Polska - Czechy 3:1. Bartosz Kapustka coraz bliżej Euro 2016

Bartosz Kapustka w trzecim występie w reprezentacji Polski znów pokazał duże umiejętności w ofensywie - tym razem zaliczył asystę. Pokazał, że powinien znaleźc się w kadrze na Euro 2016, choć w defensywie ma jeszcze co poprawiać.

Obserwuj @Andrzej Klemba

Mecz z Czechami był pierwszym testem dla części piłkarzy, którzy nie mogą być pewni wyjazdu na Euro 2016. W tym gronie jest m.in. Kapustka. Gdy pod koniec sierpnia Adam Nawałka powołał niespełna 19-letniego pomocnika, była to ogromna niespodzianka. Zawodnik Cracovii jak na razie potwierdza, że zaufanie selekcjonera nie jest na wyrost. Jeszcze co prawda nie grał w bardzo ważnym meczu, ale zarówno z Gibraltarem w eliminacjach Euro 2016, jak i w towarzyskim spotkaniu z Islandią wchodził z ławki i strzelał gole. Ostatnio pojawiły się plotkami, że obserwują go wysłannicy Juventusu Turyn czy Borusii Dortmund.

Tym razem z Czechami Kapustka dostał już poważne zadanie do wykonania - zagrał od początku przeciwko Czechom. Nasi południowi sąsiedzi wygrali grupę A, a na dodatek zawsze dla Polaków byli niewygodnym rywalem. We Wrocławiu Pavel Vrba, podobnie jak trener Nawałka, postanowił wykorzystać mecz, by sprawdzać kandydatów do wyjazdu na Euro.

Początek Kapustka miał piorunujący. Zaczął na lewym skrzydle. Już w 3 min zrobił użytek z szybkiego startu. Zabrał piłkę Tomasowi Kalasowi (obecnie zawodnik Middlesborough), którego w 2010 roku w wieku 17 lat za 6 mln euro kupiła Chelsea, popędził 30 m i idealnie dośrodkował w pole karne. Tam podanie wykorzystał Arkadiusz Milik i było 1:0 dla Polski. Twitter aż zawrzał od pochwał dla obu piłkarzy.

Kapustka w ofensywie był widoczny, często wychodził do gry kombinacyjnej, najczęściej chciał wymieniać piłkę na jeden kontakt. Zwykle nie tracił piłek. Można było odnieść wrażenie, że ma oczy dookoła głowy, bo rzadko jego podania były niecelne. Za to rzadko próbował dryblingów.

Gorzej było w obronie. W 22 min przegrał pojedynek główkowy z Kalasem, ale Czesi nie wykorzystali okazji. I po chwili zmienił skrzydło. Tam jego rywalem był debiutant w kadrze Czech Lukas Bartosak. Po tej stronie Kapustce nie udało się błysnąć w ataku i pod koniec pierwszej połowy wrócił na lewą stronę. Tam kilka razy gubił się w defensywie, ale zdołał też uprzedzić rywala ważnym momencie.

Początek drugiej połowy to dwa świetne odbiory Kapustki (znów Kalasowi), ale koledzy zmarnowali jego wysiłek. W 54 min Kapustka zwiódł obrońcę i strzelił, ale trochę za słabo, by zaskoczyć Petra Cecha. Później gracz Cracovii wobec naporu Czechów trochę zgasł i skupił się na obronie. Akurat z jego strony rywale nie stworzyli zagrożenia. Jeszcze dwa razy próbował rozpocząć akcje, ale koledzy tracili piłkę. W 83 min Kapustkę zmienił Artur Sobiech. Schodził podczas śpiewanego przez kibiców Mazurka Dąbrowskiego,

- Po meczach z Islandią i Czechami Bartek może czuć się najbardziej wygranym. Za każdym razem czymś zadziwił i niech dalej się tak rozwija - mówił komentujący spotkanie Marcin Żewłakow.

Więcej o: