Cracovia. Jakub Wójcicki: Chcemy zbudować twierdzę

W wygranym przez Cracovię meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała do gry wrócił Jakub Wójcicki. - Chciałbym grać jak najwięcej, ale każdy musi się dostosować - mówi piłkarz.

Facebook?  | A może Twitter? 

Wójcicki wszedł na boisko w 71. minucie i zdążył zaliczyć dwie asysty. Szczególna była ta przy bramce Denissa Rakelsa, bo wcześniej pomocnik mógł znaleźć się w sytuacji jeden na jeden z bramkarzem. Popełnił jednak błąd i niewiele brakowało, a zepsułby całą akcję.

- Nie mam nic przeciwko temu, żeby jak najczęściej pomagać Rakelsowi w strzelaniu goli. Ale wcześniej mogłem zachować się lepiej, bo praktycznie od połowy boiska biegłem sam na sam. Miałem jednak w głowie za dużo myśli. Pierwszą moją decyzją był strzał, potem chciałem kiwać bramkarza i wyszło jak wyszło. Najważniejsze, że wpadła z tego bramka - opisuje.

Podobne "wejście smoka" Wójcicki zaliczył już w spotkaniu z Lechem Poznań. Wtedy jeden z jego pierwszych kontaktów z piłką zakończył się golem. Może rola jokera mu odpowiada? - Chciałbym grać jak najwięcej, w pierwszym składzie. Ale jeśli ma to przynosić korzyść zespołowi, każdy musi dostosować się do własnej roli. Będę jednak robił wszystko, żeby grać w podstawowej jedenastce - zaznacza.

Dla Wójcickiego był to pierwszy mecz po kontuzji. Kiedy po raz ostatnio pojawił się na boisku w meczu ekstraklasy, Cracovia ograła u siebie 4:1 Pogoń Szczecin. Spotkanie z Podbeskidziem zakończyło się takim samym wynikiem.

- Miałem lekko naderwany mięsień krawiecki i naciągnięty prosty czworogłowy, ale mam nadzieję, że do końca rundy już wszystko będzie w porządku. Cieszymy się z kolejnego zwycięstwa przy Kałuży, chcemy zbudować tutaj porządną twierdzę. Mam nadzieję, że będziemy kontynuować ten piękny sen - podkreśla.

Więcej o: