ponad dwa tysiące sympatyków klubu z Cichej. Niestety część z nich zachowywała się karygodnie.

- To co się działo to skandal! W przerwie na nasz sektor wpadli kibice z Chorzowa. Zaczęli nas szarpać, wyrywać szaliki, widziałem jak kogoś bili. Z grupą kolegów musieliśmy uciekać. Żadnych służb porządkowych w tym czasie nie było w pobliżu. To jest niesłychane. Czy tak ma wyglądać kibicowanie i bezpieczeństwo na stadionie? - grzmi Jacek Bożek, znany działa ekologiczny, szef Klubu Gaja, od lat kibic Podbeskidzia.

W internecie zaraz znalazły się relacje świadków o tym jakoby kibice Ruchu byli... prowokowani. Podobno cale zamieszanie zaczęło się od tego, że jakiś kibic Podbeskidzia rzucil petarde do sektora kibiców Ruchu. To będzie już wyjaśniał organizator meczu, ochrona spotkania i policja.

Wydarzenia na stadionie skomentował Marcin Animucki, wiceprezes Ekstraklasy SA. - Otrzymaliśmy informację o jednostkowych incydentach, jakie miały miejsce podczas meczu Podbeskidzia Bielsko-Biała i Ruchu Chorzów. Przypomnę, że na kibiców gości została nałożona przez Komisję Ligi kara zakazu zorganizowanych wyjazdów do końca sezonu. W każdym przypadku o sposobie organizacji meczu, sprzedaży biletów i sposobu wpuszczania kibiców na stadion decyduje organizator. Od soboty trwa szczegółowa analiza tej sytuacji. Ekstraklasa wraz z Klubami oraz Policją przygotuje na podstawie wniosków rekomendacje w celu zapobiegnięcia pojawianiu się podobnych sytuacji w przyszłości. Jednocześnie Komisja Ligi sprawdza czy Podbeskidzie Bielsko-Biała dopełniło wszystkich obowiązków związanych z zabezpieczeniem meczu z Ruchem Chorzów. Indywidualne kary powinny zostać wyciągnięte również wobec bezpośrednich sprawców, bowiem na stadionach Ekstraklasy nie ma miejsca dla osób, których celem jest zakłócanie spokojnego przebiegu meczu - podkreśla Animucki.

Więcej o: