Łatwy mecz dla siatkarzy AZS Olsztyn? Pozory mylą

Po gładkiej porażce z wiceliderem tabeli, siatkarze Indykpolu zrehabilitować się postarają na boisku w Częstochowie. - PlusLiga w tym sezonie udowodniła nieraz, że każdy może wygrać z każdym - mówi Maciej Zajder, olsztyński siatkarz.

Olsztynianie, o swoim ostatnim, wyjazdowym meczu chcieliby jak najszybciej zapomnieć. W Radomiu przegrali w trzech setach, z czego w pierwszym 15:25. W siatkówce taki wynik to przepaść. - Zagraliśmy zdecydowanie poniżej naszych możliwości - przyznaje Maciej Zajder, środkowy Indykpolu AZS. - Największym problemem jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, dlaczego spisaliśmy się tak słabo. Można też powiedzieć, że gospodarze nie zeszli poniżej swojego poziomu gry, a my na swój nawet nie weszliśmy.

Niemoc podopiecznych trenera Andrei Gardiniego bierze się m.in. ze słabej gry w przyjęciu oraz na zagrywce. Jakby tego było mało, pechowa kontuzja Pawła Adamajtisa (pęknięty palec dłoni) sprawiła, że szkoleniowiec do dyspozycji ma tylko jednego nominalnego atakującego, Brama van den Driesa. Brak zmiennika odbija się zaś na skuteczności belgijskiego zawodnika, który momentami aż prosi się o zmianę.

- Adamajtis bardzo by się nam przydał, bo jedną z części które składają się na siłę naszej drużyny jest to, że każdy może wejść na boisko i odmienić losy spotkania. Może nie jest to poważny uraz, ale jeszcze nikt nie wymyślił nic na takie pęknięcie [nie będzie grał przez miesiąc - red.] - podkreśla Zajder.

Trzeba też przyznać, że spodziewanego efektu nie przyniosła roszada w Indykpolu AZS na pozycji przyjmującego. W Radomiu, w wyjściowym składzie Serba Filipa Stoilovicia zastąpił wracający po kontuzji Marcin Waliński, ale swoją grą nie zachwycił. Poniżej oczekiwań wypadł przede wszystkim w odbiorze notując zaledwie 25-proc. skuteczność.

Mimo to, w środowym spotkaniu, które odbędzie się w hali na Zawodziu, faworytem wydają się być zawodnicy Gardiniego. Na to wskazuje dorobek obu zespołów - olsztynianie w pięciu ligowych kolejkach odnieśli dwa zwycięstwa, podczas gdy częstochowianie żadnego.

Problemy siatkarzy spod Jasnej Góry nie biorą się znikąd. Matej Patak i Felipe Bandero, na których miał spoczywać ciężar zdobywania punktów, zamiast grać muszą leczyć kontuzje. Słowak już z urazem pleców, którego doznał podczas mistrzostw Europy przyjechał do Częstochowy. I wprawdzie zdołał wystąpić przeciwko Resovii Rzeszów, Treflowi Gdańsk i Czarnym Radom, to wkrótce potem okazało się, że potrzebuje dłuższego odpoczynku od gry. Bardziej skomplikowana jest sytuacja Brazylijczyka, który podczas spotkania w Lubinie uszkodził kolano i do treningów - wariant optymistyczny - wróci pod koniec roku.

Tymczasem frustracja wśród częstochowskich kibiców rośnie i coraz głośniej domagają się zmiany na stanowisku trenera. Przypomnijmy, że ich drużynę prowadzi mało doświadczony w tej roli Michał Bąkiewicz, do niedawna utytułowany zawodnik, reprezentant Polski i gracz m.in. AZS-u Olsztyn (2004-2007). Nastrojów w klubie nie poprawił także weekendowy występ w Bełchatowie. Bo wprawdzie porażka ze Skrą 0:3 nie była zaskoczeniem, to trzeci set przegrany 11:25 mówi za siebie.

Kto spodziewa się w środę łatwego zwycięstwa Indykpolu, może się jednak zaskoczyć. - Nie ma nic gorszego jak lekceważenie rywala. My chcemy wygrać najbliższy mecz i nie zwracamy uwagę na wcześniejsze wyniki Częstochowy. PlusLiga w tym sezonie udowodniła nieraz, że każdy może wygrać z każdym - kończy Maciej Zajder.

Początek spotkania na Zawodziu o godz. 18.30.

Spotkania 6. kolejki

- środa: PGE Skra Bełchatów - Jastrzębski Węgiel, Effector Kielce - AZS Politechnika Warszawska, BBTS Bielsko-Biała - Cuprum Lubin (wszystkie o godz. 18), AZS Częstochowa - Indykpol AZS Olsztyn (18.30), MKS Będzin - Cerrad Czarni Radom (19), Lotos Trefl Gdańsk - Łuczniczka Bydgoszcz (19), Asseco Resovia Rzeszów - Zaksa Kędzierzyn-Koźle (20.30, transmisja w Polsacie Sport).

PLUSLIGA

Więcej o siatkarzach Indykpolu AZS czytaj na olsztyn.sport.pl .

Więcej o: